Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Radość wiekuista

Radość wiekuista

23.10.2017
Czyta się kilka minut
Ks. Adam Boniecki: Wśród pamiątek mam obrączkę mojej mamy. Czasem wyjmuję ją z zamszowego woreczka, trzymam w zaciśniętej ręce, przywołuję mamę i ona przychodzi.
Z rodzeństwem i mamą: Adam pierwszy z lewej, Krystyna, Maria i Stanisław. / ARCHIWUM KS. ADAMA BONIECKIEGO
Z rodzeństwem i mamą: Adam pierwszy z lewej, Krystyna, Maria i Stanisław. / ARCHIWUM KS. ADAMA BONIECKIEGO
A

ANNA GOC: Zapewne modlisz się za zmarłych.

KS. ADAM BONIECKI: Tak, od 57 lat, ­codziennie, odkąd odprawiam Mszę.

Prosisz: „wieczny odpoczynek racz im dać, Panie”?

Nie. Modlę się o wieczną radość dla nich.

A dlaczego o radość?

Kształt tej modlitwy pochodzi od zaprzyjaźnionej z moją mamą matki chłopca zamordowanego przez Niemców. Niezmiernie przejęta, opowiedziała mamie, że we śnie zobaczyła syna, który prosił ją, by się nie modliła o „wieczny odpoczynek” dla niego, tylko o radość. Od tej pory w naszej rodzinie tak się właśnie modlimy. To już chyba 75 lat.

W dzieciństwie modliliśmy się razem z rodzicami, oczywiście na głos. Mama i tata przychodzili na wspólne odmawianie wieczornego pacierza do – jak to się mówiło – pokoju dziecinnego. Czasem modlili się też z nami niektórzy goście, księdza nie wyłączając. Ale ta nowa...

26220

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Kojarzy mi się to z kwestią Leibniza: "dlaczego raczej jest coś, niż nie ma niczego"? Ważkie pytanie-na wagę nadziei(przed-wiekuistej?)

Kwestia "jest coś czy nie jest" automatycznie przywołuje pytanie o samo "jest" - i tu, proszę Pana zaczynają się schody niedoskonałości ludzkiego hardware'u tudzież oprogramowania. Ewolucja nie uznała za stosowne wyposażyć naszego gatunku w narzędzia ogarniające rzeczywistość ponad 3 wymiary, wbudowała w mózgi filtry redukujące szum informacyjny do zakresów niezbędnych do przeżycia i rozmnożenia się itede. Dobrym przyczynkiem do o tematu stał się "Matrix" - otworzył wielu ludziom oczy na opcję iluzoryczności naszych doznań. Z kolei fizyka kwantowa ze swą zasadą nieoznaczoności Heisenberga i słynnym żywym i martwym jednocześnie kotem w pudełku zaskakująco bliska jest opisom świadomości - ów kot 'kreuje się' w umyśle jedynie w obecności obserwatora. Pytanie "dlaczego...?" obnaża jedną z naszych ludzkich słabości software'owych, mianowicie poszukiwania pomiędzy wydarzeniami ulokowanych w liniowej koncepcji czasu związków przyczynowo-skutkowych. A co, proszę Szanownego Pana, jeśli czasu nie było - nie ma - albo ma wymiar punktowy? A to dla przykładu sytuacja z momento ZERO naszego Wszechświata, zgodnie z powszechnie dziś uznawaną teorią BB. Otóż wówczas pytanie 'dlaczego' traci jakikolwiek sens. Przy okazji, potrafi Sz. P. wyobrazić sobie czas punktowy lub jego całkowity brak? Bo jeśli nie, to wiele elementów poznania zostaje przed Panem ukrytych.

?

to się radujcie, a nie smućcie - jedno i drugie w waszej bacowskiej łepetynie do dyspozycji i do bacowskiego wyboru

Na co komu taki wybór?

ale mało to smutasów wkoło?

bo nie masz ludzkiej opcji "wiecznego smutku", która by przerastała radość bożego dobra.

"DLACZEGO ISTNIEJE RACZEJ COŚ NIŻ NIC". Moim zdaniem zaistniała tu bardzo istotna różnica :) , chociaż dla wielu nie ma żadnej.

jest czy jej nie ma?

Wiem, że jest pan wysoce dowcipny, ale ja podałem dosłowny cytat. Proszę przeczytać mój wpis drugi raz, może trzeci a napewno odpowiedź się objawi :) Jeżeli natomiast chodzi o dziurę w bucie, proszę spojrzeć pionowo w dół, a jeżeli brzuch przeszkadza, to skorzystać z lustra. I co? Działa? :)))

własnym, za tą ze wszech miar słuszną uwagę i jakże istotne skorygowanie. Pro publico bono.

Pozdrawiam te rzesze! [ w słowach "te rzesze" broń boże nie dodawać ogonka do końcowego "e". Dopiero by było !] :))))

Ponieważ nie sprostam pańskim dociekaniom polecam najaktualniejsza literaturę: John D.Barrow "Książka o niczym" Co to jest NIC. 460 stron, można kupić w Copernicus Center Press w Krakowie. Barrow to laureat Nagrody Templetona. Kiedyś otrzymał ją ks. prof. Michał Heller i założył to CCPress. Miłej lektury :)))) Pozdrawiam.

Chciaż po (nie)naszemu, pozdrawia się tym podejrzanym "heil"(tylko już bez wodzowsko-zwycięskich dodatków)

Dziękuję za piękne słowa o Mamie. Zachęcam księdza Adama Bonieckiego do napisania autobiografii.

Właśnie wykupiłem roczną prenumeratę TP, właśnie przeczytałem ten artykuł jako pierwszy, i właśnie się...wzruszyłem.

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]