Role i rolki: pokolenia Zet i Alfa prześcigają już w niektórych obszarach swoich rodziców

– Uczyłem się dziś nagrywania rolek! – powiedział przekraczając próg domu ponad 40-letni redaktor do swej 15-letniej córki, choć nie padło wcale pytanie: „Co tam w pracy?”.
Czyta się kilka minut
Przemysław Wilczyński, redaktor prowadzący wydanie „TP” 27/2024 // Fot. Grażyna Makara
Przemysław Wilczyński, redaktor prowadzący wydanie „TP” 27/2024 // Fot. Grażyna Makara

Oooo, to fajnie – odpowiedziała z powściągliwym entuzjazmem nastolatka, przez której mózg przegalopowały już tysiące takich rolek, czyli krótkich instagramowych albo facebookowych filmików (z prankami, czyli żartami, z kotami i psami robiącymi śmieszne rzeczy, z influencerkami od książek; raczej – nie oszukujmy się – bez redaktorów polecających artykuły w tygodnikach opinii).

Ten krótki dialog to nie pierwszy i nie ostatni przykład odwrócenia ról, w ramach którego „Zetki”, a jeszcze bardziej „Alfy” prześcigają w niektórych obszarach rodziców. Ale to odwrócenie ról ma swoje granice: dzisiejszy czterdziesto- i pięćdziesięciolatek pamiętający czasy daleko przedinternetowe może jedną częścią mózgu ekscytować się dobrodziejstwami technologii, ale i tak drugą częścią będzie drżał, by jego nastoletnie dziecko nie dostało od tych dobrodziejstw pomieszania zmysłów.

„Urodzone po 1995 r. pokolenia Z i Alfa w zasadzie nie znają świata, w którym nie ma internetu. Nie można powiedzieć o nich, że spędzają coraz więcej czasu w sieci, bo na różne sposoby są one online w zasadzie bez przerwy. Możliwe więc, że proponowana przez Murthy’ego metoda »leczenia« [chodzi o niedawną propozycję, by media społecznościowe miały ostrzeżenia o szkodliwości dla zdrowia, tak jak papierosy czy alkohol – red.] okazałaby się równie skuteczna, co stosowanie cebuli, upuszczania krwi i egzorcyzmów na zapalenie płuc” – piszą w Temacie Tygodnika Agata Kaźmierska i Wojciech Brzeziński. I jest to pierwszy z wielu w tym tekście sygnałów, że nie dostają Państwo do czytania ani kolejnego zbioru prostych diagnoz, ani setnego paroksyzmu moralnej paniki (typu „internet pochłania nastolatki”; „nasze dzieci w sieci sieci”).

Tak, „Alfy” bywają nieszczęśliwe, ale trudno uchwycić, jaka w tym rola internetu. Owszem, „socjale” ogłupiają, ale są też częścią ich normalnego życia. Czytając ten tekst, dostaniecie uczciwą do bólu diagnozę, ale nie zostaniecie też sami z procesem leczenia.

Dobrej lektury. I do zobaczenia na Instagramie.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 27/2024

W druku ukazał się pod tytułem: Role i rolki