Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

In vitro z miłości

In vitro z miłości

20.07.2015
Czyta się kilka minut
Maria Bąk-Ziółkowska i Adam Ziółkowski: Próbowaliśmy wszystkiego. To była nowa metoda, którą wtedy odbieraliśmy jako dar boży.
Maria Bąk-Ziółkowska i Adam Ziółkowski, Poznań, lipiec 2015 r. Fot. Marek Zakrzewski dla „TP”
A

ANNA GOC: Po przeczytaniu kazania abp. Dzięgi po raz pierwszy w życiu nie poszedł Pan na niedzielną mszę.

ADAM ZIÓŁKOWSKI: Na początku nie wiedziałem, co gorsze: pójść czy zostać w domu.

Rozmawiali Państwo o tym?

MARIA BĄK-ZIÓŁKOWSKA: Byliśmy zdruzgotani tym, co przeczytaliśmy. To była potworna niedziela. Nie wyobrażałam sobie, żeby mąż po takich słowach mógł pójść na mszę. On nie był chyba jeszcze zdecydowany. Powiedziałam mu: idź, ale z zawieszoną na szyi kartką „Jestem ojcem dziecka poczętego metodą in vitro”.

Które słowa zabolały najmocniej?

AZ: Najboleśniejszy był ten fragment, w którym abp Dzięga zapewniał dzieci urodzone dzięki metodzie in vitro, że Kościół je „kocha”. A chwilę dalej mówił,...

18623

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Poruszająca historia, ale raczej o tym jak zwodniczą jest etyka emocji. Widać to na przykład w tym fragmencie: "Ale podczas gdy jej wystarczyło to, że Aga została poczęta pół roku przed instrukcją, dla mnie ta cała instrukcja nie miała żadnego znaczenia. Liczyło się to, że nasze dziecko niebawem się urodzi". Nie jest przyjemnie mi to pisać, ale nie tak reaguje zdrowo uformowane katolickie sumienie. Reakcją słuszną jest spokojny namysł nad argumentami przedstawionymi przez Kościół, zbadanie czy nie ma w nich jawnej nielogiczności (co zdarza się rzadko) i uzmysłowienie sobie czy rozpoznawało się (być może częściowo) samodzielnie tę argumentację przed popełnieniem czynu. Jeśli tak, to przyznać się przed sobą do grzechu i dalej postąpić jak w przypadku innych win. Jeśli nie, to zdać sobie sprawę ze zła, które się wydarzyło i próbować mu zadośćuczynić na jeden z tysiąca chrześcijańskich sposobów. Jeszcze raz - nie jest przyjemnie mi to pisać, ale obawiam się, że być może nikt tego wyraźnie nie przedstawi. Emocje rodziców dzieci poczętych z in vitro, emocje dzieci poczętych z in vitro nie unieważniają argumentów dotyczących moralnej struktury zapłodnienia pozaustrojowego. Jeśli mogę o coś prosić owe osoby, to o próbę zawieszenia uczuć i próbę czysto rozumowego zbadania własnej sytuacji, w świetle katolickiej aksjologii. To, na dłuższą metę, może autentycznie uporządkować również emocje i przynieść po prostu spokój.

ale co znaczy "zawiesic swoje uczucia i czysto rozumowo zbadac wlasna sytuacje"? Jak rodzic moze zawiesic swoje uczucia w sprawie dotyczacej wlasnego rodzicielstwa? Oczywiscie, ze emocje (czy nie lepiej byloby mowic o uczuciach?) rodzicow dzieci poczetych z in vitro nie uniewazniaja argumentow wysuwanych przez Kosciol katolicki. Ale maja one prawo, a nawet obowiazek z nimi dyskutowac i sie spierac!

nie jestem pewny, czy "zawieszenie emocji" i "czysto rozumowe zbadanie własnej sytuacji" jest pomysłem słusznym. Tak, jak zbytni emocjonalizm i psychologizm szkodzi racjonalnej wierze, tak zimny racjonalizm szkodzi rozumieniu w świetle miłości. Wiara to nie tylko emocje, ale też nie tylko rozum.

Właśnie, jak zwodnicza jest etyka emocji i ile emocji, polityki ect jest w pluciu na tych ludzi, ocenianiu ich. Przez kogo? Często przez tych którzy zupełnie nie wiedzą o czym mówią. Przykłady można sypać jak z rękawa.Część senatorów, wstyd żeby w wyższej izbie parlamentu słuchać takich ludzi.Księża wypowiadający się o różnicach między dziećmi z in vitro i poczętymi naturalnie. To nie jest etyka emocji. Ci ludzie często mają gorsze rzeczy na sumieniu i dlatego tak łatwo im osądzać innych. "Od świętego oburzenia jeszcze nikt nie został święty".

Marzenieniem wiekszosci kobiet jest urodzenie wlasnego dziecka, przezywanie okresu ciazy . Czesto diagnoza bezplodnosci jest ogromnym ciosem dla pary , jednym z najwiekszym w ich zyciu. Podejmuja oni walke o dziecko. Dlaczego wiec odbierac im te szanse. Podjecie proby a czesto prob to ogromna walka nie tylko finansowa. To takze krytyka ze strony hierachow koscielnych a takze czesci spoleczenstwa. Konflikt wokol in vitro stal sie sporem o definiowanie spoleczenstwa, rodziny. Dlaczego tak bardzo intymna kwestia wybiega tak bardzo poza sfere intymnosci. Niech kazdy sam zmierzy sie z refleksja…

Marzenieniem wiekszosci kobiet jest urodzenie wlasnego dziecka, przezywanie okresu ciazy . Czesto diagnoza bezplodnosci jest ogromnym ciosem dla pary , jednym z najwiekszym w ich zyciu. Podejmuja oni walke o dziecko. Dlaczego wiec odbierac im te szanse. Podjecie proby a czesto prob to ogromna walka nie tylko finansowa. To takze krytyka ze strony hierachow koscielnych i czesci spoleczenstwa. Konflikt wokol in vitro stal sie sporem o definiowanie spoleczenstwa, rodziny. Dlaczego tak bardzo intymna kwestia wybiega tak bardzo poza sfere intymnosci. Niech kazdy sam zmierzy sie z refleksja…

Być może rzeczy mają się tak. Jeden patrzy i widzi elektrownię jądrową, drugi patrzy i widzi bombę atomową. Jeden i drugi ma rację. Dyskusja o tym czy in vitro jest dobrym, godziwym sposobem na poczęcie dziecka jest potrzebna. W USA panuje wśród singielek moda na to aby zamrażać swoje "jajeczka". Odmrożą je i zapłodnią wtedy gdy znudzą się już karierą zawodową oraz spotkają swojego księcia z bajki. Współczesna medycyna pozwala na rodzenie w wieku emerytalnym.

rzeczy złe? Medycyna zaczęła się rozwijać po rewolucji gdy zdeklasowano Kościół, wynaleziono szczepionki,korzystano z wiedzy ówczesnych czarownic uratowano miliony ludzi umierających na przykład na ospę. jeszcze nie tak dawno nie można było oddawać organów, przeszczep serca uchodził za diabelski zabieg. na szczęście można oddawać krew, transfuzja nie jest zakazana, choć też odbywa się pozaustrojowo, komórki zamraża się w woreczkach, próbówkach. Problem polega na tym, że nie dostrzegamy dobra, a czego nie znamy/nie rozumiemy na wszelki wypadek odrzucamy wymyślając przeróżne, bardzo wyszukane straszaki jakbyśmy odganiali złe duchy włącznie z ekskomuniką. A przecież w każdej naszej kropli krwi jest cząstka DNA, jest życie.

Zamrażanie komórek jajowych staje się stopniowo standardem. Kobiety zabezpieczają się w ten sposób na okoliczność kolizji życia osobistego i życia zawodowego. Brzmi to rozsądnie. Każdy ma prawo do szczęścia.

zamiast odczynianie czarów i straszenie prezydenta oraz katolików. Dotąd mieliśmy bezprawie, trzeba regulacji prawnym, konkretów, a z czasem wszystko wróci na właściwe tory.

Trzeba się liczyć z tym, że to głównie oni będą tworzyć prawo w Europie i w świecie ( przynajmniej w tej jego części, co kiedyś była chrześcijańska ). Nie sądzę aby z tego powodu przybywało społeczeństwom ładu. Raczej będzie tak, że prawo będzie wychodziło na przeciw różnym grupowym egoizmom, aż zostanie przekroczona masa krytyczna i nastąpi wielkie BUUUUMMMMM. Związki partnerskie i in vitro to dopiero początek.

Wśród naszych znajomych było małżeństwo, które nie miało dzieci. To ona okazała się bezpłodna. Mąż poznał inną, zrobił jej dziecko i rozwiódł się z żoną. Na sprawę rozwodową przyszedł już ze swoją nową ciężarną kobietą. Kiedy zszokowana opowiedziałam tę historię w pracy okazało się, że każdy zna taki przypadek ze swojej rodziny lub wśród znajomych. We wszystkich mężczyzna opuścił bezpłodną kobietę - odwrotnych przypadków nikt nie znał. Dlatego apel do księży: przemówcie do sumień mężczyzn. Może kobiety podejmują decyzję o in vitro także dlatego, żeby nie zostać opuszczone przez ukochanego męża?

pojawia się dość często w Biblii, jak się okazuje Bóg ma szczególny stosunek do kobiet, które zostałyby porzucone z powodu swojej niemożności posiadania potomstwa, choćby wspomnieć Sarę. Wybiera to, co słabe, niedoskonałe, aby otworzyć oczy niedowiarkom. Ucieka się do różnych forteli, wykorzystuje każdą nadarzającą się okazję, aby zaświadczyć, że nie ma sytuacji beznadziejnych. Sara 'wzięła moc ku przyjęciu nasienia' bo przecież dobiegała setki, a jej małżonek był równie wiekowym mężczyzną, który dawno przekroczył 100 lat życia. Żadna więc radość z takiego współżycia, trudno mówić o seksie. Cel jest jeden - potomstwo. W innym miejscu dowiadujemy się, że nawet bycie kobietą niezamężną nie stanowi bariery, jedyną barierą jest osobista wolność i godność osoby. Bóg pyta Marię o zgodę i znajduje jej opiekuna, bo doskonale rozumie jakie panują zwyczaje między ludźmi zdolnymi w myśl swojego prawa zlinczować kobietę. Józef ma opory ze względu na obyczaje i owo prawo, ale ostatecznie bierze kobietę do siebie nie pytając skąd dziecko. To dobra katecheza dla naszych braci duchownych

Adasiu drogi, Co Ty robisz wystawiajac "en pature" Wasze problemy prokreacyjne ? Dyskusje z funkcjonariuszami jakichkolwiek kultow (z rabinami, mullami, biskupami) nie maja sensu bo wszyscy oni uwazaja sie za nosnikow objawienia w zwiazku z czym ZAWSZE maja racje niezaleznie od logiki i racjonalizmy kontr argumentow. "Etalage" roznorodnosci religijnej Twej rodziny: apostatka, protestantka + ciagle zarliwy katolik uczeszczajacy na msze dla dzieci - to przeciez zupelny religijny "cyrk Medrano". Jak "powazny maz i ojciec" moze dopuscic/eksponowac taki balagan (wybacz) spirytualny? Co na to inni czlonkowie tak tradycyjnie bliskiej kosciola rodziny Ziolkowskich ? Co na to Twoj starszy brat i jak myslisz mu pomoc taka renoma w zblizajacej sie reelekcji do senatu ? Jak sobie wyobrazasz dalsze funkcjonowanie w malo postepowym polskim spoleczenstwie i unikniecie roznych dalszych nieprzyjemnosci zwiazanych z Waszym ekshibicjonizmem tych tak powaznych zreszta problemow zazwyczaj jednak otaczanych pewna dyskrecja ? Znam Cie od lat, wiem o wielu Twych niekonwencjonalnych zachowaniach i przygodach ale obawiam sie, ze to ostatnie moze byc najmniej fortunne dla Ciebie i dla Twej rodziny. Obym sie mylil. Sciskam i pozdrawiam serdecznie

?

Pan Dulski powiedzialby przeciez tylko: "A niech Was wszyscy diabli!" :-)

Dziękuję za poruszające do głębi świadectwo wiary i człowieczeństwa. Ja sam jestem szczęśliwym ojcem syna poczętego drogą najbardziej "naturalną", za co wciąż dziękuję Bogu, natomiast nie mam wątpliwości co bym zrobił gdyby któreś z nas było bezpłodne - modliłbym się o powodzenie in vitro. I nigdy nie dałbym sobie wmówić, że z tego powodu jestem gorszym chrześcijaninem czy katolikiem. Całej rodzinie przesyłam życzenia bliskości Ducha Pocieszyciela w trudnych chwilach!

Nazywanie tej opowieści "wystawieniem na światło -problemów prokreacyjnych-" jest dla mnie po prostu obrzydliwe. Kościół, który ja kocham, rozwija się dzięki świadectwom, zwłaszcza tym trudnym. Za taką odwagę mówienia o własnym zranieniu powinniśmy być wdzięczni jako wspólnota. Wysłuchanie się w ten głos z miłością to nawet nie nasz obowiązek - dla mnie, jako dla ucznia Chrystusa, to oczywistość.

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]