Reklama

Powoli w górę

Powoli w górę

29.09.2007
Czyta się kilka minut
Jest coraz lepiej. Tam, gdzie nie dociera jazgot polityków, na eksterytorialnych wyspach kultury, poczciwe ciotki biblioteczne pielęgnują dobre inteligenckie obyczaje. I jakkolwiek reforma szkolna przyczyniła się do kulturalnego pustynnienia prowincji, odbierając wioskom i małym mieścinom szkoły - jedyne zaplecze życia społecznego, to przecież biblioteki ocalały i teraz one pełnią rolę arki, gdzie chroni się i hołubi potrzeby ducha.
B

Bardzo lubię bibliotekarki, rozprawiające o książkach z panieńskim rumieńcem na twarzy (jak okularnica z okularnicą). Ta anonimowa armia żołnierzy kultury, umundurowana w białe bluzki z gipiurowym kołnierzem, przechowuje i pomnaża okruchy inteligenckiego etosu. Na kulturalnym bezrybiu wydziera od lokalnych polityków lichą kontrybucję na książki. Pospolity obrazek - bibliotekarki kolędujące pod drzwiami naczelników, prezesów, przewodniczących... W tym, co o nich piszę, nie ma cienia protekcjonalności, a tylko uznanie dla cierpliwości i determinacji, z jaką upominają się o kulturę w "kafkowskich" urzędach.

Kiedy usycha mecenat państwowy, coraz więcej zależy od entuzjazmu i oślego uporu małych klanów, skupionych wokół jakiejś chwalebnej idée fixe. Kluby młodych matek, zawiązane w internecie, organizujące wykłady i imprezy dla kobiet z niemowlęciem pod pachą. Warsztaty filmowe dla uczniów, wymyślone przez dystrybutora, entuzjastę kina. Wiejskie przedszkola Fundacji Komeńskiego. Obywatelski, zielony pis, czyli Greenpeace. Klan rowerzystów i ich "Masa Krytyczna". IBBY- międzynarodowy wolontariat ludzi związanych z książką dla dzieci... Z amatorskiej krzątaniny, z ruchów robaczkowych małych gremiów społecznych, powstaje jakaś znacząca suma, energia czerpana z entuzjazmu.

Książka dla dzieci ma się u nas coraz lepiej. Po niespełna dwóch dekadach wszechwładnej komerchy powraca dobra renoma, jaką niegdyś cieszyła się polska książka. Wielka w tym zasługa nieformalnego klanu przyjaciół czytania, bibliotekarzy, stowarzyszeń, małych wydawnictw i tych spośród dużych wydawców, którzy nie ulegli absolutnej władzy Excela. Bo jakkolwiek książkowy fastfood przysparza wydawcom niebagatelnych zysków, to przecież nie "Witch" daje nam powody do radości.

Dziś nadeszła wiadomość z Bratysławy - na międzynarodowym Biennale Ilustracji dwie Polki, Iwona Chmielewska i Maria Ekier, zostały nagrodzone Złotym Jabłkiem i Medalem BIB. Zdystansowały - bagatela! - blisko 400 ilustratorów z 38 krajów. Trwa zatem dobra passa rodzimej ilustracji - przed dwoma laty ze Złotym Jabłkiem wrócił z Bratysławy wrocławianin Paweł Pawlak (nota bene autor logo Wrocławia - najładniejszego logo miasta w Polsce).

W Biennale uczestniczą tylko książki wydane, toteż prace ścigające się w konkursie przejść musiały ogniową próbę rynku. Ale to nie rachunek ekonomiczny przesądził o ukazaniu się nagrodzonych książek. W obu przypadkach zadecydowała determinacja samotnych entuzjastek.

O fenomenie Iwony Chmielewskiej już pisałam, a to przy okazji tytułu Najlepszej Książki Roku, jaką jej autorski picture book "Niebieska laseczka - Niebieska skrzyneczka" zdobył w... Korei. Ta pięknie wydana, obrazkowa książka mówi dzieciom o kobiecych i męskich rolach, o wzajemnym dopełnianiu się płci. Jakkolwiek książka jest arcyciekawa, byłabym zdziwiona, gdyby znalazł się w Polsce wydawca dość odważny, by ją wydać. Obym się myliła.

Iwona prowadzi pracownię Edukacji Estetycznej na UMK w Toruniu, tam też studiowała i mieszka. Przed paroma laty nikomu nieznana graficzka pojechała na Targi Książki dla Dzieci do Bolonii. Z teczką pełną prac trafiła do stoiska wydawców koreańskich, którzy zachwycili się jej surrealistycznymi, poetyckimi ilustracjami. Koreańczycy są gigantami w dziedzinie książki dla dzieci - rocznie wychodzi u nich przeszło 1000 tytułów (!). Iwona od czasu pamiętnej wizyty w Bolonii wydała w Korei kilka książek, w tym "Thinking ABC", który nagrodzono teraz w Bratysławie. I koreańskie abecadło, choć autorka językiem koreańskim nie włada. Tu jednak trzeba wspomnieć o dobrym duchu (duszce?), Jiwone Lee, która pomaga i sekunduje Iwonie w jej koreańskiej karierze.

Jiwone studiowała polonistykę i literaturę rosyjską w Seulu, po czym ukończyła historię sztuki na UJ w Krakowie (dyplom z polskiej ilustracji dla dzieci). Kończy doktorat na UAM w Poznaniu, wykłada język polski w Seulu, tamże historię ilustracji. Tłumaczy literaturę polską na język koreański. Nie sposób przecenić jej zasług dla polskiej książki; wspólnie z kolegami dokonała przekładu "Pana Tadeusza", chętnie też tłumaczy książki dla dzieci. Jest nieformalnym ambasadorem Polski w Korei. Zafascynowana Polską Szkołą Ilustracji upowszechnia za granicą jej najwybitniejsze osiągnięcia. Kupuje w antykwariatach najlepsze polskie tytuły do zbiorów koreańskiego Muzeum Książki. Dobrze zna polskie środowisko ilustratorów i przeciera im drogę na rynek koreański. Na przykładzie Jiwone widać wyraźnie, jak wiele potrafi uczynić dobrego dla książki jeden tylko człowiek, pod dyktando swojej pasji. Tyle o Iwonie i Jiwone.

Druga nagrodzona w Bratysławie książka też ma swoją "matkę chrzestną". Renata Łapińska, redaktor naczelna wydawnictwa edukacyjnego Nowa Era, wymarzyła sobie dwa kompendia baśni - polskich i obcych, w nowym wyborze. Nie co dzień wydawca podręczników porywa się na wydanie baśni, toteż pomysł wydawał się ekstrawagancki. Pani Renata, zaprzyjaźniona z Józefem Wilkoniem, chciała sprawić, aby największy polski ilustrator powrócił do rodzimych wydawnictw - jemu powierzyła zilustrowanie obu książek. Wilkoń podjął się opracowania baśni cudzoziemskich, ale do tomu "Polskie baśnie i legendy" rekomendował Marię Ekier - i to ona właśnie zdobyła Medal bratysławskiego Biennale. Nota bene dzisiejszy BIB-owski sukces graficzki poprzedziła nagroda Polskiego Towarzystwa Wydawców Książek, które w roku ubiegłym przyznało "Baśniom" wyróżnienie w konkursie Najpiękniejsze Książki Roku. I całe szczęście, bo tym razem nikt nam nie zarzuci, żeśmy przegapili książkę, która zachwyciła międzynarodowe jury.

Wszystkim, którzy starannie kompletują domowe biblioteki swoich dzieci, którzy znają wagę rodzinnego czytania i potrzebują rekomendacji książek godnych uwagi - polecam Almanach Polskiej Sekcji IBBY, wydany z pomocą Instytutu Książki, a dostępny w bibliotekach. To wyjątkowe wydawnictwo zawiera notki o nagrodzonych przez IBBY książkach, o pisarzach, ilustratorach, tłumaczach i konkursach literackich. Bardzo pomocny dla bibliotekarzy, Almanach jest dobrym doradcą rodzica. Znajdziecie w nim także szczegóły dotyczące dorobku obu nagrodzonych na Biennale pań.

Napisz do nas

Chcesz podzielić się przemyśleniami, do których zainspirował Cię artykuł, zainteresować nas ważną sprawą lub opowiedzieć swoją historię? Napisz do redakcji na adres redakcja@tygodnikpowszechny.pl . Wiele listów publikujemy na łamach papierowego wydania oraz w serwisie internetowym, a dzięki niejednemu sygnałowi od Czytelników powstały ważne tematy dziennikarskie.

Obserwuj nasze profile społecznościowe i angażuj się w dyskusje: na Facebooku, Twitterze, Instagramie, YouTube. Zapraszamy!

Newsletter

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]