Prawosławna Alaska. Podróż śladami rosyjskiej kolonizacji

Najbardziej trwałym dziedzictwem Rosji na amerykańskiej Alasce jest Cerkiew, która wrosła w tutejszy krajobraz. Dziś, w czasie wojny Putina, jej dawne rosyjskie korzenie ciążą przynajmniej części jej wiernych.
z Alaski (USA)
Czyta się kilka minut
Cerkiew Przemienienia Pańskiego w miejscowości Ninilchik. Alaska, 30 kwietnia 2025 r. // Fot. Kacper Dziekan
Cerkiew Przemienienia Pańskiego w miejscowości Ninilchik. Alaska, 30 kwietnia 2025 r. // Fot. Kacper Dziekan

Trzysta lat temu, w 1725 r., carska Rosja zaczęła wyprawy w celu eksploracji i eksploatacji swoich wschodnich granic i zbadania połączenia między Azją a Ameryką. Dalsze lata przyniosły wiele odkryć (tj. odkryć z punktu widzenia kolonizatorów), w tym cieśninę łączącą oba kontynenty. Nazwano ją na cześć Vitusa Beringa, dowódcy tych wypraw.

Już pod koniec XVIII w. carscy koloniści założyli w Ameryce szereg osad, fortów i punktów handlowych. Utrzymywali je aż do sprzedaży całej amerykańskiej kolonii w 1867 r. Stanom Zjednoczonym.

Dziś na Alasce ok. 5 proc. ludności to prawosławni; jest tu ponad 80 prawosławnych parafii. Wiele z nich założono po II wojnie światowej, część już w XXI w.

Prawosławni z Półwyspu Kenai

Wiele cerkwi na Alasce ma dziś wartość historyczną. Do tych najstarszych należy cerkiew Zaśnięcia Matki Bożej w miasteczku Kenai, na półwyspie o tej samej nazwie. Pierwszy kościół zbudowano tu w 1849 r., a obecny ukończono w 1896 r. To jeden z najstarszych budynków na Alasce. Opiekę nad nim (i innymi cerkwiami) sprawuje organizacja Russian Orthodox Sacred Sites in Alaska.

Za sprawą braku konserwacji, przez cały wiek XX cerkiew stopniowo niszczała. Dorothy Gray, przewodnicząca zarządu organizacji, wylicza: – Zaangażowałam się w tę organizację w 2008 r., gdy prowadzono restaurację kościoła. Ustabilizowaliśmy zdegradowane ściany z bali, zabezpieczyliśmy budynek na jego fundamencie, wykonaliśmy wejście dla niepełnosprawnych.

Uruchamianie odtwarzacza...

Dziś budynek jest w dobrej formie. W czasie najważniejszych świąt, jak Wielkanoc, jest pełen. – Podczas nocnych nabożeństw świątecznych cerkiew jest oblegana! Ludzie nie mieszczą się w środku, a dzieci szukają kąta na podłodze, żeby się zdrzemnąć – dodaje Dorothy.

Nabożeństwo wielkanocne w cerkwi Świętej Zofii w Bethel. Alaska, 17 kwietnia 2019 r. // Fot. Mark Ralston / AFP / East News

Świąteczny koszyczek z Alaski: obok paschy pysznią się hot-dogi

Tegoroczna Wielkanoc potwierdza jej słowa. Uczestniczę w nabożeństwie, które zaczyna się w Wielką Sobotę o 23.30 i trwa niemal do wielkanocnego poranka. Kenai liczy 7 tys. mieszkańców. Dorothy wspomina, że pojemność cerkwi to 60 osób. Gdy wchodzę tuż przez rozpoczęciem mszy, trudno jest się wcisnąć. Dzieci rzeczywiście szukają sobie miejsca na podłodze, by uniknąć wielogodzinnego stania.

Na stołach pod ścianą zebrano kosze z potrawami świątecznymi. Po nabożeństwie zostaną poświęcone, a następnie wszyscy zgromadzeni przeniosą się na wspólną ucztę do budynku obok. Słyszę, że to tradycja charakterystyczna dla małych miejscowości z obszarów prawosławnych. Potrawy w koszykach to wielokulturowy miks, obok tradycyjnych wschodnioeuropejskich kulicza i paschy pysznią się hot-dogi. Całości dopełniają pisanki.

Rdzenni mieszkańcy Alaski

Nabożeństwo odbywa się głównie po angielsku. Część pieśni wykonywanych jest w języku staro-cerkiewno-słowiańskim, a świąteczne pozdrowienia także po grecku, rosyjsku oraz w języku Dena’ina – ludności rdzennej półwyspu Kenai.

Ci ostatni stanowili wcześniej trzon parafii, teraz są jednak mniejszością. Opowiada John Messick, który dołączył do parafii w 2015 r.: – Wychowałem się w tradycji prawosławnej w tzw. „dolnych 48 stanach” [tak mieszkańcy Alaski określają zasadniczą część USA – red.]. Zajęło mi dużo czasu, by się przyzwyczaić do nowego doświadczenia kulturowego.

– Historycznie była to cerkiew Dena’ina, wielu ludzi z tego ludu angażowało się w życie wspólnoty – mówi Messick. – W ostatnich pięciu latach dołączyły osoby bez rdzennego pochodzenia. Ponieważ parafia jest mała, regularnie na nabożeństwa uczęszcza ok. 20 osób, zmieniło to jej strukturę demograficzną. Nowo przybyli są zainteresowani prawosławiem z powodów duchowych i nie mają związku z tamtą tradycją. To zmieniło atmosferę w świątyni.

Zmiana kulturowa dla Alaski

Podobne zmiany widać w innych miejscach Alaski, gdzie wcześniej życie cerkiewne było domeną ludności rdzennej.

Diakon Anthony Lekanof pochodzący z St. George, wyspy w archipelagu Pribyłowa zamieszkanego przez ludność Unangan (zwaną też Aleutami), wspomina: – Główna część nabożeństw u nas była odprawiana w staro-cerkiewno-słowiańskim. Parafia św. Pawła, na sąsiedniej wyspie, miała bardziej rdzenne podejście do liturgii, dlatego zaczęto wprowadzać więcej języka aleuckiego. Angielski na szerszą skalę pojawił się dopiero na początku XXI w.

Dziś Anthony mieszka na wyspie Kodiak, gdzie kończy seminarium duchowne. Lokalną parafię, przez lata zdominowaną przez ludność Alutiiq (zwaną też Sugpiaq), dziś tworzą głównie konwertyci. To duża zmiana kulturowa dla Alaski.

Prawosławie ludu Yupik

Większość seminarzystów wywodzi się jednak nadal z rdzennej ludności Yupik. Choć ziemie ludu Yupik nie były pod rosyjskim panowaniem, rozwój prawosławia sprawił, że i tam stało się dominującym wyznaniem. Potem, dzięki izolacji ich wiosek, najsilniej zachowali swoją kulturę i prawosławne wyznanie przez dekady narzucanej mieszkańcom Alaski amerykanizacji.

Podczas obiadu z seminarzystami, w środę po Wielkanocy, przekazują oni sobie życzenia świąteczne po angielsku, rosyjsku oraz w języku Yupik. Na ścianach wiszą liturgiczne teksty w językach Alutiiq i Yupik, cyrylicą oraz łacinką.

Jak wspominał John Messick, prawosławie długo było związane z rdzennymi kulturami Alaski. Gdy kolonia została sprzedana USA, większość rosyjskich osadników ją opuściła, została za to znaczna część Kreoli, osób pochodzenia rosyjsko-rdzennego. Nosili rosyjskie imiona i nazwiska, i byli wyznania prawosławnego. To oni przez kolejne dekady stanowili zasadniczą część parafian i zapewnili ciągłość Cerkwi. Wielu rdzennych mieszkańców otrzymywało też na chrzcie rosyjskie imiona, które do dziś są wśród nich powszechne.

Jak Rosja kolonizowała Alaskę

Rosyjska kolonizacja przyniosła rdzennej ludności zniewolenie, cierpienie, wyzysk, epidemie, głód, utratę kultury, a niekiedy prowadziła niemal do zagłady. Jednak prawosławie w dużej mierze zostało zaakceptowane i uznane za część tożsamości. Nie bez znaczenia był tu fakt, że część przysłanych przez Rosję duchownych stanowili przedstawiciele etnicznych grup Syberii, niektórzy kulturowo bliscy plemionom Alaski.

Prawosławni duchowni – a przynajmniej część z nich – uczyli się lokalnych języków, tłumaczyli na nie teksty liturgiczne. Starali się też powstrzymywać brutalność urzędników z Kompanii Rosyjsko-Amerykańskiej, która zarządzała kolonią.

Po 1867 r. sprzedaż Alaski nie zmieniła zasadniczo sytuacji prawosławnych. Petersburg nadal finansował cerkiew, przysyłał duchownych i starał się oddziaływać na edukację. Ułatwiał to fakt, że w pierwszych dekadach po zakupie władze USA w ograniczonym stopniu kontrolowały różne aspekty życia. Edukacją – zwłaszcza w tak oddalonych miejscach jak Kenai – wciąż zajmowali się prawosławni duchowni, którzy uczyli po rosyjsku.

Z czasem część zajęć zaczęła się odbywać po angielsku, rosyjski wciąż utrzymywał się jednak jako język liturgii (używano staro-cerkiewno-słowiańskiego bądź lokalnego wariantu rosyjskiego) i życia codziennego. W miejscowości Ninilchik, jednej z dawnych osad rosyjskich, jeszcze w początkach XXI w. ludność (w większości potomkowie Kreoli) posługiwała się na co dzień archaiczną wersją rosyjskiego. Prawosławnych próbowali za to zwalczać misjonarze protestanccy przysyłani na Alaskę przez Waszyngton.

Alaska w XX wieku

Choć więc chrześcijańskie misjonarstwo było głęboką interwencją we wspólnoty żyjące na swoich zasadach od tysięcy lat, a prawosławie przyczyniało się do zaniku lokalnych kultur, to w porównaniu do brutalnie wynaradawiających misjonarzy protestanckich ci prawosławni lepiej zapisali się w pamięci. Tym bardziej że z czasem coraz więcej duchownych wywodziło się z ludności rdzennej.

– W ciągu XX w. Cerkiew przeszła ewolucję: od bycia jedną z najbardziej wpływowych instytucji na Alasce do znaczącej roli już tylko w izolowanych wioskach rdzennej ludności, z którą zaczęła się kojarzyć – mówi dr Shana Loshbaugh, która bada lokalną historię.

Druga połowa XX w. przyniosła Alasce znaczące zmiany. W ramach tzw. Homestead Act zaczęli przybywać coraz liczniej osadnicy z USA i imigranci. Wśród tych ostatnich byli też prawosławni, jak Dorothy Gray. – Moi dziadkowie byli rusińskimi imigrantami ze Słowacji – wspomina. – Wychowałam się w kościele prawosławnym w stanie Nowy York, a w 1978 r. przeprowadziłam się do Kenai. Zaczęłam chodzić do tutejszej cerkwi, zainteresowały mnie  jej związki z rdzenną społecznością i rosyjską historią w tle.

Kosze wielkanocne z potrawami do święcenia // Kacper Dziekan

Dziedzictwo Rusi Kijowskiej na Alasce

 Rosyjskość Cerkwi pozostała jednak w jej nazwie, która może budzić konsternację: stosowanym powszechnie na Alasce określeniem jest „Rosyjski Kościół Prawosławny”, choć od ponad stu lat jest ona niezależna od Patriarchatu Moskiewskiego.

Po objęciu władzy przez bolszewików w 1917 r. wszelkie związki – finansowe, personalne i organizacyjne – z Rosją zostały zerwane. Powołano Rosyjski Prawosławny Greckokatolicki Kościół w Ameryce (dziś zwany Kościołem Prawosławnym w Ameryce), który w 1924 r. oficjalnie oddzielił się od Rosji, co zostało uznane przez Związek Sowiecki w 1970 r.

Dziś rosyjskie dziedzictwo ciąży części parafian. Dorothy Gray zapewnia, że w ostatnich latach w trakcie nabożeństw modlą się za mieszkańców Ukrainy i za sprawiedliwy pokój dla niej. Wspomina, że część parafian przestaje używać określenia „rosyjska” wobec swojej Cerkwi. Po rosyjskiej inwazji na Ukrainę Kościół Prawosławny w Ameryce opublikował też oświadczenie potępiające tę agresję.

W trakcie wielkanocnego nabożeństwa w Kenai modlitw za Ukrainę nie było, ograniczono się do błogosławieństw władz lokalnych i państwowych USA.

Za to w budynku dawnej szkoły cerkiewnej, gdzie odbywa się potem wspólnotowa wieczerza, na ścianie wisi ciekawy obraz: z 1988 r., upamiętniający 1000-lecie chrztu Rusi. Co ciekawe, na obrazie znajduje się napis: „988 – Ukraine – 1988”. Odwołuje się on zatem jednoznacznie do ukraińskiego dziedzictwa Rusi Kijowskiej, co dziś jest przedmiotem historycznego i politycznego sporu pomiędzy Ukrainą a Rosją. Co więcej, Ukraina w nazwie występuje tu bez zwyczajowego połączenia z Rusią, co w tym wypadku nie pozostawia wątpliwości interpretacyjnych: dla autora obrazu spadkobierczynią tamtej Rusi jest Ukraina.

Kościół Prawosławny w Ameryce łączy w sobie różne tradycje prawosławne, również tę ukraińską. Być może dzięki temu jego członkowie – a przynajmniej ich część – rozumieją, w przeciwieństwie do prezydenta ich kraju, kto jest ofiarą, a kto sprawcą w wojnie prowadzonej przez Putina.

KACPER DZIEKAN pracuje na Uniwersytecie Concordia w Montrealu, zajmuje się badaniem pamięci o rosyjskiej kolonizacji Ameryki w ramach programu Thinking Through the Museum.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 21/2025

W druku ukazał się pod tytułem: Prawosławna Alaska