Polowanie na studentki

Szerzej nie znany rektor Tadeusz Pomianek z szerzej nie znanej Wyższej Szkoły Informatyki i Zarządzania w Rzeszowie postanowił stanąć do walki o moralność i przekazał policji listę studentek z Ukrainy, by sprawdziła, czy któraś z nich nie jest pracownicą agencji towarzyskiej. Według pracowników uczelni Ukrainki malują się wyzywająco, a na zajęcia przywożone są przez ochroniarzy - chodzą plotki, że to prostytutki. Indeks ma być sposobem na zdobycie obowiązujących od października polskich wiz. Gdyby plotki się potwierdziły, WSiZ relegowałaby dziewczyny. “Nie mogę pozwolić, aby ta sytuacja rzucała cień na uczelnię" - powiedział rektor rzeszowskiej “Gazecie Wyborczej".
Czyta się kilka minut

Pomijając, że na Ukrainie panują inne kryteria mody i makijażu, który w Polsce uchodzi za wyzywający, tam jest czymś normalnym i nie świadczy o jakiejkolwiek profesji, pomijając też, że skoro - jak przyznaje sama uczelnia - studentki chodzą na zajęcia, więc nie traktują indeksu jako “przykrywki", trzeba powiedzieć, że jeśli coś rzuca cień na uczelnię, to zachowanie jej rektora.

Bo jeśli nawet jakieś studentki pracują w agencjach towarzyskich, jest ich prywatną sprawą, co robią po zajęciach. Jeśli tylko nie łamią prawa - a prostytucja w Polsce nie jest zakazana. Tak jak nie jest zakazane prostytutkom studiowanie. Natomiast jest karygodnym, że uczelnia tworzy listy proskrypcyjne, donosi na policję i publicznie naraża studentki (które jeszcze płacą jej za naukę) na wytykanie palcem oraz utrwala niesprawiedliwy stereotyp obywateli Ukrainy.

Szkoły wyższe zazwyczaj były oazą wolności, a ich pracownicy byli wolni od uprzedzeń - taka postawa nie uchybiłaby nawet tak znamienitej placówce jak WSiZ i tak znamienitemu rektorowi jak Tadeusz Pomianek.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 44/2003