Ładowanie...
Przyjdzie Frljić i wyrówna
Przyjdzie Frljić i wyrówna
Na spektakl być może pójdę, ale po świętach wielkanocnych; mam bowiem nadzieję, że do tego czasu emocje opadną. Dziś nie mam ochoty wchodząc do teatru spotykać się z grupą protestujących za pomocą modlitwy i transparentów wymierzonych w teatr i artystów (modlitwa skierowana „przeciw” jest nie tylko przeciwskuteczna, ale również zła z religijnego i etycznego punktu widzenia). Po spektaklu zaś nie chciałbym znaleźć się w tłumie widzów, którzy za pomocą frenetycznych i demonstracyjnych owacji dają wyraz swoim emocjom, często – sądząc po wpisach internetowych – skrajnie ideologicznym. Manifestują wspólnotę, z którą też nie mógłbym się utożsamić. Spektakl budzi zatem skrajnie sprzeczne odczucia, od akceptacji po całkowite odrzucenie.
Ks. prof. Józef Tischner doceniał antyklerykalizm mądry, dlatego że jest on ozdrowieńczy, wyzwala z pychy i samozadowolenia; jest nieodzowny dla prawidłowego oddychania w Kościele. Ale w Polsce dostrzegał także ogromne pokłady antyklerykalizmu jaskiniowego. Inaczej mówiąc: nietolerancyjnego, ideologicznie antykatolickiego, czy w ogóle antychrześcijańskiego. Przejawia się on także w sztuce. Czytając obrońców „Klątwy”, można odnieść wrażenie, że temat Kościoła i religii został właśnie w tak „skomplikowany” sposób potraktowany. I bynajmniej nie chodzi tylko o skandalizowanie i tzw. szarganie świętości.
Na razie kłótnia po premierze utwardziła przestrzeń niedyskutowalną. Jeśli celem teatru politycznego jest poszerzenie pola sporu, to „Klątwa” zawęziła je do granic absurdu. Zdecydowana większość zabierających dziś głos pozostała bowiem przy swoich stanowiskach, tyle że – stokroć radykalniej. W tej kłótni nie chodzi o instytucję Kościoła, jak by chcieli dyrektorzy Teatru Powszechnego. Ostatecznie, okazuje się, chodzi jednak o religijność i wiarę, to one niektórym interpretatorom najbardziej doskwierają. Już pierwsza duża recenzja, nazajutrz po premierze, przesterowała dyskusję na tory niekoniecznie zgodne z pragnieniami dyrektorów Łysaka i Sztarbowskiego. Niestety „Klątwa” przegrała na starcie, zamiast bowiem debaty, mamy wzajemne „mordobicie” – jak to określił radośnie pewien entuzjasta spektaklu. Nawoływania niektórych zwolenników spektaklu, by nie zapomnieć w debacie o najważniejszym jego przesłaniu, czyli „świeckości państwa”, brzmią dziś jak wolne żarty.
Cokolwiek się jednak dzieje na scenie Powszechnego, nie jest to sprawą dla prokuratury. ©℗
Napisz do nas
Chcesz podzielić się przemyśleniami, do których zainspirował Cię artykuł, zainteresować nas ważną sprawą lub opowiedzieć swoją historię? Napisz do redakcji na adres redakcja@tygodnikpowszechny.pl . Wiele listów publikujemy na łamach papierowego wydania oraz w serwisie internetowym, a dzięki niejednemu sygnałowi od Czytelników powstały ważne tematy dziennikarskie.
Obserwuj nasze profile społecznościowe i angażuj się w dyskusje: na Facebooku, Twitterze, Instagramie, YouTube. Zapraszamy!
© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]