Proces

A jeżeli droga okaże się stroma, jeżeli droga wierności Ewangelii okaże się bardzo wymagająca, ponieważ będzie wymagać ofiar i odważnych decyzji, przypomnijcie sobie to nasze spotkanie....To jest urywek przemówienia Papieża podczas spotkania z młodzieżą na osiedlu Sichów w dniu 26 czerwca 2001 roku, w czasie pamiętnej pielgrzymki na Ukrainę.
Czyta się kilka minut

Czytała te słowa, czytałam tamte, czerwcowe homilie kiedy na kijowskim Majdanie kolejną dobę koczowali ludzie, którym ukradziono ich prawo do wolnych wyborów.

I myślę, jakie zdumiewające są wizyty Papieża, od których często zaczyna się jakiś niewidzialny proces. Coś staje się w ludziach, coś w nich kiełkuje, rozwija się, patrzą inaczej, czują inaczej, podnoszą głowy, przestają być tłumem, stają się Narodem.

Ukrainki

W kilku domach naszych przyjaciół pracują Ukrainki. Gotują, sprzątają, opiekują się chorymi; wkrótce stają się niemal członkami rodziny. W jednym z tych domów nasza krewna po wylewie tak zakochała się w swojej opiekunce, że tylko do niej się uśmiecha, pozwala dotykać i popada w melancholię, kiedy tamta wyjeżdża, żeby przedłużyć prawo pobytu.

My też ,,mieliśmy" Ukrainkę. Żeby utrzymać syna studiującego w Kijowie, sprzątała kościół i plebanię we Wrocławiu; podjęła się też opieki nad grobami naszych Najbliższych, na przylegającym do kościoła cmentarzu. Robiła to z niezwykłą starannością i jakby z czułością. Sadziła też różne nowe roślinki i kwiaty. Kiedy chcieliśmy jej za to zwracać pieniądze, gwałtownie protestowała. Nie róbcie mi przykrości - prosiła - to dla Nich ode mnie.

Myślę, że w wielu polskich domach zostanie pamięć po Ukrainkach, które przesunęły się przez nie - zostawiając wyraźny, serdeczny, ciepły ślad.

Momenty

Już kolejny dzień spędzamy wiele godzin przy telewizorze i patrzymy na Kijów oraz na inne miasta Ukrainy. Czasem pojawia się u mnie to dawne, znajome uczucie: skurcz serca i mocne ściskanie w gardle, jakby nagle zabrakło oddechu. Tak było, kiedy kruszył się mur berliński, kiedy Wałęsa podpisywał się wielkim długopisem, kiedy Mazowiecki po raz pierwszy wchodził do Sejmu.

Dziś już wiem, że to są tylko krótkie, historyczne momenty. Już wiem, co po nich przychodzi. Normalna, bardzo zwykła rzeczywistość. A czasem spaskudzenie wszystkiego, prywata, rozbuchane ambicje, cyniczne gierki, rozjuszenia i degradujące nienawiści, rozczarowanie, gorycz...

Ale gdyby nie było takich momentów - nie byłoby po co żyć.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 51/2004