Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Psi posłaniec

Psi posłaniec

11.06.2018
Czyta się kilka minut
Siedzę sobie na werandzie, patrzę, jak chmury płyną nad Uhercem, i zastanawiam się, skąd przychodzą psy i dokąd odchodzą.
S

Siedzę na werandzie i patrzę, jak pada deszcz. Czasem ustaje i przez chmury prześwieca błękit. Na tle jasnej zieleni czasem błyśnie żółty płomyk. To wilga polatuje wśród drzew. Jest ostrożna i trudno ją zobaczyć. Ale słychać ją całe dnie. Jej głos na tle ptasiego harmidru, ćwierku i skwiru brzmi jak melodia, która ma koić smutek i sprowadzać uśmiech.

No więc siedzę sobie, patrzę, jak chmury płyną nad Uhercem, i zastanawiam się, skąd przychodzą psy i dokąd odchodzą. Zjawiają się niby przypadkiem, a potem ich istnienie splata się z naszym życiem tak mocno, że nie jesteśmy w stanie odróżnić ich samych od naszych uczuć. Wchodzimy w psią skórę, a one wślizgują się w naszą? Czujemy się jak zdrajcy, ponieważ wiemy, że nigdy nie będziemy w stanie odwzajemnić ich wierności, przywiązania i miłości? Dlatego w myślach je uczłowieczamy? Deszcz rzeczywiście ustał. Z chmur nad Uhercem...

5449

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum
Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Swojego czasu dokopałem się do tekstu pod nazwą "Kojiki"/Księga dawnych zdarzeń w tłumaczeniu Wiesława Kotańskiego. Jest to zdaje się najstarszy tekst japoński, opisujący powstanie wrzechświata oraz pochodzenie władców Japonii. Żeby przebrnąć przez więcej niż dwie strony potrzeba było co prawda samozaparcia i paru głębokich oddechów, bo tekst jest jednym wielkim opisem niekończących się waśni i utarczek całej palety różnorakich bogów - od których wywodzą się oczywiście bezpośrednio japońscy władcy - ale wysiłek koniec końców się opłaca. Szczególnie jeśli porówna się ten tekst - jak i inne teksty/malunki/przekazywane ustnie legendy opisujące genezę kosmosu w jakim żyjemy czy to powstałe w Egipcie czy w Australii czy gdziekolwiek bądź - z opisem genezy jakiego dostarcza poparty obserwacją rozum.

I tak jeśli popatrzymy na księżyc, to zobaczymy na nim mnóstwo kraterów. Te zaś pewnie będą pozostałością po uderzeniach Uderzeniach czego właściwie ? Meteorytów ? Te zaglądają zdaje się rzadko w nasze strony a przynajmniej nie w tej liczbie żeby nas ustawicznie bombardować. Zewnętrzna część układu słonecznego stanowią bowiem cztery ogromne jeśli nie gigantyczne planety gazowe, służące zdaje się za rodzaj meteorochronu. W każdym razie nauka odpowie, że te kratery są pozostałością z okresu formowania się układu słonecznego, gdzie w pewnym sensie materia - będąca swoją drogą pierwotnie częścią słońca - nieźle się awanturowała zanim nastał porządek jaki znamy. Czy materia może awanturować ? My możemy, a jesteśmy jej częścią. Właściwie tą samą gwiazdą. Jesteśmy też świadomi. Czy więc aby na pewno słońce czy planety świadomymi nie są ? Dalej: czy bylibyśmy zdolni do zapisania dwa tysiące lat temu zdarzeń z początku wszechświata bez dialogu między naszą świadomością a świadomością przekraczającą naszą świadomość ? I dalej: czy nie ma tu miejsca na świadomość która jest w stanie kreować, tam gdzie my nie potrafimy ? I tak dalej i tak dalej.

Pewnie więc choćby psy zwracają uwagę właśnie na to. A my ? Tadeusz Konwicki pisał o nocnych modlitwach w szetlach, podczas których lamentowano nad ucieczką gwiazd /dziś byśmy powiedzieli nad rozszerzaniem się wszechświata/. Pewnie więc psy byłyby "Głosem Pana" coby wziąć do pomocy Lema, głosem pierwotnej świadomości, żyjącym blisko nas. A my przynajmniej wiemy że czas nie jest stałą tylko zmienną, że nie jest skalarem tylko wektorem. A wektor może przecież zmieniać swój kierunek. Zmartwychwstanie jest już więc teoretycznym modelem. Albo staje się wyobrażalne. Lepszy rydz niż nic /sic !/ :) Tymczasem: https://www.youtube.com/watch?v=xAh6fk0KD1c

To prawda, głos wilgi jest wyjątkowy...

„Ledwo uszedł z życiem przed obcym i wielkim światem, więc jest ostrożny.” Tak, tak, po stokroć. Dziękuję z calego serca.

Dla każdego psiarza pańskie felietony to balsam dla duszy. Wywołują mnóstwo wspomnień i imion tych psów, które i przed nami kiedyś stanęły na drodze. Był wśród nich i u mnie Murzyn :)

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]