Portret artystki w jej własnym wnętrzu. Film „Niki” z Charlotte Le Bon

Ten film celowo nie pokazuje dzieł swojej bohaterki. To raczej opowieść o tym, co stworzyło malarkę i rzeźbiarkę Niki de Saint Phalle.
w cyklu CO OBEJRZEĆ W WEEKEND
Czyta się kilka minut
Film „NIKI”, reż. Céline Sallette // materiały prasowe
Film „NIKI”, reż. Céline Sallette // materiały prasowe

Jej psychodelicznie kolorowe, finezyjnie powykręcane instalacje były tym, czym prace Gaudiego w architekturze – ekstrawaganckim naddatkiem, który czynił przestrzeń publiczną bardziej niepokojącą i baśniową. 

Filmowa biografia Niki de Saint Phalle

Nie zobaczymy jednak na ekranie samej twórczości de Saint Phalle. Również na jej wczesnym etapie, gdy będąc młodą matką robiła kompozycje z potłuczonych talerzy i dziecięcych zabawek. Ani kiedy jeszcze wcześniej, zamknięta w szpitalu psychiatrycznym, odkryła coś, bez czego już nie będzie mogła żyć, z wykorzystaniem starej tektury, kleju i garści kamyków. 

Film „Niki” opowiada o tym, jak skrzywdzona dziewczynka w ciele dorosłej kobiety znalazła ratunek w sztuce, co dziś nazywa się arteterapią. Zostawiła po sobie setki prac wystawianych dziś w galeriach na całym świecie, znajdujących się w prywatnych kolekcjach i miejscach ogólnie dostępnych.

Debiutująca za kamerą aktorka Céline Sallette traktuje tę biografię punktowo i skupia się na jej wczesnym okresie. Niki, wychowana za oceanem w arystokratycznej rodzinie francuskiej, powraca do ojczyzny z maleńkim dzieckiem i mężem, amerykańskim pisarzem Harrym Mathewsem. Uciekają przed makkartyzmem, ale ona nie potrafi uciec przed swoimi demonami – ani w życie rodzinne, ani w karierę modelki czy aktorki (odmawia nawet Robertowi Bressonowi). 

Prześladuje ją widmo ojca, który wykorzystywał córkę seksualnie, gdy była jeszcze dzieckiem. I film pokazuje, jak bardzo nieleczona trauma i zamiatanie przestępstwa pod dywan wpłynęły na małżeństwo, macierzyństwo oraz przyszłe relacje de Saint Phalle.

Zanim chwyci za pędzel, przechodzi elektrowstrząsy i agresywną terapię lekową. A kiedy zacznie wreszcie naprawdę tworzyć, spotyka się z oporem ze strony krytyków i marszandów – bo przecież nigdy nie ukończyła artystycznych szkół, maluje surowymi emocjami i nawet nie ma świadomości, że ktoś już zdążył przed nią zrobić coś podobnego. 

Sztuka i kryzys psychiczny

„Niki” to także historia, która mogłaby stać się jednym z rozdziałów książki „Wyrodne” Begoñy Gómez Urzaiz, wydanej u nas niedawno przez Karakter. Bo francuska artystka dołącza w pewnym momencie do grona tych niesławnych sławnych kobiet, które porzuciły własne dzieci. Jednakże film nie roztrząsa tego problemu pod kątem społecznego odbioru czy indywidualnego poczucia winy. Portretuje młodą kobietę z poważnymi problemami psychicznymi, która odnalazłszy azyl w swojej sztuce, nie chce, by była ona jedynie „hobby gospodyni domowej”.

W tym miejscu powinny wyświetlić się multimedia. Nie jest to jednak możliwe ze względu na Pani/Pana wybór preferencji plików cookies. W przypadku chęci wyświetlenia całości materiału wraz z multimediami niezbędna jest zmiana wybranych wcześniej preferencji.

Zmień ustawienia plików cookies

Niki mogłaby powtórzyć za Laurą Brown z książki „Godziny” Michaela Cunninghama: „Wybrałam życie” i, zważywszy na autodestrukcyjne skłonności, nie byłaby to jedynie metafora. Swoją drogą, kongenialna adaptacja tej powieści w reżyserii Stephena Daldry’ego miała premierę w 2002 roku, kilka miesięcy po śmierci Niki de Saint Phalle – przedwczesnej, ale jednak naturalnej.

Nie jest to pierwszy film o niej, sama zresztą artystka również kręciła filmy i pisała scenariusze, często przepracowując w nich swoje dziecięce koszmary. 

Film „Niki”: czy warto?

Klasycznie opowiedziany i – mimo wszystko - jasno oświetlony obraz Sallette nie wyróżnia się niczym szczególnym na tle innych ekranowych biografii artystów, nie otrzymał żadnych nagród, a krytycy przyjęli go raczej chłodno. Mimo to ogląda się go z zaciekawieniem i przyjemnością.

Bez wątpienia najjaśniejszym punktem jest w nim tytułowa rola Charlotte Le Bon, znanej u nas z „Białego Lotosu 3”. Bywa na tyle przekonująca, że potrafi zrekompensować fakt, iż oglądamy jedynie dobrze skrojoną biograficzną konfekcję. I że kamera często filmuje z pozycji zamalowywanych płócien czy rzeźbiarskich konstrukcji, konsekwentnie nie dając nam wglądu w ich zawartość.

NIKI – reż. Céline Sallette. Prod. Francja 2024. Premiery CANAL+, Player, E-Kino Pod Baranami, MOJEeKINO. 

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”