Rasizm bez rasy

Olga Stanisławska, reporterka: Jesteśmy uzależnieni od wyzysku innych. Kto w Kongu wydłubuje z ziemi koltan do naszych telefonów? Kto w strasznych warunkach w Bangladeszu szyje dla nas T-shirty?...

Reklama

Rasizm bez rasy

Rasizm bez rasy

29.06.2020
Czyta się kilka minut
Olga Stanisławska, reporterka: Jesteśmy uzależnieni od wyzysku innych. Kto w Kongu wydłubuje z ziemi koltan do naszych telefonów? Kto w strasznych warunkach w Bangladeszu szyje dla nas T-shirty? Zgadzamy się na tę cenę, bo nie my ją płacimy.
Bianka Nwolisa z transparentem „Stop calling me Murzyn” protestuje wraz z rodzicami i rodzeństwem pod ambasadą USA po śmierci George’a Floyda. Warszawa, 4 czerwca 2020 r. / JĘDRZEJ NOWICKI / AGENCJA GAZETA
M

MARCIN ŻYŁA: Kiedyś dzieci znajomego dostały lalki. Bawiły się nimi długo. Ale dopiero gdy ich babcia im powiedziała, że jedna z lalek przedstawia dziecko czarnoskóre, zwróciły na to uwagę. Można aż tak bardzo nie zauważać koloru skóry?

OLGA STANISŁAWSKA: Wiesz, ja mieszkam na imigranckim przedmieściu Paryża. Prawie wszyscy uczniowie wywodzą się tu spoza Europy. Na dwie klasy moich dzieci jest tylko jeden chłopiec, którego wszyscy dziadkowie urodzili się we Francji. Moje dzieci patrzyły więc na niuanse ludzkich odcieni skóry tak, jak dzieci w Polsce patrzą na niuanse kolorów włosów. I miały one tak samo mało znaczenia.

Teraz Maya i Antoine mają 8 lat i wiedzą, że jednych ludzi uważa się za „białych”, a innych za „czarnych”. Mieli właśnie lekcje o rasizmie. Serce mi się kraje, gdy myślę, jak bardzo będzie on ciążyć na życiu większości tych dzieci. Że...

26076

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Artykuł wstrząsnął mną nie dlatego, że dowiedziałam się o historycznych zaszłościach rasistowskich, czasem potwornych. Wiedziałam o nich od dawna. Było to dawno. Wstrząsnęło mną obecne podejście do walki z rasizmem. Nigdy w życiu nie przyszłoby mi do głowy dyskryminować kogoś ze względu na kolor skóry, włosów, oczu, religię, etc... Jednak gorliwość nowoczesnych równościowców mających coraz mniej ciężkiego paliwa na wykazanie bieżących potworności przeraża. Wizja, że wstając rano z łóżka w ogrzewanym mieszkaniu, biorąc prysznic, jedząc śniadanie i jadąc samochodem do pracy powinnam biczować się wewnętrznie bo wedle autorki mam te dobra tylko dlatego, że już ponad tysiąc lat temu (tak, tak) Arabowie zaczęli handel czarnymi niewolnikami jest po prosty straszna, a taki pomysł głupi. Pomóżmy wyjść potrzebującym czarnoskórym z ich naprawdę upośledzonych środowisk, wspierajmy edukację i aktywizację zawodową. Nie jest jednak dobrą drogą do tego dążenie do społeczeństwa, gdzie policjant widząc podejrzanie się zachowującego lub wręcz łamiącego prawo czarnoskórego odwróci wzrok by nie mieć kłopotów. Gdzie biały mężczyzna dostanie pracę dopiero gdy po selekcji aplikacji okaże się, że nie aplikował nikt czarnoskóry, nikt z jakiejkolwiek mniejszości ani żadna kobieta (czarnoskóra transseksualna kobieta powinna mieć w takim razie fory absolutne). Parodia walki o równouprawnienie w postaci absurdalnego antyrasizmu w parze z chorą poprawnością polityczną zabije kulturę europejską. Czy chcemy świata, gdzie "W pustyni i w puszczy" traktowane jest jak "Mein Kampf", piekąc murzynka jest się rasistą, a powiedzenia "wiódł ślepy kulawego", "bredzi jak ślepy o kolorach", "jak w domu wariatów" ranią i dyskryminują i są w związku z tym uznane za karalne? Gdzie opera "Turek we Włoszech" zostanie uznana za szerzącą stereotypy i w najlepszym wypadku wystawi się ją poprzedzoną antyrasistowskim słowem wstępnym? Nigdy nie skrzywdziłam nikogo dyskryminacyjnie, jednak teraz widzę, że nawet zakup ryżu Uncle Ben's może być podejrzany. Poza tym Polacy zgodnie z teorią autorki emigrowali do Ameryki i przyczynili się nawet samym tam mieszkaniem do wyzysku niewolników, więc dla mnie też nie ma zmiłowania - odpowiadam za to wszystko i tyle.

Podobnie jak red. Żyła mam problem z tym łatwym przechodzeniem od „ja” do „my”, i skakaniem między różnymi epokami i kontynentami. "I miałeś, i masz [coś wspólnego z kolonializmem] Od zawsze byliśmy wpisani w europejski system ekonomiczny". Nie da się ukryć - byliśmy i jesteśmy, ale tak jak w starym dowcipie, jeśli ktoś ci wsadzi palec np. w oko, to niby on ma palec w oku i ty masz palec w oku, ale wasza sytuacja będzie odczuwalnie odmienna. Przedstawiając rachunek krzywd, wyrządzonych bezpośrednio lub pośrednio przez Polaków czarnym, Żydom, Rusinom, rdzennym Amerykanom itp., JWP Olga - córka Urszuli Joanny Marii ks. Czartoryskiej na Klewaniu i Żukowie - raczyła pominąć jedną kategorię niewolników. Zabawne, że akurat tę najbliższą historycznie i geograficznie. Jasne, jej miejsce w życiu wyznaczają zalety osobiste: talent, wykształcenie i ciężka praca. Oprócz dóbr niematerialnych, do których oprócz przysłowiowego "francuskiego z domu" możemy zaliczyć rozległe koligacje ze wszystkimi rodami arystokratycznymi w Polsce i wieloma za granicą, pewnie nie odziedziczyła latyfundiów i pałaców (o przysługującej jej części praw do odzyskanego pałacu w Konarzewie nie warto wspominać, bo komuniści zostawili go w kiepskim stanie). Jeśli jednak o owych koligacjach mowa, to czy pani Olga zna choć jedną osobę ze swojej sfery, która z powodu braku szczególnych zdolności (statystycznie musiał się ktoś taki trafić) musiała jąć się roboty w rodzaju spawania blach, sprzątania po domach albo obsługi kasy w supermarkecie? A jeśli miała dzieci, to czy musiały one odbywać mozolną drogę w górę drabiny społecznej, jak zdolne dziecko stróża czy chłopa? Proszę mnie dobrze zrozumieć: nie jestem przeciwny oddawaniu dóbr prawowitym właścicielom (btw, coś tam udało się pani Oldze uszczknąć z sum wypłaconych za krakowską Kolekcję Adamowi Karolowi Jezusowi ks. Czartoryskiemu Burbon-Sycylijskiemu - też przecie z Czartoryskich na Klewaniu i Żukowie?). Ani za wyrównywaniem owych niematerialnych nierówności, bo niby jak? Ale takie moralizowanie, takie np. wypominanie chłopom, którzy pańszczyznę pamiętali sami lub znali ją z opowieści pokolenia swoich rodziców, że emigrując do Brazylii czy Stanów Zjednoczonych za chlebem brali udział w kolonialnym procederze, to nie jest zwykła głupota. To jest po prostu chamstwo. I cóż, że egzaltowane i jaśnie oświecone?

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]