Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Przeprowadzka za Wisłę

Przeprowadzka za Wisłę

07.09.2014
Czyta się kilka minut
Cricoteka przenosi się do Podgórza, prawobrzeżnej dzielnicy Krakowa. To miejsce jakby wprost wyjęte z wyobraźni twórcy „Umarłej klasy” i „Wielopola”.
Wizualizacja projektu Cricoteki. Autorzy: IQ 2 Konsorcjum: Wizja Sp. z o.o. – Stanisław Deńko, nsMoonStudio Sp. z o.o. – Piotr Nawara, Agnieszka Szultk, Kraków
K

Kanonicza 5. To było jedno z najważniejszych i bardziej kameralnych miejsc w Krakowie. W latach 80. i wczesnych latach 90., kiedy nazwisko Tadeusza Kantora żywe było nie tylko w międzynarodowych środowiskach artystycznych i akademickich, ale wśród czytelników popularnych gazet, przyprowadzało się tu (przynajmniej pod drzwi, w akcie jakiegoś kultu) zagranicznych gości. W grudniu 1990 r., gdy po Krakowie rozeszła się wieść o nieoczekiwanej śmierci artysty, mieszkańcy zapalali tu znicze. Potem utarł się zwyczaj, że w kolejne jej rocznice przed wejściem ustawiały się żywe pomniki w wykonaniu Jana Książka oraz braci Lesława i Wacława Janickich (trudno zapomnieć Wiecznego Wędrowca i Chasydów z deską ostatniego ratunku).
Istniejący od 1980 r. Ośrodek Dokumentacji Sztuki Tadeusza Kantora Cricoteka był jego własnym dziełem, przy czym chodziło mu nie tylko o stworzenie podstaw instytucjonalnych ułatwiających działalność Teatru Cricot 2, ale o zachowanie jego artystycznych idei „nie w martwym systemie bibliotekarskim, lecz w umysłach i wyobraźni następnych pokoleń”. Jak miał w zwyczaju, Kantor nie chciał wykładać, chciał zarażać sztuką. Dlatego postanowił stworzyć instytucję podówczas bez precedensu, łączącą, jak pisał, „w swoim kształcie i funkcji sferę wizualną (ekspozycja, kolekcja, rekonstrukcje sytuacji scenicznych), naukowo-archiwalną (archiwum, czytelnia), dydaktyczną (odczyty, prace studyjne, atelier doświadczalne), pozostawiając równocześnie miejsce na żywe wydarzenia artystyczne”.
Archiwum wiecznie żywe
Cricoteka nie zmieniła charakteru po śmierci Tadeusza Kantora: zgromadzone tu zbiory obiektów i kostiumów używanych w spektaklach, rysunki, projekty, teksty teoretyczne, rejestracje wideo, fotografie i recenzje nie służyły wyłącznie upamiętnianiu, ale były dyskutowane, przepracowywane, „odnawiane”, uaktualniane. Świadczą o tym liczne wystawy (całkiem niedawno w Lille, Wilnie i Tallinie), seminaria, a przede wszystkim niezliczona liczba publikacji (na szczególną uwagę zasługują wnikliwe kalendaria, w których poszczególne wydarzenia poddawane są krytycznej analizie i redefinicji na podstawie nowych źródeł).
24 lata po śmierci Kantora Cricoteka otrzymuje nową, imponującą siedzibę – tuż przy bulwarach wiślanych, w starej części niegdyś prowincjonalnego, zapomnianego Podgórza – siedzibę, której nowoczesna architektura „wchłania” integralnie zabytkowy budynek tutejszej elektrowni. Kilkadziesiąt metrów od placu Bohaterów Getta, kilkaset – od Fabryki Schindlera, gdzie pokazywana jest historia Krakowa w latach 1939-45, oraz od MOCAK-u, muzeum sztuki nowoczesnej. To miejsce jakby wyjęte z wyobraźni „innowatora głęboko osadzonego w tradycji”, autora „Umarłej klasy” i „Wielopola”, który poprzez koncepcję Realności Najniższej Rangi mówił o śmierci, przemijaniu, pamięci.
Zmiana adresu daje instytucji (największej tego typu w Polsce) nowy impuls. Na stronie internetowej znajdziemy jasno określony program: „Inspirując się postawą artystyczną Tadeusza Kantora, tworzymy koncepcję programową Cricoteki na kolejne lata, starając się spojrzeć na zgromadzoną kolekcję z perspektywy współczesnych dyskursów sztuki i nowych metodologii jej badania. W polu naszych zainteresowań znajdują się między innymi takie zjawiska i tematy jak: interdyscyplinarność, performatyka, re-performance, archiwum i antropologia kolekcji czy sztuka zapożyczenia”.
Nowe stare projekty
Dlatego właśnie, na długo przed otwarciem nowej siedziby, Cricoteka realizowała projekty łączące Kantora z twórczością artystów młodego pokolenia. By przypomnieć tylko jeden z wielu: niedawną „Maszynę choreograficzną”, kiedy to – pamiętając o Kantorowskiej koncepcji ciała aktora jako tworzywa artystycznego – zaproszono do Krakowa młodych polskich choreografów i tancerzy (Tomasza Bazana, Karola Tymińskiego, Joannę Leśnierowską i Janusza Orlika) traktujących ciało jako lustro swoich emocji albo zainteresowanych jego rozpadem. Po projekcie pozostała nie tylko dokumentacja, ale również ważna i oryginalna publikacja Anny Królicy „Pokolenie solo” – zapis 25 rozmów z młodymi polskimi choreografami, układających się w spójny przegląd polskiej sceny tanecznej ostatniej dekady.
Stąd prosta droga do muzyki: w ramach programu „Polifonie” Anna Szwajgier zaprosiła młodych muzyków, tancerzy i performerów czerpiących z awangardowych tradycji muzycznych Krakowa...
Tak ma być i teraz – w nowym budynku przy ul. Nadwiślańskiej. Na otwarcie przygotowywana jest nie tylko stała ekspozycja, ale i jedyna w swoim rodzaju „performatywna” wystawa czasowa pt. „Nic 2 razy” autorstwa Joanny Zielińskiej. Ma ona mieć paradoksalny charakter, skupiając się m.in. na materialności czegoś tak ulotnego, jak performance, na teatralności przestrzeni wystawienniczej, na roli przedmiotu teatralnego...
Prowadzi do niej Kantorowska Maszyna aneantyzacyjna z przedstawienia „Wariat i zakonnica” (1963). A potem już: Paweł Althamer i Grupa Nowolipie, Jaap Blonk, Ulla von Brandenburg, Marvin Gaye Chetwynd, Guy de Cointet, Oskar Dawicki, Nick Hallett, Shana Moulton, Paulina Ołowska, Teatr Opera Buffa, Bracia Quay, Michael Portnoy, Jim Shaw, Catherine Sullivan, Joanne Tatham i Tom O’Sullivan.
To nie tak, że Cricoteka emigruje za Wisłę. Na lewym brzegu, tuż przy Rynku, pod adresem Sienna 7/5, pozostaje ostatnia pracownia Tadeusza Kantora, na mocy jego testamentu udostępniona publiczności. Przed odwiedzinami nowej Cricoteki warto odwiedzić tę surową, niewielką przestrzeń.

Czytasz ten tekst bezpłatnie, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum
Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]