Serbia: polityczna przemoc

Vučić musi odejść?
Czyta się kilka minut
 / DARKO VOJINOVIC / AP / EAST NEWS
/ DARKO VOJINOVIC / AP / EAST NEWS

Pod hasłami „Zatrzymać zdradę, obronić konstytucję” już szósty tydzień trwają w Belgradzie i innych miastach Serbii masowe demonstracje przeciwko prezydentowi Aleksandrowi Vučiciowi, najbardziej wpływowemu politykowi na Bałkanach. Zarzuty – o despotyczny styl sprawowania urzędu i ograniczanie wolności mediów – powtarzają się od dawna. Nowością jest skala protestów. Pierwszy raz od 2000 r. (obalenia Slobodana Miloševicia) przeciw władzy jednoczą się lewica i prawica. Demonstracje rozpoczęły się w listopadzie po tym, gdy w mieście Kruševac „nieznani sprawcy” pobili jednego z polityków opozycji.

Prezydent Vučić zapowiada, że nie ustąpi, nawet jeśli na ulice wyjdzie 5 mln ludzi (populacja Serbii to ok. 6 mln). Ma powody, by czuć się pewnie: z 53 proc. poparcia jego Serbska Partia Postępowa (SNS) nie ma w polityce konkurentów. Jego przypadek – polityka formalnie proeuropejskiego, w praktyce hołubiącego porządki autorytarne – coraz częściej porównuje się do Viktora Orbána, premiera sąsiednich Węgier. ©℗

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 3/2019