Reklama

Rząd się wybroni

Rząd się wybroni

30.04.2020
Czyta się kilka minut
„Bezpieczeństwo przede wszystkim” – to motto wytycznych dla mających ruszyć 6 maja żłobków i przedszkoli. Chodzi zapewne o bezpieczeństwo rządzących.
Zamknięte przedszkole w Warszawie, 29.04.2020 r. / FOT. Piotr Molecki/East News
O

Od ulgi po przerażenie – na tak szerokiej skali emocji mieszczą się pierwsze reakcje po ogłoszeniu przez rząd decyzji, by od środy rozpocząć „odmrażanie” instytucjonalnej opieki nad dziećmi. Źródła ulgi są oczywiste: „uwięzione” od siedmiu tygodni w czterech ścianach dzieci, rodzice miotający się między pracą zdalną a sprawowaniem opieki – to sytuacja na dłuższą metę trudna do zniesienia. Przerażenie? Rząd ogłosił swoją decyzję znienacka, samorządom dając kilka dni na decyzje, właścicielom żłobków i przedszkoli odbierając majówkę (w czwartek ruszyli w popłochu do przygotowań – do środy zostało ledwie pięć pełnych dób), w zamian dając niewiele bądź zgoła nic. 

„Otwieramy przedszkola” – można przeczytać na wstępie dokumentu MEN z wytycznymi dla tych placówek (wytyczne dla żłobków – niemal bliźniacze – rozsyłało Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społeczenej). Wersja bliższa prawdy to raczej „możecie otwierać”: rządowa decyzja to bowiem tylko zielone światło dla organów prowadzących złobki i przedszkola, by taki krok poczyniły. W przypadku placówek publicznych tym organem są samorządy – prezydent Warszawy już zapowiedział, że od środy nic się nie zmieni, bo nie jest w stanie zapewnić dzieciom bezpieczeństwa; podobne decyzje zapadną prawdopodobnie we Wrocławiu i Poznaniu – w przypadku zaś niepublicznych: właściciele.


CZYTAJ WIĘCEJ: AKTUALIZOWANY SERWIS SPECJALNY O KORONAWIRUSIE I COVID-19 >>>


Ci zareagowali różnie: jedni zapowiedzieli, że do środy na pewno nie zdążą (rządowe wytyczne mówią o usuwaniu niektórych zabawek, dezynfekcji innych, ścisłym reżimie sanitarnym, dzieleniu dzieci na mniejsze grupy itd.), inni zgłaszają gotowość startu. Ale, co symptomatyczne, nawet ci w listach do rodziców już się asekurują: jedna z właścicielek żłobka i przedszkola na Mazowszu napisała wprost, że nie jest w stanie zagwarantować dzieciom stuprocentowego bezpieczeństwa epidemicznego; prowadząca przedszkole w Małopolsce wykluczyła możliwość ograniczania kontaktu między dziećmi czy rezygnacji z łączenia grup. Jakikolwiek reżim, w tym sanitarny, w przypadku dwulatków czy czterolatków to mrzonka – mówią. „W resorcie rodziny za opracowanie standardów opieki nad dziećmi zabrał się ktoś, kto nie ma podstawowego pojęcia o specyfice pracy z najmłodszymi” – pisała na Facebooku Iga Kazimierczyk, działaczka Przestrzeni dla Edukacji i właścicielka żłobka. 

Jaka jest logika rządowej decyzji? Choć podobne ruchy (bądź ich zapowiedzi) pojawiły się w innych krajach, w Polsce nie sposób znaleźć dla nich jakichkolwiek uzasadnień  epidemiologicznych. Wystarczy rzut oka na sekwencję zdarzeń. 11 marca, gdy mamy w Polsce dziewięć przypadków zakażeń, rząd ogłasza decyzję o zamknięciu żłobków, przedszkoli i szkół. 24 kwietnia, kiedy tych przypadków jest ponad trzysta, minister edukacji mówi, że powrót dzieci do placówek jest wykluczony. 28 kwietnia są 422 zakażenia i 28 przypadków śmiertelnych, a rząd nazajutrz ogłasza, że żłobki i przedszkola mogą ruszać. Owszem, decyzja z marca była dyktowana pewnością, że zachorowań będzie przybywać. Tylko skąd pewność, że teraz – zwłaszcza po „odmrożeniu” placówek – wypłaszczona od jakiegoś czasu linia zachorowań posłusznie wypłaszczona pozostanie bądź pójdzie w dół?


CZYTAJ TAKŻE: Szkoła wobec epidemii >>>


Skoro źródeł rządowej decyzji próżno szukać w epidemicznych wykresach, trzeba je odnaleźć gdzie indziej. Interpretacja pierwsza? Posłanie dzieci do placówek to część planu odmrażania gospodarki – dzieci w przedszkolach i żłobkach to więcej rodziców pracujących, za to mniej pozostających na utrzymaniu państwa. 

Druga: idą wybory, nic tak nie wzmaga poczucia bezpieczeństwa narodu jak wrażenie, że wszystko wróciło w stare koleiny. Otwieramy galerie, wasze dzieci chodzą do przedszkoli i żłobków – co stoi na przeszkodzie wyborów? W tym ujęciu bezpieczeństwo dzieci, rodziców i opiekunów leży na partyjnym ołtarzyku wyborczych fantazji jednego człowieka – Jarosława Kaczyńskiego.

Wreszcie trzecia: to kolejna odsłona wojny władzy centralnej z samorządową. My w swojej  przedwyborczej łaskawości dajemy znękanym rodzicom oddech – wy tę naszą decyzję musicie wykonać, ponosząc konsekwencje ewentualnych klęsk, włącznie z (odpukać) lokalnymi ogniskami zachorowań bądź pretensjami tych samych rodziców, że coś idzie nie tak. W razie czego „rząd się wybroni” – można by powiedzieć, parafrazując klasyka z czasów słusznie minionych.   

„Bezpieczeństwo przede wszystkim” – tak zbiór wytycznych dla prowadzących żłobki zatytułowało na swojej stronie Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej. Ale decyzja o otwarciu drzwi placówek z bezpieczeństwem nie ma nic wspólnego. Chyba że chodziło o bezpieczeństwo partii władzy.  

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Przemysław Wilczyński / Fot. Grażyna Makara
Dziennikarz działu krajowego „Tygodnika Powszechnego”, specjalizuje się w tematyce społecznej i edukacyjnej. Jest laureatem Nagrody im. Barbary N. Łopieńskiej i – wraz z Bartkiem Dobrochem...

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Krytyczne uwagi zapewne słuszne. Ale jakoś poczułbym się lepiej, gdyby tę samą miarą obecni krytykanci przykładali w latach 2107-2015, gdy rządziła inna opcja. A tego nie dało się zauważyć!!!

A u was biją murzynów

Był etap "wystarczy nie kraść" i "oni kradli więcej", nadszedł czas na "oni też kradli". Czekamy na etap "nam jednak wolno kraść dużo więcej".

... na kolanie pisany czy z dziećmi na głowie? Takie dane znalazłam z 28 kwietnia w Polsce: " Liczba zakażonych koronawirusem SARS-CoV-2 w Polsce wzrosła do 12218, liczba zgonów z powodu COVID-19 - do 596" więc skąd te dane powyżej ( 28 kwietnia są 422 zakażenia i 28 przypadków śmiertelnych) ??? A co do otwarcia żłobków i przedszkoli, nie o dzieci tu chodzi ale o kadrę, jak się zarażą pójdą na kwarantannę...

12218 to jest całkowita liczba zakażonych od początku. 422 to jest liczba zakażeń ujawnionych 28 kwietnia. Z tekstu jasno to wynika.

Widziałbym to w innym świetle. Pobawiliśmy się kwarantanną dla narodu, pokazaliśmy mu gdzie raki zimują, czas najwyższy kończyć zabawę, bo po cienkim lodzie zaczynamy chodzić. Od początku wiadomo było, że przy obecnym sposobie zarządzania kryzysowego, niczego sensownego się nie dokona, Stąd te horrendalne kary za naruszenia nakazów epidemiologicznych. Nie sądzę aby rząd i wierchuszka zdawała sobie sprawę z skali finansowych konsekwencji podejmowanych decyzji, trochę to ich przerosło. Mają też w ręku plusy tej sytuacji, doświadczenie jak łatwo spacyfikować naród jest bezcenne. Wiele z wolności z jakich korzystaliśmy dotychczas już do nas nie wróci, bynajmniej nie za sprawa pokojowych protestów. Podsumowując, w myśl zasady, co ma wisieć nie utonie, kończymy zabawę w epidemię, trzeba szukać metody na aplikację rodakom pozytywnej treści - co złego to nie my. - Jestem całkowicie przekonany, że władza wszystko to co robiła i zrobi, na pierwszym planie stawia nasze obywatelskie dobro wiecie, aby kraj rósł w siłę, a ludziom żyło się dostatnio. Jest też i sposób na przełknięcie tych nieszczęsnych wyborów myślę, że wystarczy poluzować wszystkie obostrzenia związane z kościołem. Ludzie maja zarezerwowane lokale na pierwszą komunię, stypy trzeba organizować jak należy, że nie wspomnę o ślubach, chrzcinach, bierzmowaniach i jubileuszach. Jak to wszystko ruszy, będzie dobrze, a nawet jeszcze lepiej.
Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]