Reklama

Apel poległych

Apel poległych

18.01.2021
Czyta się kilka minut
Oglądamy zupełnie świeckie, wolnomyślicielskie, swobodne obyczajowo artystyczne elity, które mimo PRL-u tworzyły fascynującą, żywą kulturę. Niestety, oglądamy je w beznadziejnym serialu.
Magdalena Popławska w roli Agnieszki Osieckiej MATERIAŁY PRASOWE
B

Biografia Agnieszki Osieckiej zawiera w sobie wszystko, czego potrzeba do nakręcenia znakomitego serialu – kawał polskiej kultury, błyskotliwe, znane i lubiane postacie, piosenki, których teksty kojarzy niemal każdy, bogate życie uczuciowe, a przede wszystkim fascynującą, charyzmatyczną, wymykającą się szablonom bohaterkę.

Niestety, jak pokazuje zrealizowany dla TVP serial „Osiecka”, z najlepszych składników można ugotować niestrawne danie. Od czasu polskiego „Wiedźmina” (2002) nie pamiętam telewizyjnej produkcji, która tak spektakularnie zmarnowałaby potencjał wyjściowego materiału.

Tak się dziś nie kręci

Co dokładnie nie zadziałało w „Osieckiej” w reżyserii Roberta Glińskiego i Michała Rosy? Przede wszystkim forma. Ten serial wygląda jak telewizyjna żywa skamielina, słaba produkcja sprzed ćwierć wieku. Pierwszy odcinek, przedstawiający szkolne lata Osieckiej...

14432

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, trzymiesięczny lub roczny.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Ale najwyraźniej trzeba pisać źle o TVP i o wszystkim co tam powstaje.

Bardzo dobrze zrobiony serial - interesująca gra aktorska i właśnie "nieprzeformalizowana" forma dają ciekawy obraz PRL. A autor chyba doszukuje się dziury w całym - właśnie dobrze, że serial odbiega od obecnej netflixowej sztampy. A słowa o TVP chyba przesadzone i niepotrzebne - może warto w chrześcijańskim tygodniku zauważyć choć krztynę dobrego...

Nie chcę powtarzać tez ujętych w tej recenzji. Ze wszystkim niestety muszę się zgodzić. Serial jest zwyczajnie nudny co brzmi paradoksalnie, bo życie Osieckiej wystarczyłoby nie na jeden ale na kilka życiorysów. O osobach z którymi pracowała i z którymi się przyjaźniła albo kochała można by zrobić oddzielne seriale. I moim zdaniem właśnie z tym wszystkim zupełnie nie poradził sobie scenarzysta/scenarzystka. Oglądam to jak zlepek scen opowiadających o kolejnych miłościach Osieckiej bez początku, bez końca bez pokazania co było powodem a co skutkiem. Nie chcę się więcej pastwić nad tym serialem więc powiem coś pozytywnego na koniec. Dzięki temu serialowi "odżyły" na YT dokumenty o Osieckiej robione przez Magdę Umer. To z nich można więcej się dowiedzieć o tym jakim człowiekiem była Osiecka, co nią kierowało, co ją kręciło, dlaczego robiła te a nie inne rzeczy. Internet "wyciągnął" różne stare opowieści o Osieckiej i przy okazji o kabarecie Olgi Lipińskiej i Starszych Panów. Dzięki temu takie dinozaury jak ja mogą sobie odświeżyć pamięć, a młode pokolenie poznać twórców i twórczość z tamtych lat. A co do dysonansu związanego z anteną na której ten serial jest emitowany. No cóż jakoś tak myślę, że Agnieszce Osieckiej nie przeszkadzałoby to gdzie ten serial jest pokazywany ale dla niej podstawowe znaczenie miałoby to czy jest on dobrze zrobiony. Choć muszę przyznać, że to ciekawe doświadczenie oglądać Osiecką w TVP z jej całym życiem, poglądami, wyborami całkowicie odbiegającymi od forsowanej obecnie wizji kobiety-matki-artystki w rządowych mediach. Z pewną dozą pewności śmiem przypuszczać, że gdyby żyła to stosunek do niej mediów rządowych byłby bardzo podobny jak aktualnie prezentowany do np. Krystyny Jandy. No ale to taka socjologiczna dygresja.

oglądanie niezwykle pozytywnego i budzącego szacunek Daniela Passenta, faktycznie odbiegającego znacznie od obecnej wizji przyzwoitego intelektualisty z czasów PRL. Może producenci nie mieli ochoty narażać się na wojnę w sprawie naruszenia wizerunku żyjącego pana Daniela? A może jeszcze pan Daniel pokaże reżimowy pazur, wszak jesteśmy na bieżąco roku w 1976? Pożyjemy, zobaczymy...

@Małgorzata Sosn... w czwartek, 21.01.2021, 02:32. "Serial jest zwyczajnie nudny co brzmi paradoksalnie, bo życie Osieckiej wystarczyłoby nie na jeden ale na kilka życiorysów. O osobach z którymi pracowała i z którymi się przyjaźniła albo kochała można by zrobić oddzielne seriale". Żaden paradoks. W literaturze i filmie najciekawsze są historie osób fikcyjnych albo z realnymi pierwowzorami dzielącymi imię, nazwisko i niewiele więcej. Na ile życiorysów wystarczyłoby życie Agnieszki Osieckiej? W każdym trzeba by pisać o tym samym: na przemian seks, picie i pisanie, plus załatwianie zwykłych spraw, choć może niekoniecznie na zwykłe, to jest typowe dla przeciętnego obywatela sposoby. Po coś się w końcu należy do elit. Zwłaszcza tych świeckich, wolnomyślicielskich i swobodnych obyczajowo, co podkreśla red. Majmurek, jakby nie wiedział. że w czasach AO świeckie i wolnomyślicielskie było niemal wszystko, ze szkołą, wojskiem i milicją na czele. Przy hojnym wsparciu państwowym kulturę świecką promowało Towarzystwo Krzewienia Kultury Świeckiej, a wolnomyślicielstwo - Stowarzyszenie Ateistów i Wolnomyślicieli. Seriale o osobach z którymi pracowała i się kochała? Na przykład o Danielu Passencie? ;) Litości! To oczywiście w niczym nie umniejsza dorobku Agnieszki Osieckiej i jej wielkiego talentu lirycznego. Może w jej najbardziej lirycznych piosenkach niespecjalnie gustuję, ale przecież czasem przyjemnie jest posłuchać (jeszcze lepiej posłuchać i obejrzeć w czarno-białym "teledysku" na YouTube) czegoś z repertuaru Skaldów. A ballada z filmu "Prawo i pięść" z muzyką Komedy i w wykonaniu Fettinga zda mi się przejmująca, mimo że z filmem absolutnie żadnych uczuć nie kojarzę.

Z wielką satysfakcją stwierdzam że nie oglądałem i nie obejrzę.

jestem przekonany o tym, ze większość twórców serialu o Osieckiej głosuje na opozycję i opozycji sprzyja. Wygląda na to, że pana nienawiść do PiSu uderza rykoszetem w przyzwoitych ludzi, którzy powinni być panu bliscy. Ja osobiście staram się patrzeć bez uprzedzeń na dzieła polskich i zagranicznych twórców niezależnie od ich poglądów politycznych i dla kogo tworzą. Michał Anioł i Leonardo da Vinci tworzyli dla Borgiów a mimo to podziwiam ich dzieła. Rozumiem poirytowanie pana Majmurka. Przecież TVP wyprodukowała film o Zenku i na tym poziomie powinna się zatrzymać. A tu niestety powstał serial ukazujący w sympatyczny, przyjazny sposób polskie elity artystyczne. TAK NIE MIAŁO BYĆ. TTTTTTEEEEEEEEERRRRRRRRROOOOOOOORRRRRRRR i HHHHHHHOOOOOORRRROOOOORRRRRR.

Newsletter

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]