Po rozmowie Trumpa z Putinem nie ma przełomu. Rosja eskaluje żądania i śle więcej dronów

Swoistą puentę do wydarzeń z tego wtorku dodał Dmitrij Miedwiediew. Zausznik Putin napisał na platformie X, że rozmowa telefoniczna przywódców Rosji i USA pokazała, iż jest tutaj tylko dwóch graczy: „W jadalni są tylko Rosja i Ameryka. A daniem głównym jest kotlet po kijowsku. Smacznego!”.
Czyta się kilka minut
Władimir Putin i Donald Trump podczas szczytu G20 w Osace. Japonia, 28 czerwca 2019 r. // Fot. Brendan Smialowski / AFP / East News
Władimir Putin i Donald Trump podczas szczytu G20 w Osace. Japonia, 28 czerwca 2019 r. // Fot. Brendan Smialowski / AFP / East News

Bardzo dobra i produktywna” – tak Donald Trump podsumował swoją półtoragodzinną rozmowę telefoniczną z Władimirem Putinem, która miała miejsce we wtorek po południu czasu polskiego.

Komentarz Putina pojawił się chwilę później: mniej więcej dwie godziny po zakończeniu rozmowy ukraińska obrona przeciwlotnicza, monitorująca ruch w rosyjskiej przestrzeni powietrznej, wydała ostrzeżenie dla całego kraju przed falami dronów dalekiego zasięgu. Tak jak codziennie wczesnym wieczorem w ostatnich tygodniach, wystartowały właśnie i ruszały w kierunku Ukrainy, aby uderzać w cele i odbierać ludziom sen.

W kolejnych godzinach, do późnej nocy, z różnych regionów kraju dochodziły meldunki, podawane na komunikatorach, o bezzałogowcach, które poruszały się w różnych kierunkach, zmieniały kurs. Większość została jak zwykle zestrzelona lub unieszkodliwiona środkami walki radioelektronicznej. Ale były też informacje o trafieniach, w tym w szpital w miasteczku Krasnopole w obwodzie sumskim.

Putin odmówił zawarcia rozejmu

Szpital nie należy do infrastruktury energetycznej, najwyraźniej nie obejmuje go więc zapewnienie rosyjskiego dyktatora, który podczas rozmowy z Trumpem miał zadeklarować, że przez najbliższe 30 dni jego armia nie będzie atakować ukraińskiej infrastruktury energetycznej. Deklaracja ta jest – jak się wydaje, sądząc po komunikatach obu stron, które pojawiły się po tej rozmowie, i które są dość odmienne w tonie – jedyną rzeczą, jaką uzyskał prezydent USA.

Putin odrzucił bowiem – co do tego obie strony są zgodne – możliwość zawarcia choćby tylko 30-dniowego rozejmu (na który wcześniej zgodziła się Ukraina). Zamiast tego najwyraźniej eskaluje swoje oczekiwania: podczas rozmowy miał nie tylko ponownie przedstawić Trumpowi swoje tradycyjne już żądania dotyczące przyszłości Ukrainy, ale damagać się także wstrzymania wszelkiej zagranicznej (tj. nie tylko amerykańskiej, ale w ogóle zagranicznej) pomocy wojskowej dla Ukrainy, a także zaprzestania przekazywania Ukrainie danych wywiadowczych.

W oświadczeniu Kremla, wydanym po rozmowie, można przeczytać, że wstrzymanie pomocy wojskowej jest „najważniejszą przesłanką dla wypracowania rozwiązania”. Sformułowanie to można odczytać dwojako – również tak, że Kreml oczekuje, iż USA i inne kraje muszą wstrzymać tę pomoc, zanim jeszcze dojdzie do ustalenia warunków rozejmu czy też pokoju. Jeśli taka interpretacja jest słuszna,  byłoby to zaostrzenie rosyjskiego stanowiska.

Trump unika jasnej odpowiedzi na żądania Putina

Niejasności tej nie rozwiał Donald Trump. Podczas wystąpienia w telewizji Fox News już po rozmowie został zapytany, jak należy interpretować ten komunikat Kremla, czy Putin żąda natychmiastowego wstrzymania wszelkiej pomocy. Odparł, że nie, oraz dodał: „Nie rozmawialiśmy o pomocy” – nie precyzując jednak, jaką pomoc ma na myśli, czy wojskową, czy np. humanitarną bądź finansową.

Dalszą pomoc Ukrainie zadeklarowali natomiast Olaf Scholz i Emmanuel Macron. Po tym, jak we wtorkowy wieczór prezydent Francji spotkał się z urzędującym jeszcze kanclerzem Niemiec w Berlinie, wydali wspólny komunikat, w którym zapewnili Ukraińców o dalszym wsparciu wojskowym. „Jesteśmy obaj zgodni: Ukraina może na nas polegać, Ukraina może polegać na Europie. Nie pozostawimy Ukrainy w potrzebie” – powiedział Scholz, który wkrótce odejdzie z urzędu. Jego spodziewany następca i polityczny oponent, Friedrich Merz, jest w tej kwestii z Scholzem wyjątkowo zgodny.

Stan amerykańskich negocjacji pokojowych z Rosją

Co zatem wynika z tej rozmowy, po której wielu spodziewało się, jeśli nie jakiegoś przełomu, to przynajmniej jakichś konkretów?

Gdy idzie o stronę rosyjską, nie ma w gruncie rzeczy żadnych zmian – jest cały czas twarde stanowisko. Rosja, można powiedzieć, podchodzi do tych negocjacji na swój sposób klasycznie: eskaluje swoje żądania i kontynuuje niezmiennie działania wojenne (to, że oszczędzi w nich, być może, elektrownie i ciepłownie, niewiele zmienia). Putin donikąd się nie spieszy.

Gdy zaś idzie o stronę amerykańską: chyba dla każdego jest już jasne, że strategia, jaką przyjął Trump i jego otoczenie, nie tylko nie jest skuteczna, ale przynosi efekt odwrotny – zachęca drugą stronę do utwardzania stanowiska. O ile w ogóle można nazwać strategią to, co prezydent USA i jego ludzie robią od prawie dwóch miesięcy.

A to, co robią, to w pewnym sensie jest również eskalacja, ale ustępstw: pokazywanie drugiej stronie, że Biały Dom jest gotowy – nie pytając o zdanie ani Ukrainy, ani zachodnich sojuszników – wyzbywać się kolejnych potencjalnych kart przetargowych. Niemal wszystkiego, z czego można by „zejść” w trakcie negocjacji, stosownie do tego, jak „schodzić” ze swoich żądań będzie Rosja. Na dzień przed rozmową Trump–Putin pojawiły się doniesienia, że USA nie tylko są już gotowe uznać Krym za część Rosji na gruncie prawa międzynarodowego, ale ponoć lobbują za tym w ONZ

„Kotlet po kijowsku”

Gdy idzie natomiast o perspektywę – o to, co dalej – jeden konkret pojawił się, owszem, ale oznajmili go nie Trump ani Putin, lecz Steve Witkoff, wysłannik Trumpa do rozmów z Putinem. W telewizji Fox News zapowiedział on, że w najbliższą niedzielę, 23 marca, w Arabii Saudyjskiej mają odbyć się kolejne negocjacje na temat zakończenia wojny. Witkoff nie sprecyzował, kto będzie w nich uczestniczyć.

Swoistą puentę do wydarzeń z tego wtorku dopisał Dmitrij Miedwiediew. Około drugiej na ranem były prezydent i zausznik Putin napisał na platformie X, że rozmowa telefoniczna przywódców Rosji i USA pokazała, iż jest tutaj tylko dwóch graczy: „W jadalni są tylko Rosja i Ameryka. A daniem głównym jest kotlet po kijowsku. Smacznego!”. 

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”