Różaniec i tabletki

Trudno uwierzyć, ale podobna historia zdarzyła się naprawdę. Chora psychicznie studentka Anneliese Michel z miasteczka Klingenberg zmarła z wycieńczenia po serii egzorcyzmów przeprowadzonych przez katolickiego kapłana. Wszystko odbyło się legalnie, po dostarczeniu wymaganych przez Kościół dowodów i udzieleniu zgody przez biskupa.
Czyta się kilka minut
Sandra Hüller /
Sandra Hüller /

Reżyser filmu "Requiem" odkrył po latach w rodzinnym mieście dziewczyny osobliwy kult zmarłej, a Bernd Lange, zainspirowany historią Anneliese, napisał scenariusz do filmu. Jego fabuła w ogólnym zarysie kojarzyć się może z demonologicznymi horrorami w rodzaju "Egzorcysty" Williama Friedkina. W tym samym roku powstał zresztą za oceanem inny film w oparciu o historię niemieckiej studentki - "Egzorcyzmy Emily Rose" Scotta Derricksona, zanurzony w konwencji kina grozy i antykościelnej retoryce.

Hans-Christian Schmid poszedł w zupełnie innym kierunku. "Requiem" jest dusznym, gęstym od emocji dramatem psychologicznym, próbującym zgłębić okoliczności śmierci, która nie zdarzyła się gdzieś w mrokach średniowiecza, ale zaledwie 30 lat temu w Europie Zachodniej, w porządnej, niemieckiej rodzinie.

Obłęd czy opętanie? Aktorska intuicja młodziutkiej Sandry Hüller (nagrodzonej za tę kreację Srebrnym Niedźwiedziem na festiwalu w Berlinie) nadaje wiarygodność obu diagnozom. Oczywiście, każdy racjonalnie myślący widz wie doskonale, że za chorobą psychiczną dziewczyny, nazwanej w filmie Michaelą, stoi rozpoznana epilepsja. Wie także, iż dziwne stany, które wyobcowują Michaelę z otoczenia: halucynacje, tajemnicze głosy, brak kontroli nad własnym ciałem i umysłem, mają podłoże lękowe i związane są pośrednio z surowym, katolickim wychowaniem. To dlatego "opętana" dziewczyna, na co dzień mocno wierząca i uduchowiona, w ataku szału rzuca bluźnierstwami, pluje na matkę, a twarz wykrzywia w szatańskim grymasie. Lecz jej rodzina po kolejnej serii przepisanych pigułek zdążyła już stracić wiarę w medycynę.

Despotyczna matka wraz z poczciwym, choć całkowicie jej podporządkowanym ojcem jedyne ocalenie dla córki zaczynają postrzegać w Bogu. Tak też myśli sama Michaela, usiłując zażegnać gorliwą modlitwą nawiedzające ją demony. Wszystko jednak na próżno. Choroba nasila się, gdy dziewczyna na przekór woli nadopiekuńczych rodziców postanawia studiować w innym mieście. Wyrwana z niezdrowej cieplarni rodzinnego domu, świeżo upieczona studentka pedagogiki nie znajduje bynajmniej wyzwolenia ze swych lęków i obsesji. Wrzucona w obcy świat zakazanych dotychczas przyjemności: dyskotek, pierwszych randek, pitego w akademiku szampana, niemodna dziewczyna z różańcem pozornie zanurza się w tym świecie, zachłyśnięta wszystkim, co nowe. Ale wtedy właśnie drzemiące głęboko upiory dają o sobie znać ze zdwojoną siłą.

Niemiecki reżyser opisując przypadek Anneliese - Michaeli, stroni szczęśliwie od tonu zacietrzewienia i pobieżnego osądu. Główni winowajcy mają w "Requiem"­ twarze ludzi przepełnionych dobrymi chęciami, choć zaślepionych. Nie tyle religijnym fanatyzmem, ile raczej prowincjonalnym skostnieniem obyczajów. Taka jest właśnie matka Michaeli, zakonserwowana w swoich chorych poglądach na współczesny świat, którego nie rozumie i nie lubi. Co innego manichejski ojciec Borchert, młody egzorcysta, który wmawia nieszczęsnej dziewczynie, że choroba czyni z niej osobę wyjątkową i wybraną przez Boga. To dlatego bohaterka zaczyna postrzegać swój obłęd jako rodzaj zaszczytnego męczeństwa, predestynującego ją do świętości, na przekór bezbożnemu światu. To dlatego pozostaje głucha na głosy troski i zdrowego rozsądku.

Nie przekona jej ani ojciec Landauer, zaufany proboszcz z rodzinnej parafii, który tłumaczy chorej, na czym polega symboliczny status diabła, i radzi jak najszybciej odwiedzić psychologa, ani najbliżsi przyjaciele z uczelni, którzy namawiają ją na podjęcie leczenia. Nikomu z nich nie udaje się przebić przez twardy pancerz wstydu i przesądów. Choć faktem jest, że w swoich staraniach o uzdrowienie Michaeli wszyscy oni, tak szczerze zatroskani jej losem, zdają się dziwnie niemrawi i pewnie dlatego koniec końców nieskuteczni.

Finałowe egzorcyzmy nie będą więc wcale gwałtem zadanym chorej dziewczynie przez opresyjne otoczenie. Wszystko odbywa się w zgodzie z jej najgłębszymi przekonaniami. Ów gwałt dokonał się znacznie wcześniej. Dojrzewającej Michaeli nie było dane przeżyć fazy buntu. Całą jej nadwrażliwość i pasję skanalizowano w dewocji, a posłuszeństwo uczyniono głównym motorem zachowania. Teraz odreagowuje w histeryczny sposób tamte zakazy. Dość przypomnieć sceny, w których Michaela, przycupnięta skromnie na studenckiej potańcówce, nieoczekiwanie dla wszystkich, również dla samej siebie, rzuca się nagle w ekstatyczny, transowy taniec.

W "Requiem" ruchliwa, współuczestnicząca kamera prowadzona przez Bogumiła Godfrejowa, utalentowanego operatora z Polski, fotografuje rzeczywistość jakby rozmytą w późnojesiennych, spranych kolorach. Dynamiczny styl filmowania doskonale oddaje stan wewnętrznego rozdygotania wchodzącej w życie bohaterki, jej oderwanie od rzeczywistości, zamknięcie we własnym świecie. W "Requiem" udało się nie tylko sportretować udręczoną duszę Michaeli, jej potworną samotność i niemoc, ale także tak zwaną zdrową część społeczeństwa, równie bezradną, zatrutą rozmaitymi toksynami i w konsekwencji niezdolną do efektywnego niesienia pomocy. Film Schmida spełnia więc rolę świeckich egzorcyzmów - próbuje wypędzić demony skrywające się na co dzień w schludnych domach i normalnych z pozoru rodzinach.

"REQUIEM", reż.: Hans-Christian Schmid, scen.: Bernd Lange, zdj.: Bogumił Godfrejów, wyst.: Sandra Hülle, Burghart Klaußner, Imogen Kogge, Anna Blomeier, Nicholas Reinke i inni. Prod.: Niemcy 2005. Dystryb.: Vivarto. W kinach od 10 sierpnia 2007 r.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 33/2007