Jej psychodelicznie kolorowe, finezyjnie powykręcane instalacje były tym, czym prace Gaudiego w architekturze – ekstrawaganckim naddatkiem, który czynił przestrzeń publiczną bardziej niepokojącą i baśniową.
Filmowa biografia Niki de Saint Phalle
Nie zobaczymy jednak na ekranie samej twórczości de Saint Phalle. Również na jej wczesnym etapie, gdy będąc młodą matką robiła kompozycje z potłuczonych talerzy i dziecięcych zabawek. Ani kiedy jeszcze wcześniej, zamknięta w szpitalu psychiatrycznym, odkryła coś, bez czego już nie będzie mogła żyć, z wykorzystaniem starej tektury, kleju i garści kamyków.
Film „Niki” opowiada o tym, jak skrzywdzona dziewczynka w ciele dorosłej kobiety znalazła ratunek w sztuce, co dziś nazywa się arteterapią. Zostawiła po sobie setki prac wystawianych dziś w galeriach na całym świecie, znajdujących się w prywatnych kolekcjach i miejscach ogólnie dostępnych.
Debiutująca za kamerą aktorka Céline Sallette traktuje tę biografię punktowo i skupia się na jej wczesnym okresie. Niki, wychowana za oceanem w arystokratycznej rodzinie francuskiej, powraca do ojczyzny z maleńkim dzieckiem i mężem, amerykańskim pisarzem Harrym Mathewsem. Uciekają przed makkartyzmem, ale ona nie potrafi uciec przed swoimi demonami – ani w życie rodzinne, ani w karierę modelki czy aktorki (odmawia nawet Robertowi Bressonowi).
Prześladuje ją widmo ojca, który wykorzystywał córkę seksualnie, gdy była jeszcze dzieckiem. I film pokazuje, jak bardzo nieleczona trauma i zamiatanie przestępstwa pod dywan wpłynęły na małżeństwo, macierzyństwo oraz przyszłe relacje de Saint Phalle.
Zanim chwyci za pędzel, przechodzi elektrowstrząsy i agresywną terapię lekową. A kiedy zacznie wreszcie naprawdę tworzyć, spotyka się z oporem ze strony krytyków i marszandów – bo przecież nigdy nie ukończyła artystycznych szkół, maluje surowymi emocjami i nawet nie ma świadomości, że ktoś już zdążył przed nią zrobić coś podobnego.
Sztuka i kryzys psychiczny
„Niki” to także historia, która mogłaby stać się jednym z rozdziałów książki „Wyrodne” Begoñy Gómez Urzaiz, wydanej u nas niedawno przez Karakter. Bo francuska artystka dołącza w pewnym momencie do grona tych niesławnych sławnych kobiet, które porzuciły własne dzieci. Jednakże film nie roztrząsa tego problemu pod kątem społecznego odbioru czy indywidualnego poczucia winy. Portretuje młodą kobietę z poważnymi problemami psychicznymi, która odnalazłszy azyl w swojej sztuce, nie chce, by była ona jedynie „hobby gospodyni domowej”.
W tym miejscu powinny wyświetlić się multimedia. Nie jest to jednak możliwe ze względu na Pani/Pana wybór preferencji plików cookies. W przypadku chęci wyświetlenia całości materiału wraz z multimediami niezbędna jest zmiana wybranych wcześniej preferencji.
Niki mogłaby powtórzyć za Laurą Brown z książki „Godziny” Michaela Cunninghama: „Wybrałam życie” i, zważywszy na autodestrukcyjne skłonności, nie byłaby to jedynie metafora. Swoją drogą, kongenialna adaptacja tej powieści w reżyserii Stephena Daldry’ego miała premierę w 2002 roku, kilka miesięcy po śmierci Niki de Saint Phalle – przedwczesnej, ale jednak naturalnej.
Nie jest to pierwszy film o niej, sama zresztą artystka również kręciła filmy i pisała scenariusze, często przepracowując w nich swoje dziecięce koszmary.
Film „Niki”: czy warto?
Klasycznie opowiedziany i – mimo wszystko - jasno oświetlony obraz Sallette nie wyróżnia się niczym szczególnym na tle innych ekranowych biografii artystów, nie otrzymał żadnych nagród, a krytycy przyjęli go raczej chłodno. Mimo to ogląda się go z zaciekawieniem i przyjemnością.
Bez wątpienia najjaśniejszym punktem jest w nim tytułowa rola Charlotte Le Bon, znanej u nas z „Białego Lotosu 3”. Bywa na tyle przekonująca, że potrafi zrekompensować fakt, iż oglądamy jedynie dobrze skrojoną biograficzną konfekcję. I że kamera często filmuje z pozycji zamalowywanych płócien czy rzeźbiarskich konstrukcji, konsekwentnie nie dając nam wglądu w ich zawartość.
NIKI – reż. Céline Sallette. Prod. Francja 2024. Premiery CANAL+, Player, E-Kino Pod Baranami, MOJEeKINO.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.



















