Porozmawiajcie z nami

Pierwszy był "Kommiersant" z 3 kwietnia, który nieoczekiwanie doniósł, że dyrekcja Muzeum Auschwitz-Birkenau uniemożliwia otwarcie rosyjskiej ekspozycji na terenie obozu. Za nim poszły kolejne gazety: "Komsomolskaja Prawda" pisała o szantażu, jakim posługuje się Polska wobec Rosji, używając prochów tych, którzy zginęli w Auschwitz. Następnym etapem były już antypolskie wystąpienia przed ambasadą RP w Moskwie.
Czyta się kilka minut

To prawda, ekspozycja pozostaje zamknięta, o czym Rosjanie wiedzą od dawna - w 2004 r. sami zdecydowali się zmienić poprzednią, tworzoną jeszcze w 1961 r. Są także świadomi powodów, dla których nowa prezentacja od 2005 r. czeka na otwarcie - strona polska domaga się uwzględnienia innych niż imperialno-rosyjski punktów widzenia: Żydzi i Polacy, ofiary obozu z ziem zajętych przez Sowietów w 1939 r., nie mogą być przedstawiani jako obywatele ZSRR.

Oczywiście nagły wybuch histerii w rosyjskich mediach jest kwestią polityczną - podobnie jak "akcje" mięsne albo gazowe. Sprawa ma jednak charakter głębszy i przypomina trudności związane z zakończeniem śledztwa katyńskiego. Rosjanie po prostu nie chcą pozwolić sobie na wielkość, jaką jest każdy uczciwy, uważny, otwarty na innych - a czasem bolesny - dialog.

Wydawało się, że najtrudniejsze spory dotyczące tego, czym powinno być Auschwitz-Birkenau, mamy już za sobą. Tymczasem bieżąca polityka, jak w okresie komunizmu, zaczyna ingerować w to, co powinno być od niej absolutnie niezależne. Pytanie jednak, czy - abstrahując od sprowokowanej przez Rosjan afery - nie należałoby się zastanowić nad ideą ekspozycji narodowych na terenie Auschwitz-Birkenau: a może jest ona anachroniczna i niezgodna z symboliką miejsca?

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 15/2007