Prywatne zdrowie

Rząd, chcąc pozbawić protestujących lekarzy społecznego poparcia, przedstawia prywatyzację w ochronie zdrowia jako wizję leczenia dostępnego jedynie dla najbogatszych i jako ryzykowny eksperyment stosowany z ostrożnością nawet w USA (co oczywiście nie jest prawdą). Mało tego: polska służba zdrowia już jest w sporej części sprywatyzowana, i to z sukcesem. Problem w tym, że pacjenci niewiele o tym wiedzą, a politycy ze znanych sobie powodów nie mówią o tym głośno. Największym bowiem sukcesem reformy z 1999 r. było usprawnienie podstawowej opieki zdrowotnej, co w dużym stopniu uzyskano przez prywatyzację usług lekarzy pierwszego kontaktu. Ponieważ jednak często są to ci sami lekarze co przed reformą, przyjmujący w tych samych (choć wyremontowanych) gabinetach, to nawet ich pacjenci nie wiedzą, że korzystają z usług prywaciarzy, a standard usług oraz możliwość telefonicznej rejestracji na określoną godzinę nie jest wynikiem nadzoru właścicielskiego państwa, lecz właśnie rezygnacji państwa z tejże własności.
Czyta się kilka minut

Także w szpitalnictwie państwo nie jest już monopolistą. Prywatne jest 10 proc. polskich szpitali i niekoniecznie są to placówki kierujące się kapitalistyczną żądzą zysku. Z kontraktów NFZ żyje np. krakowski szpital Bonifratrów, który jako jeden z pierwszych zaoferował chirurgię jednego dnia, czyli wykonywanie w ciągu kilkunastu godzin zabiegów, które w państwowych szpitalach wymagały kilkudniowej (a więc droższej) hospitalizacji. Prywatyzacja uratowała życie kilku filiom powiatowych szpitali, którym groziło zamknięcie z powodu zadłużenia - dziś wciąż prowadzą działalność, oferują miejsca pracy i usługi bez dodatkowych opłat, bo podpisują kontrakty z NFZ i, o dziwo, nie popadają w zadłużenie.

Prywatyzacja w ochronie zdrowia nie jest panaceum na wszystkie jej bolączki. Szczególnie trudno wyobrazić sobie prywatyzację szpitali klinicznych. Jednak przedstawianie jej jako alternatywy wrogiej solidarnemu społeczeństwu jest nieuczciwe i niesłychanie szkodliwe dla przyszłości zmian w ochronie zdrowia.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 27/2007