Śmierć urzędnika

Osoba Davida Kelly’ego, brytyjskiego mikrobiologa i doradcy ministerstwa obrony ds. irackich programów zbrojeniowych pierwszy raz zelektryzowała opinię publiczną na początku lipca. To wtedy wyszło na jaw, że Kelly bez wiedzy przełożonych rozmawiał z dziennikarzami BBC, którzy następnie informowali o podkoloryzowaniu przez rząd raportów wywiadu na temat irackiego zagrożenia.
Czyta się kilka minut

Rzecz jasna w podtekście tych doniesień krył się zarzut o parcie do wojny z Irakiem za wszelką cenę - nawet wyolbrzymiania bądź fałszowania dowodów. Bezpośrednie oskarżenia w tej sprawie media kierowały pod adresem głównego doradcy prasowego premiera, Alastaira Campbella, który kategorycznie je odpierał, przystępując jednocześnie do frontalnego ataku na BBC. Podczas takiej “wojny na górze" ujawniono nazwisko doktora Kelly’ego jako informatora mediów.

W tak gorącej atmosferze składał on w ubiegłym tygodniu zeznania przed komisją Izby Gmin. Sprawiał wtedy wrażenie człowieka zgnębionego ( z późniejszych doniesień wynikało, że grożono mu śledztwem o naruszenie tajemnicy państwowej oraz utratą urzędniczej emerytury...), choć twierdził, że nie sądzi, aby to jego informacje miały być głównym źródłem zarzutów pod adresem rządu. Kilka dni później przyszedł szok: najpierw doniesienia o zaginięciu naukowca, później o jego samobójstwie. Brytyjska “wojna na górze" miała więc pierwszą najprawdziwszą ofiarę. Premier Tony Blair niemal natychmiast powołał specjalną komisję dochodzeniową, deklarując, że sam złoży przed nią zeznania. W najbliższych tygodniach przed komisją przewinie się więc czołówka politycznego i medialnego establishmentu Wielkiej Brytanii. Pytania, na które trzeba będzie odpowiedzieć, można mnożyć bez końca: do jakiego stopnia polityczni przełożeni gotowi byli zaszczuć człowieka, aby zwycięsko wyjść ze starcia z mediami?; czy w starciu z władzą o koloryzowanie raportów z kolei same media nie podkoloryzowały przypadkiem stwierdzeń swego poufnego informatora?; jak wysoko w obu przypadkach powinna sięgać odpowiedzialność?

Prace komisji mają trwać około sześciu tygodni, ale już teraz wielu obserwatorów twierdzi, że nikomu, kto otarł się o tę sprawę nie uda z niej wyjść z czystymi rękami.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 30/2003