Reklama

Prawda o zegarku

Prawda o zegarku

06.06.2016
Czyta się kilka minut
„TP” 22 / 2016
W

W „Tygodniku” ukazała się rozmowa Katarzyny Kubisiowskiej ze Zbigniewem Mentzlem. Wywiad został opublikowany w okresie trwającej promocji książki p. Mentzla, ale w znacznej części dotyczy fragmentu mojej książki „Codziennik” sprzed 10 lat. Fragment ten brzmi: „24 stycznia 2005 zatelefonował bliżej mi nieznany pan D. z Łomianek i uczynił propozycję nie do odrzucenia. Jest w posiadaniu złotego zegarka babci Agnieszki Osieckiej (znanej w rodzinie jako babcia Kazia). Twierdzi, że dwadzieścia pięć lat temu Agnieszka kupiła u niego małe mieszkanko na Żoliborzu i z braku pieniędzy dała mu w rozliczeniu zegarek. Agata – jedyna spadkobierczyni – nic o tym nie wie. Obecnie pana D. przycisnęło (»muszę zainwestować w zdrowie«) i oferuje nam prawo pierwokupu zegarka. (…) Wróciłem do domu z sześcioma naleśnikami i zegarkiem babci Kazi”.
Jak widać, w tym fragmencie (podobnie jak i w całej książce), pan Mentzel w ogóle nie występuje. Nie ma też ani słowa o tym, dla kogo, ani z kim, Agnieszka Osiecka kupowała mieszkanie. Dopiero z wywiadu czytelnicy dowiadują się, że mieszkanie kupowali wspólnie, Agnieszka Osiecka i on, na jego nazwisko. Zaś zegarek, który pan Paweł Drewnowski otrzymał w rozliczeniu, należał kiedyś do babci pana Mentzla, a nie do babci Agnieszki Osieckiej. Czyli to pan Drewnowski, który należność za mieszkanie przyjmował, uznał, że zegarek należał do rodziny Osieckich. Na jakiej podstawie? Nie wiadomo. W konkluzji wywiadu pan Mentzel ogłasza wyrok: „To Daniel Passent pisząc nieprawdę »ukradł mi zegarek«”.
Informuję, iż w książce „Codziennik” napisałem całą prawdę i tylko prawdę, jaką przekazał mi ówczesny właściciel mieszkania, a potem zegarka, Paweł Drewnowski – będący dla mnie wtedy jedynym źródłem informacji. Nigdy tego nie odwołał. Nie potrafię powiedzieć, dlaczego pan Drewnowski, który przyjmował należność za mieszkanie, przyszedł z zegarkiem do rodziny Agnieszki Osieckiej, a nie do pana Mentzla, skoro był to skarb jego rodziny. Jeżeli pomylił osoby i adresy, przekazując mi fałszywą wersję wypadków, a ja ją opowiedziałem w książce, „kradnąc tym samym zegarek”, to przepraszam p. Mentzla oraz czytelników „Codziennika”. Ale mam wrażenie, że to nie ja powinienem przepraszać.
Daniel Passent

ODPOWIEDŹ:
Pan Daniel Passent twierdzi, że w jego książce „pan Mentzel w ogóle nie występuje”. Jest to nieprawda: oprócz zacytowanego fragmentu sprawa zegarka będącego rzekomo własnością babci Agnieszki Osieckiej powraca (na s. 94) w kontekście powieści „Wszystkie języki świata” recenzowanej przez Piotra Bratkowskiego w „Newsweeku”. Nazwisko autora nie pada, ale pan Passent przecież doskonale wie, że jestem nim ja, i to mnie nieudolnie próbuje obrażać (nie tylko zresztą w „Codzienniku”). Oczywiście, jeśli dowiedzie, iż Bratkowski recenzował „Wszystkie języki świata” innego niż ja autora, to... Dajmy pokój. Nie dowiedzie. Krętactwo zostanie krętactwem.
Zbigniew Mentzel

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]