Reklama

Różnie widziane

Różnie widziane

05.06.2007
Czyta się kilka minut
W ubiegłym roku dałem się namówić redakcji "TP" do wzięcia udziału w redakcyjnej polemice z panią Józefą Hennelową na temat lustracji. Dzisiaj tego bardzo żałuję, bo od tego czasu Pani Redaktor stara się ustawicznie pomawiać moją skromną osobę o złe sprawy. Do tej pory powstrzymywałem się od reakcji na uszczypliwości i zaczepki, zawarte bądź w listach przesyłanych na mój prywatny adres, bądź w tekstach publikowanych na łamach "TP". Jednak po przeczytaniu felietonu "Widziane inaczej" ("TP" nr 18/07) jestem zmuszony publicznie stwierdzić, że pani Hennelowa po raz kolejny potraktowała moją skromną osobę jako chłopca do bicia, stawiając bezpodstawne zarzuty.
B

Bezpodstawne dlatego, że, po pierwsze, zgodnie z zatwierdzonym projektem badawczym miałem pełne prawo opisać w książce "Księża wobec bezpieki" sprawę osoby, którą SB zarejestrowała jako kontakt operacyjny o ps. "Ala". Osoba ta bowiem, jak wynika z zachowanych materiałów, pod koniec lat 70. udzielała funkcjonariuszowi SB informacji na temat nie tylko środowisk "Znaku" i "TP", które znała od wewnątrz, ale i śp. ks. Józefa Gorzelanego, legendarnego budowniczego kościoła Arka Pana w Nowej Hucie, oraz ks. kard. Franciszka Macharskiego i innych duchownych archidiecezji krakowskiej. Po drugie, w mojej książce zacytowałem jedynie doniesienia owej osoby, nie decydując się - zgodnie z przyjętymi założeniami - na rozszyfrowanie jej personaliów. Po trzecie, w mojej książce ani razu nie pada nazwisko pani Haliny Bortnowskiej.

Obecnie pracuję nad suplementem do wspomnianej książki, w którym zamierzam wyjaśnić wszelkie zgłaszane mi wątpliwości, jakie pojawiły się przy jej lekturze. Wywołany przez panią Hennelową czuję się zmuszony poruszyć w tym suplemencie również sprawę kontaktu operacyjnego "Ala" i zacytować wszystkie zachowane jej doniesienia, tak by czytelnik sam mógł ocenić jej przypadek. Doniesienia te są tak szczegółowe, iż nie mam wątpliwości, że po ich lekturze osoby, które w tamtych czasach związane były z ks. Gorzelanym lub ze wspomnianymi środowiskami, łatwo zorientują się, kim była owa informatorka. Obawiam się, że, niestety, stanie się to nowym powodem oskarżeń ze strony pani Hennelowej pod adresem mojej osoby. Uważam jednak, że nie ma innej drogi, jak otwarta rozmowa o tych trudnych sprawach. Najlepiej byłoby, gdyby osoba, która została zarejestrowana przez SB jako kontakt operacyjny "Ala", sama wypowiedziała się na temat tego, co działo się blisko 30 lat temu. Jeżeli rozmawiała ona z funkcjonariuszami SB o swoich przyjaciołach i współpracownikach, powinna zdobyć się na powiedzenie im przynajmniej zwykłego słowa "przepraszam".

Ks. TADEUSZ ISAKOWICZ-ZALESKI

***

Dwa wyjaśnienia. Moja prywatna korespondencja z autorem książki "Księża wobec bezpieki" to jeden list osobisty (nb. zawierający opłatek, jako że było to przed Bożym Narodzeniem 2006). Odpowiedzi nie otrzymałam. W druku zabrałam głos felietonem "Widziane inaczej" po ukazaniu się numeru miesięcznika "Znak" (nr 4/07) z wypowiedzią Haliny Bortnowskiej odnośnie notatki w książce ks. Isakowicza-Zaleskiego i tylko ze względu na tę wypowiedź. Dalej uważam, że badacz historii winien konfrontować źródła i dokumenty, drążąc jak najgłębiej w poszukiwaniu prawdy, a nie tylko przekazywać znalezione doniesienia. Postulat ks. Isakowicza-Zaleskiego, by "osoba, która została zarejestrowana przez SB jako kontakt operacyjny" wypowiedziała się sama, już został zrealizowany w "Znaku", nie widzę więc dlań żadnego uzasadnienia.

Na koniec jeszcze dwa krótkie cytaty z majowego numeru "Znaku". Redakcja, opublikowawszy w ubiegłym miesiącu redakcyjną dyskusję "Kościół po zawale" (problemy lustracji), zwróciła się do biskupów diecezjalnych z prośbą o wyrażenie opinii na ten temat. Bp Jan Bernard Szlaga z Pelplina: "rozliczanie tzw. tajnych współpracowników niczego już dziś nie naprawia i w moim przekonaniu nie przyczyniło się do żadnego sukcesu władz komunistycznych". A ks. Remigiusz Sobański, występujący w imieniu abp. Damiana Zimonia z Katowic, pisze: "Zła nie zwycięża się złem. Brak zgody na piętnowanie z nazwiska to ani ukrywanie zła, ani dowód bezradności". Polecam lekturę wypowiedzi w całości.

JÓZEFA HENNELOWA

PS. Powyższą odpowiedź przygotowałam do druku parę dni temu. W międzyczasie (25 maja) w "Rzeczpospolitej" ukazał się również artykuł na temat tej samej sprawy. Nie wiem z czyjej inspiracji ani po co i nie będę się do niego odnosić. Potwierdzam tylko przekonanie, że gorączkowa chęć jak najszybszego publikowania kolejnych materiałów archiwalnych SB niczego nie wyjaśni, może tylko przyczynić się do cierpienia i krzywdy ludzi zasłużonych i pokrzywdzonych.

J.H.

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]