Safety first

W grudniu 2005 r. 50 proc. polskiego społeczeństwa opowiadało się za zainstalowaniem tarczy antyrakietowej na terenie Polski, 32 proc. było przeciw. Teraz 55 proc. jest przeciw, a tylko 28 proc. za. Przez te półtora roku nie zmieniło się zagrożenie, przed którym tarcza miała chronić, ani jej koncepcja. Czy w sprawie bezpieczeństwa rząd i prezydent mają dopasowywać decyzje do zmiennych nastrojów?
Czyta się kilka minut

Polska nie jest w stanie zapewnić sobie bezpieczeństwa we własnym zakresie. W stosunkach międzypaństwowych skłoniło nas to do wejścia do NATO. Broniąc się przed międzynarodowym terroryzmem, wymieniamy informacje i stosujemy inne policyjne formy współpracy. Ewentualny atak rakietowy także wymaga współdziałania. Jeśli Polska jest optymalnym miejscem rozlokowania antyrakiet, taka lokalizacja poprawia także i nasze bezpieczeństwo. Umacnia je też zainteresowanie USA bezpieczeństwem kraju, w którym mają one instalacje wojskowe. Szczególnie to dla nas ważne w stosunkach z Rosją, której zmniejszy się możliwość ewentualnych nacisków i szantaży. Stąd taka jej reakcja - podobnie jak przy naszym wchodzeniu do NATO - choć przede wszystkim obliczona na użytek przyszłorocznych wyborów w tym kraju. Oczywiście nie należy zamykać oczu na możliwy wzrost zainteresowania Polską ze strony terrorystów, lecz tu i tak konieczna jest stała czujność. "Plusy dodatnie" przeważają.

Teraz chcemy wiedzieć, czy prezydent Lech Kaczyński, akceptując w Waszyngtonie budowę tarczy, uzyskał dla nas dobre warunki. Można przypuszczać, że rokowania dopiero nas czekają: na ogół wpierw się ustala warunki, a potem wyraża zgodę. Słuszne to, ale nie zawsze. Tu bowiem nasz interes jest na tyle oczywisty, że grożenie "bo nie wpuścimy" nie byłoby poważne. Wchodząc do UE, też walczyliśmy o warunki. Czy gdybyśmy wynegocjowali nie aż tak dobre, to byśmy nie weszli?

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 30/2007