Poezja żywa

Dobry czas Ewy Lipskiej. Na początku roku Nagroda Jerzego Turowicza za „Pamięć operacyjną”, potem Wrocławska Nagroda Poetycka Silesius za całokształt twórczości, a niemal równocześnie z uroczystością wokół Silesiusa – najnowszy tom wierszy.
Czyta się kilka minut

Trzeci (bo najpierw był „Czytnik linii papilarnych”) i, jak zapowiada autorka, ostatni z cyklu odwołującego się w tytułach do terminologii komputerowej. Od razu powiedzmy – znakomity.

Lapidarność, wręcz asceza. Ironia i wyczucie absurdu. Paradoksalne metafory. Gra językowa, która jest grą o życie. Wszystko to już powiedziano, próbując dzieło Lipskiej ująć w jakieś schematy – i jej wiersze wciąż na nowo nas poruszają, dalej wymykając się schematom. Są, jak mówił Paweł Próchniak w laudacji podczas wręczenia Nagrody Turowicza, „czujne niczym wykrywacz kłamstw, uczciwe do bólu, podszyte snami i dlatego upiornie trzeźwe, przeszyte czymś na wskroś prawdziwym, przewleczone przez ucho paradoksu”. Techniczny żargon stwarza dystans pozwalający opisać najgłębiej egzystencjalne przeżycie. Jak w „Układach scalonych”: „Kiedy zawiodły / układy scalone / naszych ciał / byliśmy strzępem kabli / kłębkiem nerwów. // Na multimedialnym głodzie / włączaliśmy życie. / Wyłączaliśmy życie. // Nasze baterie / ładowały się w piekle”.

Szalenie trudno pisać o tej książce, bo jej tajemnica tkwi właśnie w znalezieniu nowego sposobu nazwania jednostkowych doświadczeń, które łatwo zbanalizować nieporadnym opisem. Przemijanie, odchodzenie bliskich, śmierć naszych emocji, świat, który pustoszeje – przecież wiemy, że i nas to czeka. Kiedy jednak czytamy „Sale”, najkrótszy wiersz z „Miłości w czasie awaryjnym”: „Willa naszego łóżka / Wystawiona na sprzedaż” – ta świadomość uderza nas z nową, niespodziewaną siłą. Podobnie jak niewiele dłuższy wiersz „Znowu pijemy”, który zapamiętałem po pierwszej lekturze i od którego nie potrafię się teraz uwolnić: „Znowu pijemy. / Litr umarłych na stole. / Już nie ma nikogo / kto jest”.

„Migawki z głębią ostrości nastawioną na nieskończoność” – jeszcze jedno trafne określenie Pawła Próchniaka. Migawki, które uświadamiają znikomość naszego istnienia, a równocześnie pozwalają ocalić okruchy, które stanowiły być może o jego sensie. Są lekiem na otaczające nas puste wielosłowie, budzą z emocjonalnego uśpienia, niosą gorzką, ale wyzwalającą mądrość. Wiersze Lipskiej to wspaniała, żywa poezja. ©℗

Ewa Lipska, MIŁOŚĆ W TRYBIE AWARYJNYM, Wydawnictwo Literackie, Kraków 2019, ss. 60.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 21/2019