Prezydenckie meandry

Smutno, że Aleksander Kwaśniewski w ostatnich miesiącach swego urzędowania zamiast się wznieść ponad nieobliczalny parlament, chore komisje śledcze i słaby rząd - pogubił się w taktyczno-koniunkturalnych zagraniach.
Czyta się kilka minut

Nie będzie więc zapamiętany jako głos zdrowego rozsądku, stojący ponad partykularnymi interesami. Podpisał ustawę o uprzywilejowanych emeryturach górniczych generującą gigantyczne wydatki obciążające przyszłe władze RP i nas wszystkich, bo nie chciał wejść w konflikt z lobby górniczym. Na fali przedwyborczej zebrał oklaski dla lewicy, jako że jego decyzję zakomunikował górnikom Włodzimierz Cimoszewicz. Mało wiarygodnie wygląda też argumentacja prezydenta, gdy stara się nas przekonać, że właśnie w trosce o przyszły budżet musiał zawetować ustawę o zwrocie VAT-u na materiały budowlane (za lata 2004-2007) prywatnym inwestorom. Zwrot owej różnicy - między dawnym 7-proc. podatkiem, a wprowadzonym od 1 maja 2004 podatkiem 22 proc. - obiecał rząd premiera Millera. Ale tym razem prezydent Kwaśniewski uznał, że budżetu nie stać na wydatek rzędu od kilku do kilkunastu miliardów zł (a więc wielokrotnie mniejszy niż koszt ustawy o emeryturach górniczych). W logice prezydenckiej roszczenia górnicze są ważniejsze niż korzyść tych, którzy chcą budować własny dom. Co z tego ma zrozumieć zwykły obywatel? Ano to, że w kampanii wyborczej wszyscy gracze polityczni rzucają na szalę nasze wspólne pieniądze, a nie ma kto dbać o finanse publiczne. Prezydent bał się, że jego dwukrotne weto w ciągu kilkunastu dni będzie wyglądało na demonstrację wobec Sejmu i wobec społecznych żądań. Zagrał raz tak, a raz tak - zapominając, że w czasach rozgardiaszu twarde ,,nie" bywa i koniecznością, i obowiązkiem.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 36/2005