Rewolucja w myśleniu o alergiach. Nadmierny poziom higieny sprzyja uczuleniom

W latach 80. XX w. sformułowano hipotezę, że nadmierny poziom higieny zwiększa chorobliwość dzieci. Okazuje się, że jest w tym trochę prawdy.
Czyta się kilka minut
Goffkein.pro / Shutterstock
// Goffkein.pro / Shutterstock

Wszyscy chyba słyszeliśmy o alergii na orzeszki ziemne. Wyraźnie oznaczony jest każdy produkt, który mógł mieć z nimi styczność. W sklepach z artykułami BHP można kupić tabliczki ostrzegawcze „Uwaga, orzeszki!”. Niektóre organizacje medyczne zalecały kobietom w ciąży, aby unikały spożywania fistaszków jak alkoholu. Okazuje się, że ta nasza nadwrażliwość może sama napędzać problem.

Eksperyment, który zmienił podejście do alergii

W 2009 r. ruszył eksperyment o nazwie LEAP. 640 dzieci w wieku 4-11 miesięcy, „typu alergicznego” (egzema, alergia na jajka, łagodna reakcja na orzeszki w teście skórnym itp.), przydzielono losowo do dwóch grup. Połowę całkowicie chroniono przed orzeszkami, a połowie celowo je podawano. W 2015 r. ogłoszono, że kontakt z orzeszkami zmniejszył częstość występowania alergii – i to mocno, bo z 14 proc. do 2 proc.!

W następnych latach kolejne organizacje medyczne dołączały do rewolucji: nie chrońmy „na zapas” dzieci przed orzeszkami! Teraz, 10 lat później, w czasopiśmie „Pediatrics” opisano społeczne skutki tej zmiany: nowe rekomendacje chyba działają, a dzieci są coraz mniej alergiczne. Hm, a może ta sama logika zadziała w przypadku owoców morza, jaj, sezamu?

Higiena kontra odporność

To część ogólniejszego trendu. W latach 80. XX w. sformułowano hipotezę, że nadmierny poziom higieny zwiększa chorobliwość dzieci. Dziś wiemy, że jest w tym trochę prawdy. Przykładowo, dezynfekcja rąk bez naprawdę dobrego powodu może nam zaszkodzić.

Są już wstępne badania szkód, jakie w ostatnich latach wyrządziliśmy swojemu mikrobiomowi, lejąc na ręce hektolitry płynów dezynfekujących. Tylko czym jest „naprawdę dobry powód”?

Zagrożenie alergiami

W całych Stanach rocznie ok. 4 osoby, spośród 6 milionów alergików, umierają wskutek kontaktu z orzeszkami – choć ich przypadkowe spożycie jest względnie częste. Już w 2006 r. na łamach  czasopisma medycznego „BMJ” padło pytanie, czy nie jest to przypadek rozdmuchanego ryzyka, wywołującego więcej szkód niż pożytku? 

A może społeczeństwo też może wpaść w ów stan nadwrażliwości na początkowo niegroźną rzecz, powodujący przesadną, ostatecznie szkodliwą reakcję, tzw. reakcję alergiczną?

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Jerzy Skakun dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 44/2025

W druku ukazał się pod tytułem: Alergie i orzeszki