Pytanie o śmierć

Należę zapewne do najmłodszych czytelników “TP", bo mam zaledwie 18 lat. Bardzo podobała mi się “Kompletna i krótka metafizyka" prof. Leszka Kołakowskiego (“TP" nr 43/04) i ciągle jestem pod wrażeniem tego tekstu. Mam jednak pewną wątpliwość. Jak dom naszego człowieczeństwa może być wsparty na filarze Śmierci, która oznacza koniec Życia? Wszak człowieczeństwo to w istocie życie - nasza codzienność, miłość, prawość, ład. Oczywiście zaliczamy do codzienności Czas jako to, co usprawiedliwia przemijanie i kruchość rzeczy. Ale czy Śmierć można zaliczyć do podstaw naszego życia tak, jak Boga?
Czyta się kilka minut

Trapi mnie to niepomiernie.

WANDA DITTRICH

Miła, acz nieznajoma Wando,

Dziękuję za list i wyjaśniam, jak rzecz rozumiem. Ponieważ śmierć nieuchronnie dotyka nas wszystkich, nie możemy o niej zapomnieć ani jej usunąć z pola naszej interesowności. Człowiek, jak wielki filozof powiadał, jest bytem-ku-śmierci, i ona współ-określa naszą egzystencję. Jest przeto stosowne, by zaliczyć ją do filarów naszego życia, chociaż jest końcem, a nie częścią. Ale pamiętanie o niej jest z pewnością bardzo ważną częścią naszego życia.

Najlepsze pozdrowienia

LESZEK KOŁAKOWSKI (Oxford)

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 48/2004