Reklama

Polityka i rewolucja

Polityka i rewolucja

28.01.2021
Czyta się kilka minut
Rozumiejąc protesty, jakie wzbudziło opublikowanie wyroku TK w sprawie aborcji, trudno nie pytać o strategię ich liderek. Czy zbudowały platformę, w której podmiotowość i prawa kobiet byłyby postawione na pierwszym miejscu, ale tak, żeby mogła to przyjąć milcząca większość?
Protest Strajku Kobiet pod siedzibą Trybunału Konstytucyjnego po opublikowaniu wyroku w sprawie aborcji, Warszawa, 27 stycznia 2021 r. / FOT. Tomasz Jastrzebowski/REPORTER
J

Jak bardzo nie potrzebujemy teraz, jako zbiorowość, tego sporu, widać po szybkości, z jaką zapomnieliśmy jesienią, że sytuacja została zamrożona tylko na chwilę. Stało się to skądinąd dzięki sztuczce prawnej, za którą w innych okolicznościach, cztery lata temu, odsądzano PiS od czci i wiary. Tym razem wyciszenie emocji było w sumie wszystkim na rękę. Trwało apogeum drugiej fali pandemii, potem były święta i zasłużony czas wycofania się w prywatność, później z napięciem zajmowaliśmy się rozpoczęciem kampanii szczepień. A ściślej: zajmowała się tym część rządu i władz systemu zdrowotnego, a cała reszta obywateli mogła się tylko przyglądać, życząc im, aby wyszło nie najgorzej, nawet gdyby sukces w tej kwestii oznaczał zwyżkę w sondażach zaufania. Nikomu nie opłacało się pamiętać, że to ta sama władza, która w październiku pokazała, że umie potraktować instrumentalnie kwestie zdrowia, podmiotowości i godności połowy społeczeństwa.

Nic nowego

Ogłoszone w środę uzasadnienie wyroku Trybunału Konstytucyjnego w sprawie aborcji nie wnosi niczego nowego ponad to, co wypowiadali publicznie niektórzy sędziowie i najważniejsi politycy, poczuwający się do tego wyroku na jesieni. W jego treści znalazły się furtki, które mogą być podstawą prac legislacyjnych uściślających zakres ograniczenia prawa do przerywania ciąży tak, by nie można było tego prawa stosować do płodów z trisomią – wszak, jak słyszeliśmy nieoficjalnie, to właśnie los dzieci z zespołem Downa leżał na sercu prezesowi Kaczyńskiemu – za to zostawiało tę możliwość w przypadku tzw. wad letalnych.


STRAJK KOBIET – CZYTAJ WIĘCEJ W SERWISIE SPECJALNYM >>>


Mogą być podstawą dalszych prac, ale wcale nie muszą. Pamiętajmy, że naprędce zapowiedziana przez prezydenta ustawa, która by w tym duchu łagodziła skutki październikowego orzeczenia TK, trafiła w próżnię, bo zbyt wiele istotnych kręgów w PiS-ie (oraz w Kościele) uważało ją za zbyt „liberalną”. Podobnie jak i każdą inną, która do kwestii wad letalnych podejdzie w sposób, który zostawi lekarzom jakąkolwiek przestrzeń interpretacyjną.

Zrozumiałe zatem, dlaczego PiS oficjalnie zamilkł, licząc na to, że rozmaite krzyżujące się spory pomiędzy sędziami TK pozwolą jeszcze przesunąć sprawę, która zagraża spójności Zjednoczonej Prawicy równie mocno jak knucie Zbigniewa Ziobry czy skandale wywołane konsumowaniem łupów władzy. I jest przy tym drugorzędne, jaki ostatecznie układ sił i wypadkowa jakich taktyk spowodowała, że uzasadnienie wyroku TK ukazało się akurat teraz w akurat takim kształcie. W decydowaniu o dalszych losach ewentualnych zmian w prawie Kaczyński jak zwykle będzie szukał idealnego punktu równowagi w łonie swojej skłóconej drużyny – na co zwykły obywatel nie ma żadnego wpływu. Ale prezes będzie brał również pod uwagę siłę ulicznych protestów i głos Kościoła, a to już są sfery, w których społeczeństwo może zachować się podmiotowo. 

Puste naczynia

W tym kontekście jest więc całkiem niezrozumiałe, dlaczego te trzy miesiące przespały środowiska mieniące się głosem i twarzą jesiennych protestów. Ich liderki właściwie ograniczają się do powtarzania haseł sprzed kwartału, jakby nie rozumiejąc dynamicznej natury każdego społecznego wzmożenia. Prowadzenie rewolucji to także jest polityczne rzemiosło. Każdy radykalizm i każda ekspresja gniewu się zużywają i stają się po jakimś czasie karykaturą samych siebie.

Czy dokonano jakichś prac nad sformułowaniem takiej platformy, w której podmiotowość i prawa kobiet byłyby postawione na pierwszym miejscu, ale tak, żeby mogła to przyjąć milcząca większość? Ta większość, która w sondażach wcale nie przesunęła swojej preferencji w stronę dostępu do przerywania ciąży na życzenie? Powołano specjalną radę, która mogła posłużyć do wymyślenia listy postulatów mających legitymację uliczną, ale wyłożonych językiem polityki uprawianej przez instytucje – jednak nie widać śladów takiego działania. O tyle szkoda, że proces polityczny odbywa się wszak również w pośredni, „zaoczny” sposób – nawet gdy jedna strona uporczywie nie słucha nikogo, to i tak musi odnosić się do faktów dokonanych, jakie stworzyli inni gracze.


CZYTAJ TAKŻE

TO NIE DO ZNIESIENIA. POSŁUCHAJCIE JAK BARDZO: Chodzi o protest kobiety wcielonej. Ciało, nad którym państwo i Kościół chcą mieć kontrolę, mówi: dość >>>


Faktów dokonanych nie widać także na koncie Platformy Obywatelskiej, ale w tym przypadku można nawet uznać, że to rzecz dla Polski pozytywna. Otóż dla tej partii wypowiedzenie jakiegokolwiek wyrazistego zdania mogłoby się okazać zabójcze, a w interesie polskiej demokracji jest, by jednak jeszcze jakiś czas istniał duży podmiot o strukturach i pieniądzach z tej samej ligi co PiS. Jako czysto formalna przeciwwaga, puste naczynie, które może wypełnić się treścią. 

Jaka neutralność

Chyba przez przypadek jako dostawca takich treści wystąpił Szymon Hołownia, który akurat na końcówkę stycznia przygotował prezentację pierwszej transzy swojego szerszego programu dla Polski, tej akurat, która dotyczy rozdziału Kościoła od państwa. Nic nie wskazuje na to, by umawiał się z Julią Przyłębską na dokładną datę, ale niechcący wkroczył na scenę z gotowym „neutralnościowym” pakietem, gdy wszyscy ciągle szukali dla siebie roli. Sensownym, zakładającym odebranie kilku finansowych, szkolnych i instytucjonalnych przywilejów Kościołowi – przy oczywistym założeniu, że rozmowa o zerwaniu konkordatu jest czystą fikcją (bo wymagałaby zmiany konstytucji), która nieodpowiedzialnie zamula debatę. 

Z wypowiedzi Hołowni widać, że nie chce jasno wypowiadać się w sprawie zakresu dopuszczalności przerywania ciąży. Próbuje za to skorzystać z obecnego wzmożenia, by mocniej zaistnieć jako rzecznik neutralności religijnej państwa w wielu innych obszarach (na czym mu szczególnie zależy, bo zdaje sobie sprawę, że wizerunek „kościelnego” aktywisty niekoniecznie mu służy w młodszym elektoracie). Ale może to jest jedyne sensowne wyjście do rozmowy o tym, na co się mogą obrócić ponownie od wczoraj uwolnione emocje społeczne.

W kwestii przerywania ciąży nie zmieni się prawie nic – tu karty są i długo pozostaną w ręku Kaczyńskiego. Ci, co liczą na przyspieszoną laicyzację ludzi młodych, która doprowadzi do wywrócenia na lewą stronę większości w Sejmie, powinni odrobić lekcję z wyborczej algebry. Ale każda sensownie i bez wyzwisk wszczęta dyskusja o innych formach obecności – a nie nacisku – Kościoła i jego nauki w codziennym życiu państwa wyjdzie na dobre wszystkim.

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Zawodu dziennikarskiego uczył się we wczesnych latach 90. u Andrzeja Woyciechowskiego w Radiu Zet, po czym po kilkuletniej przerwie na pracę w Fundacji Batorego (program pomocy dla...

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

"Czy zbudowały platformę, w której podmiotowość i prawa kobiet byłyby postawione na pierwszym miejscu...?" Oczywiście nie. Przecież zupełnie nie o to chodzi. Chodzi tylko o odsunięcie PiS-u!

Chciałabym Państwa czytelników, jak i autora zachęcić do odwiedzenia strony siępomaga.pl i wsparcia dla któregoś z dzieci. Są to maluchy, które już nie mają czasu, ich rodzice to prawdziwi bohaterowie. Zachęcam też do przesyłania znajomym linku do tej strony. Co do polityki to szkoda słów, będę pamiętać przy urnie wyborczej o "zasługach" tej ekipy i ich "sędziów". Tymczasem , drodzy Państwo, do dzieła, trzeba ratować te dzieciaki, które za chwilę mogą umrzeć, bo nikt o nich nie pamięta.

Ale to są dzieci, których choroba ujawniła się zwykle po urodzeniu. Najbiedniejsze są te z SMA, bo zebranie pieniędzy na kurację za ok 9 mln zł nie jest proste. Oprócz siepomaga.pl zalecam też stronę mam.serce.org.

Również i na tę stronę. Mój post jest trochę "na boku" głównego nurtu dyskusji. Fakt, że schorzenia tych dzieciaczków ujawniły się po urodzeniu, nie ma dla mnie znaczenia. Są i tak porzucone zarówno przez państwo jak i "obrońców" życia. Można by było np. dzięki odpowiednim środkom diagnozować We wczesnym etapie sma, ale na to rząd nie znalazł pieniędzy. Zostaje nam jedno, bądźmy solidarni, nie opluwajmy się i zastanówmy na kogo głosujemy

Władza PiS pamięta o tych dzieciach, szanowna pani. Ich rodzice dostają co miesiąc 500 PLN do skarbonki na zagraniczne leczenie kosztujące bagatela setki tysięcy PLN wzwyż, czyż nie? A zresztą kto by się leczył za granicą, kiedy dzięki reformom Dobrej Zmiany i w Polsce mamy pełno nowoczesnych, świetnie zorganizowanych centrów medycznych, oferujących najbardziej nowatorskie i skuteczne metody leczenia, a wszystko to opłacane ze środków publicznych. Dobrze, że PiS zajął się sprawami ważnymi dla społeczeństwa, a nie niszczeniem i zawłaszczaniem struktur ustrojowych, jak prognozowały skompromitowane elity.

"Stało się to skądinąd dzięki sztuczce prawnej, za którą w innych okolicznościach, cztery lata temu, odsądzano PiS od czci i wiary. Tym razem wyciszenie emocji było w sumie wszystkim na rękę.". *** Wyjaśnienie tego dzisiejszego milczenia po stronie antypisowskiej jest bardzo proste i zupełnie inne, niż redaktor Bravo sugeruje: 4 lata temu istniał jeszcze Trybunał Konstytucyjny, którego ważne wyroki należało niezwłocznie publikować, a dziś nie ma ani legalnego trybunału, ani sądu najwyższego, prezydenta, sejmu, senatu i rządu RP, a i legalnych sądów powszechnych zostaje z dnia na dzień coraz mniej. Jest za to przestępcza banda PiS, która zniszczyła te instytucje i obsiadła ich karykatury za pomocą wielokrotnego złamania konstytucji. Żaden obywatel nie ma prawnego obowiązku stosować się do nakazów i zakazów tej nielegalnej władzy, choć wiadomo, że opór spotka się z siłową presją reżimu i jego wiernych służb, zatem już choćby z tego powodu większość woli się nie wychylać i udawać uległość.

obstaje za kompromisem, niezależnie od PiS.

ani praworządności i ważności wyborów ( parlamentarnych czy prezydenckich) więc nie łżyjcie totalnie Grzesiu i UE się nie stawiajcie, bo to ciężki grzech niedemokratyczny .

Emulku, mnie jakoś nie przychodzą do głowy pomysły, żeby stwierdzenia czy milczenie UE na temat wyborów w Polsce uważać za decydujące o ich legalności. Ale ja tam chodzę na niemieckim pasku, więc mogę nie dostrzegać genialności myśli takiego niepokornego obrońcy suwerenności Najjaśniejszej. Czyli jak obalimy waszą mafię na ulicy, a Unia słowem się na ten temat nie zająknie, lecz podejmie współpracę z rządem tymczasowym, to wówczas jako porządny pisior uznasz, że Unia zalegalizowała wasz upadek. Dobrze wiedzieć.

Miłującemu demokrację nie wypada miłować nieprawdy. W imieniu UE i moim własnym z góry dziękujemy.

Czyż mógłbym pozostać nieczuły na takie grzeczne prośby? Od teraz solennie obiecuję już tylko mówić prawdę o nielegalnej władzy PiS.

Z komentarza Gracjany optymistycznie wnioskuje, że w elektoracie Po-Ho zaczyna rozszerzać się pole widzenia demokracji. Widzę, że wreszcie wyborcy opozycji zaczynają przechodzić na stronę taktyki zwolenników władzy PIS, kiedy panowała „europejska” Platforma: kierowanie energii ku pracy od podstaw, dawanie osobistego i medialnego (za pomocą wolnych prawicowych i katolickich mediów) odporu propagandzie, i cierpliwe wyczekiwanie na swoją szansę w wyborach demokratycznych. Może Wam się uda, jak Nam się udało;) Ja to jestem nawet na tyle otwarty i tolerancyjny, że nie gorszę się stosowaniem manipulacji i łgarstw ze strony opozycyjnych mediów, z których za najlepiej przygotowanych do tego moralnie , uważam Gazetę Wyborczą. Mamy wolny dostęp do wielkiej pamięci faktów, zarejestrowanych przez internet, więc o prostowanie manipulacji i weryfikację kłamstw nie trudno, a w razie czego jeszcze można dochodzić swych praw poprzez sądy, a przynajmniej poddać ustalenie i ocenę faktów wyższym instancjom. Zatem powodzenia, bez sukcesów oczywiście, ale przede wszystkim powodzenia w utrzymaniu tej zacnej i właściwej demokracji postawie w gatunku „szkoda słów, pomagajmy i wspierajmy, liczmy na wybory”. My to przepracowaliśmy, więc wiem, co mówię: polecam.

No tak, Foryniu, trudno zapomnieć całą tę masę działalności filantropijnej, jaką pisowscy "siłacze" i "siłaczki" wykonywali przed październikiem 2015 ku podniesieniu ludu z nędzy i upadku :))) A co do dochodzenia swoich praw poprzez sądy, to niechcący udało ci się tu powiedzieć prawdę: JESZCZE można ich dochodzić, choć sądów w Rzeczpospolitej coraz mniej. I faktycznie wkrótce zostaną już tylko "wyższe instancje". Z Prezesem PiS na samej górze.

"Otóż dla tej partii wypowiedzenie jakiegokolwiek wyrazistego zdania mogłoby się okazać zabójcze". I dlatego ta partia przyciąga lub przyciągała katolików tepeowych. Wyraziste zdanie? - Nie, nigdy, ja nie chcę umierać! Chcę żyyyyyć, chce głosować na Trzaskowskiego. Che..che... No, ale przynajmniej doczekaliśmy się wyrazistego "wypier...ać" z ust naszych forumowiczów i braci z ławki kościelnej. Wreszcie i oni doczekali się wyrazistych słów z własnych ust. Na pewno poczuli się raźniej, jak ci którzy wreszcie duchowo odpowiedzieli na radykalizm Ewangelii. Chi..chi...

Foryńku drogi, od 2015 r. mówiliśmy wam wprost i wielokrotnie, że dopuszczacie jednego przestępstwa za drugim i będziecie za to siedzieć po waszym upadku i przywróceniu ustroju konstytucyjnego, ale w odpowiedzi otrzymywaliśmy tylko kłamstwa, chamstwo, zjadliwy sarkazm i kolejne przestępstwa. Za mało wyraziście było jak dla was, co Foryśku? No to teraz macie już szczere słowiańskie "wypierda...ać" i "je...ać PiS", które mają szanse narobić wam więcej problemów i przyspieszyć wasz upadek za niewygórowaną cenę urażenia waszej fałszywej cnoty.
Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]