Przyjaciel, którego brakuje

Albrecht Lempp (1953–2012). Tłumacz naszej literatury na język niemiecki, jej znawca i sojusznik, obdarzony wielką wrażliwością i dyskretnym, nieco sarkastycznym poczuciem humoru.
Czyta się kilka minut

Absolwent slawistyki na uniwersytecie monachijskim, studiował też w Sofii i Krakowie. Współpracownik Karla Dedeciusa w darmsztadzkim Deutsches Polen-Institut. Świetny organizator, twórca Zespołu Literackiego przy krakowskiej Willi Decjusza, z którym przygotował program na Międzynarodowe Targi Książki we Frankfurcie nad Menem w roku 2000, kiedy byliśmy tam gościem honorowym. „Jeszcze żaden kraj nie zaprezentował się tak dobrze jak Polska w tym roku” – napisała wtedy „Frankfurter Allgemeine Zeitung”. Potem Lempp pracował dalej nad prezentacjami literatury polskiej na zagranicznych targach, a w roku 2003 został dyrektorem Fundacji Współpracy Polsko-Niemieckiej. Jego przedwczesna śmierć stworzyła lukę niedającą się zapełnić, wbrew głupiemu porzekadłu, wedle którego nie ma ludzi niezastąpionych. Owszem, bywają.

To jest album, więc zacznę od zdjęć – ich autorką jest Elżbieta Lempp, fotografka znakomita i żona Albrechta. Seria portretów, od długowłosego trzydziestolatka w swetrze z grubej wełny po siwego pana, który przegląda coś w smartfonie. Dwa zdjęcia mnie uderzyły. Na jednym są Dedecius z Günterem Grassem, Lempp trzyma się nieco z tyłu, na drugim kolacja w domu sławnego wydawcy Siegfrieda Unselda z okazji wręczenia Wisławie Szymborskiej Nagrody Miasta Frankfurt – i znów Lempp przy końcu stołu, w cieniu. Bo też nigdy nie pchał się na pierwszy plan, naprawdę chodziło mu o literaturę, nie o zaszczyty.

„Album Albrechta” powstał dzięki Elżbiecie i przyjaciołom, wśród których znaleźli się Małgorzata Łukasiewicz, Jacek St. Buras, Jakub Ekier, Krzysztof Jachimczak, Andrzej Kopacki i Ryszard Wojnakowski. Są tu przede wszystkim teksty samego Lemppa, w tym niepublikowane notatki i listy wymieniane z Januszem Głowackim i Stanisławem Lemem. Jest przejmująca elegia, jaką tłumaczowi „Innych rozkoszy” i „Pod mocnym aniołem” poświęcił w „Drugim dzienniku” Jerzy Pilch, jest wspomnienie Wojciecha Bonowicza. W sumie – wielostronny portret pięknego człowieka. A do jego wypowiedzi na temat Polski naprawdę warto wracać. Był bowiem emocjonalnie zaangażowanym i życzliwym, ale też przenikliwie krytycznym obserwatorem dwóch ­pierwszych dekad naszej wolności. ©℗

ALBUM ALBRECHTA. Publicystyka. Wspomnienia. Żarty, Biblioteka „Więzi”, Warszawa 2019, ss. 190 + ilustracje

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 25/2019