Reklama

Potrzeba zadraśnięcia

Potrzeba zadraśnięcia

10.01.2007
Czyta się kilka minut
BARTOSZ STASZCZYSZYN, MICHAŁ OLESZCZYK: - W toczącej się na łamach "Tygodnika" dyskusji o polskim filmie padały już różne opinie. Jak Pan ocenia jego stan?
W

WOJCIECH MARCZEWSKI: - Choć polska kinematografia nie odnalazła dotąd formy, którą niegdyś miała, nie należy histeryzować. Z wielkim uporem oglądałem filmy tegorocznej Gdyni i pod koniec festiwalu zrozumiałem, czego im brakuje - wyobraźni i oddechu. Króluje swoista klaustrofobia: tematy i bohaterowie - na równi z formą artystyczną - grzeszą małością i brakiem głębi. Oczywisty jest tu negatywny wpływ telewizji, z jej umiłowaniem nie tyle prostoty i klarowności, co po prostu banału, sztampy.

Żongler bez piłek

- Na czym ten wpływ polega?

- Jest on widoczny we wszystkich dziedzinach pracy nad filmem. Zgodnie z telewizyjną definicją - dobry operator to operator niewidzialny, szybki i doskonale pozbawiony stylu. W telewizji nie chodzi o zbudowanie jednolitej i przemyślanej warstwy wizualnej filmu - ale o to,...

11978

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]