Czy Izrael i USA wspólnie dokonają czystki etnicznej na dwóch milionach ludzi? To scenariusz realistyczny

Zrywając rozejm w Gazie i wznawiając zmasowane działania wojenne, premier Netanjahu pokazuje, że nie jest zainteresowany pokojem ani politycznym rozwiązaniem w Strefie – i ma w tym na razie poparcie prezydenta Trumpa. Jak daleko gotów jest się posunąć?
Czyta się kilka minut
Mieszkanki Gazy w gruzach budynku po ataku izraelskim na obóz uchodźców Nuseirat w centralnej części Gazy. 23 marca 2025 r. // Fot. Moiz Salhi / Anadolu / East News
Mieszkanki Gazy w gruzach budynku po ataku izraelskim na obóz uchodźców Nuseirat w centralnej części Gazy. 23 marca 2025 r. // Fot. Moiz Salhi / Anadolu / East News

Przetrwało dokładnie dwa miesiące: 18 marca Izrael zerwał zawieszenie broni – mając poparcie USA – i wznowił ciężkie bombardowania Strefy Gazy, zabijając tylko pierwszej nocy ponad 400 osób i raniąc 500 (łączna liczba ofiar śmiertelnych po stronie palestyńskiej od początku wojny oscyluje wokół 50 tysięcy).

W kolejnych dniach armia izraelska wkroczyła do północnej, centralnej i południowej części Strefy. Izrael wznowił też – znane z pierwszej fazy konfliktu – niszczenie krytycznej infrastruktury. Np. 21 marca wysadzono gmach jedynego w Gazie szpitala onkologicznego, zbudowanego w 2017 r. ze środków tureckich. Nagranie eksplozji dostępne jest w internecie – wraz z głosami żołnierzy izraelskich, wykrzykujących „Baaam!”.

To Izrael, a nie Hamas zerwał zawieszenie broni

Wznowienie ataków na Gazę poprzedziła wprowadzona na początku marca blokada dostaw pomocy humanitarnej (w tym jedzenia, leków, paliw napędowych i grzewczych) oraz odcięcie prądu (zasilającego m.in. zakłady odsalania wody morskiej).

Winą za zerwany rozejm Izrael obarcza Hamas, który rzekomo odmawiał negocjacji w sprawia zwalniania kolejnych zakładników. Nie jest to prawda. Rozejm, wynegocjowany w styczniu, przewidywał trzy fazy. Pierwsza, trwająca od 19 stycznia do 1 marca, obejmowała czasowe wstrzymanie walk, opuszczenie przez siły izraelskie niektórych części Gazy (ale nie całej Strefy), odblokowanie dostaw pomocy i wymianę 33 Izraelczyków (25 żyjących i ciała ośmiorga) na niemal 2 tys. palestyńskich jeńców, więźniów, aresztantów i zakładników (tylko tym słowem można nazwać ludzi więzionych miesiącami bez żadnego trybu).

Izrael nie był zainteresowany przejściem do drugiej fazy rozejmu

Faza druga, której szczegóły miały być negocjowane w czasie fazy pierwszej, obejmować miała trwałe zakończenie walk, zupełne wycofanie wojsk oraz uwolnienie przez Hamas wszystkich żyjących Izraelczyków (24 osoby). Ostatnia faza, najbardziej mglista, miała obejmować rekonstrukcję Strefy.

Na takie warunki zgodził się Izrael, na takie warunki zgodził się Hamas i takim warunkom patronowały USA. I pierwsza faza została zrealizowana w takim ustalonym kształcie. Choć nie bez problemów: w jednej z wymian Hamas zamiast ciała Izraelki przekazał szczątki niezidentyfikowanej kobiety, a Izrael tylko w ciągu pierwszego miesiąca zabił w Gazie 120 osób.

Potem jednak Izrael (wpierany przez USA) nie był zainteresowany przejściem do fazy drugiej, a jedynie przedłużeniem pierwszej, tj. odzyskiwaniem kolejnych obywateli w zamian za tymczasowy rozejm, jednak bez wycofania wojsk, bez trwałego pokoju i bez zobowiązań politycznych. To tę – nieprzewidzianą w pierwotnych warunkach – propozycję (nazwaną „planem Witkoffa”, od nazwiska przedstawiciela prezydenta USA) Hamas odrzucił. Izrael wykorzystał to jako pretekst do ataku.

Wielu liczyło, że Donald Trump będzie naciskać w sprawie trwałości rozejmu

W reakcji na wersję o winie za zerwany rozejm, kolportowaną przez władze Izraela, a także w reakcji na materiały zachodnich mediów (te w odniesieniu do Izraela często używają asekuracyjnie form bezosobowych), Barak Ravid – jeden z najlepiej poinformowanych izraelskich dziennikarzy – napisał 18 marca na platformie X: „Zawieszenie broni nie »zawaliło się«, tylko »zostało zawalone« przez rząd Izraela. Rząd Izraela nigdy nie miał zamiaru w pełni wdrożyć porozumienia podpisanego dwa miesiące temu. Naruszył jedno z jego głównych postanowień, wycofał się z niego i próbował wymusić na Hamasie porozumienie alternatywne”.

To, że pełna realizacja styczniowych ustaleń jest wątpliwa, wiadomo było od początku. Wizja pełnego wycofania ze Strefy i trwałego zakończenia walk szła bowiem w poprzek wszystkiego, co rząd Izraela deklarował wcześniej. Można było mieć jednak nadzieję, że na trwałość rozejmu wpłynie Donald Trump. To on – chcąc mieć sukces już z chwilą objęcia urzędu – wywarł presję na Izrael, by ten zgodził się wstrzymać działania wojenne. Można było liczyć, że Trump będzie do tego sukcesu dość przywiązany, aby – choćby z próżności – powstrzymać nowy wybuch konfliktu.

Działania Izraela mają dziś polityczne i wojskowe poparcie Trumpa

Tak się jednak nie stało. Już jako prezydent, Trump szybko oznajmił, że Hamas ma wypuścić wszystkich zakładników natychmiast, zaś w przeciwnym razie Izrael otrzyma od niego wolną rękę i w Gazie „wybuchnie piekło”.

Trump podzielił się też ze światem swą wizją przyszłości Strefy: zakładającą usunięcie z niej Palestyńczyków (naturalnie dla ich dobra) i przemienienie jej w luksusowy kurort pod patronatem USA. Izraelczyków mało co mogłoby ucieszyć bardziej (zwłaszcza pierwsza część planu).

Deklaracjom Trumpa towarzyszyło zdjęcie ograniczeń na dostawy wojskowe do Izraela (wprowadzone w 2024 r. przez Bidena) i zgoda na eksport uzbrojenia na łączną kwotę 12 mld dolarów, w większości bomb. To, co dzieje się dziś w Gazie, a także to, co jeszcze się tam wydarzy, następuje zatem z pełnym politycznym i wojskowym poparciem administracji USA.

Czy Izrael i USA dokonają czystki etnicznej na dwóch milionach ludzi?

Co dalej? Wszystkie wypowiedzi izraelskie i amerykańskie, a także dotychczasowe działania armii Izraela nakazują spodziewać się powrotu do długotrwałych i zmasowanych ataków, systematycznego niszczenia infrastruktury, a także wypędzania (pod pretekstem ewakuacji humanitarnej) ludności palestyńskiej z kolejnych części Gazy.

Biorąc pod uwagę, że Izrael i USA negocjują też z państwami Afryki (m.in. Sudanem, Somalią i Somalilandem) zgodę na przyjęcie Palestyńczyków, a także wciąż wywierają w tej sprawie presję na Egipt, prawdopodobieństwo realizacji „planu Trumpa” – przynajmniej w zakresie „oczyszczenia” Gazy z Palestyńczyków – wydaje się coraz większe.

Czy do tego dojdzie, trudno przesądzić. Sam jednak fakt, że wizja czystki etnicznej na dwóch milionach ludzi, dokonanej wspólnie przez Państwo Żydowskie i USA, jawi się jako scenariusz realistyczny, mówi wiele o stanie świata.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 13/2025

W druku ukazał się pod tytułem: Izrael zrywa rozejm w Gazie