Saudyjsko-irańska wojna zastępcza

Na mapie coraz bardziej rozedrganego Bliskiego Wschodu pojawia się kolejny punkt zwrotny: w Jemenie.
Czyta się kilka minut

Ściśle rzecz biorąc, wojna domowa z elementami terroru trwa tam od dawna i nawet stu zabitych w serii zamachów lokalnej Al-Kaidy, dokonanych tu dwa dni po ataku w Tunisie, nie wywołało większego wrażenia. Również od dawna Jemen, podzielony między sunnitów i szyitów, jest jednym z pobojowisk „konfliktu zastępczego” między sąsiadującą z nim sunnicką Arabią Saudyjską a szyickim Iranem (też sąsiadującym, tyle że poprzez wody Zatoki Perskiej). W jemeńskiej wojnie domowej Saudowie wspierali więc prezydenta, a Irańczycy – byłego prezydenta i szyicki ruch Huti. To poniekąd bliskowschodni schemat: konflikt lokalny, w tle spór regionalnych mocarstw oraz radykalny islam – i Zachód, który niewiele może.

Ale w Jemenie „równowaga sił” została właśnie zaburzona. Doszło do przesilenia: bojownicy (de iure rebelianci) Huti, kontrolujący północ i stołeczną Sanaę, i od początku roku w ofensywie, podeszli pod portowy Aden – główne miasto południa i ostatni duży punkt oporu sił rządowych. Prezydent uciekł do Arabii i poprosił o wsparcie. Skonfrontowani z perspektywą „okrążenia” przez jemeńskich szyitów pod kontrolą Iranu, Saudowie zareagowali natychmiast. Z dnia na dzień ich lotnictwo zaczęło naloty na wojska Huti, a armia lądowa koncentrację przy granicy. Także z dnia na dzień narodziła się – z otwartym błogosławieństwem USA – antyszyicka/antyirańska koalicja, zrzeszająca pod wodzą Riadu cztery kraje Zatoki (tylko Oman odmówił), a także Maroko, Jordanię, Sudan, Egipt i Pakistan. Emiraty udostępniają myśliwce, a reszta gotowa jest posłać żołnierzy, by wsparli Saudów w ofensywie lądowej, która pewnie nastąpi. Zgodnie z oczekiwaniem Iran potępia naloty i grozi odwetem.

Dokąd to doprowadzi, przewidzieć nie umie nikt. Zapowiada się kolejna w regionie permanentna wojna bez końca, „do ostatniego Jemeńczyka”, w której trudno spodziewać się rozstrzygnięcia – obie strony, Saudowie i Iran, są zbyt silne, by ją przegrać. ©℗

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 14/2015