Prawo IPN

Kolegium Instytutu Pamięci Narodowej przegłosowało, że można przekazać sejmowej komisji śledczej teczki świadków w tzw. sprawie Orlenu. Nie pomogły wątpliwości prawników ani wzgląd na to, że z komisji wyciekają najpoufniejsze materiały. Ani fakt, że niektórzy świadkowie wzywani są dla celów politycznych. Decyzja jest teraz w ręku prof. Leona Kieresa, który jako prezes Instytutu zawsze szczycił się literalnym przestrzeganiem prawa i właśnie przeprosił w Sejmie osoby poszkodowane w wyniku ujawnienia listy katalogowej IPN.
Czyta się kilka minut

Równocześnie prof. Kieres sceptycznie skomentował werdykt Naczelnego Sądu Administracyjnego, że jeśli IPN odmawia komuś statusu pokrzywdzonego, musi to uzasadnić. Prezes przyznał, że dotychczasowa praktyka była dwuznaczna (odmowa wynikać mogła zarówno z tego, że nie zachowały się akta, jak i z tego, że Instytut uznał wnioskodawcę za współpracownika, a nie ofiarę reżimu). Sugerował jednak przy tym, że teraz IPN będzie musiał “w przypadku każdego wniosku przeprowadzać pełne postępowania administracyjne ze wszystkimi środkami dowodowymi", bo “mogą być materiały wskazujące wprost na współpracę, a mogą być też takie, które budzą niedające się rozstrzygnąć wątpliwości". Wątpliwości te dziwią: mogą świadczyć, że do tej pory IPN wydawał poświadczenia lekką ręką i że w Instytucie wciąż brakuje zrozumienia dla powagi i delikatności materii, którą się zajmuje. Tym razem błahostką ma być fakt, że ktoś, na kogo nie znaleziono materiałów, może czuć się urażony stawianiem go na równi z agentem. Prezes Kieres nie od dziś jest w trudnej sytuacji.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 10/2005