Przeźroczysta doskonałość

Jezus mówi do uczniów przerażonych Jego nagłym zjawieniem: „Czemuście tacy przerażeni i dlaczego wątpliwości budzą się w sercach waszych?
Czyta się kilka minut

Oglądajcie moje ręce i moje nogi, bo to Ja jestem! Dotykajcie Mnie i przekonajcie się, przecież duch nie ma ciała ani kości, a Ja mam – jak widzicie!”. Od tamtego czasu nic się nie zmieniło. Nadal najpewniejszym sposobem ustalenia, czy ma się do czynienia z Jezusem, czy z kimś innym o tym imieniu, jest uważne przypatrzenie się temu komuś, kogo sami uważamy – lub kogo inni nam przedstawiają – za Jezusa Chrystusa.

Wystarczy przypomnieć kwestię tzw. spowiedzi furtkowej, by przekonać się, do czego prowadzi pomylenie Jezusa z tym, który w Jego imieniu występuje i działa. Ludzi, którym nie wystarcza słuchanie pięknych kazań o wartościach chrześcijańskich i wielbienie Jezusa ukrytego w Najświętszym Sakramencie, lecz chcących spotkać się z żywym Jezusem, zbyt często odsyłamy w zaświaty, do bliżej nieokreślonej wieczności – jakiegoś sacrum czy nieba. W „Opinii komisji teologicznej w sprawie spowiedzi furtkowej”, przygotowanej w Katolickim Uniwersytecie Lubelskim, czytamy: „W pogoni za nadzwyczajnością wierni mogą nie chcieć »zwykłej« spowiedzi jako w ich przekonaniu bezwartościowej. Grozi to pojawieniem się księży-specjalistów, namaszczonych lub samozwańczych »guru«, dysponujących monopolem na sprawowanie takiej czy innej formy sakramentu pokuty”.

Podobnie należy przyjrzeć się rozrastającym się wciąż szeregom egzorcystów i uzdrowicieli. Skąd się bierze takie podejście do Jezusa Chrystusa? Skąd się biorą owi „księża-specjaliści” i namaszczeni lub samozwańczy guru? Trudno wszystkich posądzać o złą wolę. Wielu z nich święcie wierzy, że w ten sposób zbawiają świat ode złego. Nieszczęście polega na tym, że osiągają skutek przeciwny do zamierzonego. „Sakrament pokuty zamiast stać się miejscem spotkania człowieka z miłosierną miłością Boga, która uzdrawia i leczy, staje się napawającą lękiem konfrontacją z siłami zła”, czytamy we wspomnianym oświadczeniu. Nic dziwnego, że kiedy już dochodzi do spotkania twarzą w twarz, kiedy człowiek zobaczy Boga w tym, na co patrzą jego oczy, mówiąc językiem Biblii, kiedy zobaczy, że Bóg ma ciało i kości, wtedy wpada w popłoch, w przerażenie, niczym apostołowie w wieczerniku. Bóg? Tak blisko?

Bóg bez ciała i kości jest po prostu wygodniejszy, bo możemy trzymać Go na dystans. Przed takim odcieleśnieniem Boga i człowieka przestrzega Zbigniew Herbert: „Jeśli po śmierci zechcą nas przemienić w zeschły płomyczek, który chodzi po ścieżkach wiatru – należy zbuntować się. Na nic wiekuisty wypoczynek na łonie powietrza, w cieniu żółtej glorii, wśród mamrotania dwuwymiarowych chórów. Trzeba wstąpić w kamień, w drzewo, w wodę, w szparę furty. Lepiej być skrzypieniem podłogi niż przeraźliwie przeźroczystą doskonałością”. ©

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 16/2015