Senat: nie ma się z czego śmiać

Zamieniliście Senat Rzeczypospolitej w medialne show, gdzie im ważniejszy problem, tym większe pole dla bezwstydnej ignorancji.
Czyta się kilka minut
 / Fot. Grażyna Makara
/ Fot. Grażyna Makara

Senatorowie Rzeczypospolitej, tytuł, który ­nosicie, przez całą historię Zachodu dotyczył jednej z najwyższych godności – oznaczał tego, który sprawującym władzę ma służyć mądrością i radą. Czytając te słowa, właśnie roześmiał się każdy, kto ma w pamięci cyrk podczas debaty nad ustawą o ­in vitro („zespół ocaleńca”, „wymuszony onanizm”, „środki koncepcyjne” – zna to już cała Polska).

Ale nie ma się z czego śmiać. Pół biedy, gdyby ten koncert bredni skompromitował tylko was. Ale skompromitował też jedną z ważniejszych współczesnych polskich debat. Pół biedy, gdyby chodziło tylko o internetową bekę – ale chodzi też o policzek wymierzony w majestacie Rzeczypospolitej tysiącom­ jej obywateli, którzy walczą o dziecko.

Zamieniliście Senat Rzeczypospolitej w medialne show, gdzie im ważniejszy problem, tym większe pole dla bezwstydnej ignorancji. I gdzie najchętniej wypowiada się ten, kto o sprawie ma najmniejsze pojęcie.  ©℗

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 29/2015