Zgoda Ukrainy na zawieszenie broni to poważne ryzyko dla Kijowa

Tylko pozornie Ukraina nic nie traci ogłaszając, że zgadza się na natychmiastowe zawieszenie broni.
Czyta się kilka minut
Na placu Niepodległości w Kijowie, 11 marca 2025 r. // Fot. Roman Pilpey / AFP / East News
Na placu Niepodległości w Kijowie, 11 marca 2025 r. // Fot. Roman Pilpey / AFP / East News

Po rozmowach ukraińsko-amerykańskich w Arabii Saudyjskiej ogłoszono, że Kijów zgadza się na 30-dniowe zawieszenie walk, a Waszyngton wznowi zawieszoną pomoc wojskową. W ten sposób obie strony zdają się mówić Moskwie „sprawdzam”.

Odpowiedź Rosji: atak rakietowy

Rosja w pewnym sensie już odpowiedziała. Godzinę po zamknięciu negocjacji w saudyjskiej Dżubie przeprowadziła atak dronami i rakietami na Ukrainę. Jednocześnie trwają zacięte walki w przygranicznym regionie Kurska, gdzie Ukraina wkrótce może stracić zajmowany skrawek rosyjskiego terytorium, które udało się jej opanować w sierpniu zeszłego roku, a który ma być jedną z ważnych kart przetargowych w rozmowach z Kremlem.

Im dłużej Rosja będzie się namyślać nad odpowiedzią na amerykańsko-ukraińską propozycję, tym więcej ataków może przeprowadzić i tym więcej Kurska odbić.

Władimir Putin, który wedle Donalda Trumpa „chce pokoju”, wcześniej czy później na ofertę rozejmu będzie musiał odpowiedzieć. Oczywiście rosyjscy propagandziści jeden przez drugiego powtarzają, że żadnych ustępstw w sprawie Ukrainy nie będzie, ale wbrew pozorom propozycja wynegocjowana w Arabii Saudyjskiej jest dla Moskwy bardzo dobra.

Szerokie zawieszenie broni jest korzystne dla Rosji

Początkowo Ukraińcy proponowali, żeby zawieszenie broni było częściowe i obejmowało wyłącznie ataki powietrzne, morskie i infrastrukturę energetyczną. Bynajmniej nie dlatego, że nie są umęczeni wojną, ale z tego powodu, że takie zawieszenie łatwiej byłoby monitorować, a ewentualne naruszenie przypisać konkretnej stronie. W Dżubie Ukraińcy zgodzili się jednak, by zawieszenie broni było szersze.

Dlaczego to dobre dla Rosjan? Bo są mistrzami prowokacji i dezinformacji. Wystarczy wspomnieć „zielone ludziki” na Krymie w 2014 r. czy gorące zapewnienia Moskwy, że nie planuje ataku na Ukrainę trzy lata temu. Podobne przykłady łatwo mnożyć.

Teraz bez trudu można sobie wyobrazić nie tylko „niezamierzony incydent” między wrogimi siłami, które z dnia na dzień mają wstrzymać walki. Ale i to – co może nawet bardziej prawdopodobne – że Rosjanie starannie go wyreżyserują i przeprowadzą, by winę za łamanie zawieszenia broni zrzucić na Ukraińców.

Czy Trump mógłby łyknąć prowokację rosyjską?

Zapewne nikt nie będzie w stanie rzetelnie zweryfikować faktów. I niemal na pewno będzie to wodą na młyn rosyjskiej propagandy, by przedstawiać Moskwę jako ofiarę agresji. Czy Donald Trump i członkowie jego administracji mogliby to „kupić”? Czy może wówczas dojść do kolejnej scysji z broniącym swojego kraju prezydentem Zełenskim? I wreszcie, czy może to sprowokować kolejne, tym razem dłuższe i bardziej bolesne wstrzymanie amerykańskiej pomocy? A na koniec znacznie większą ofensywę w Ukrainie sił rosyjskich, które złapią oddech po miesięcznej pauzie?

Przedstawiciele Kijowa negocjujący w Dżubie musieli sobie stawiać takie pytania. I to jest ryzyko, które podjęli, godząc się na ten rozejm. 

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”