Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Podejrzana widzialność

Podejrzana widzialność

14.10.2016
Czyta się kilka minut
„Zamknij oczy i zobacz” to hasło tegorocznej edycji Ars Cameralis, największego festiwalu widzialności – nie przedmiotów, rzeczy czy postaci, na które pada wzrok, lecz samego aktu: sposobów i warunków naszej percepcji.
Z

Zamknięcie oczu to ciemność, z której wyłaniają się kształty, barwy i wzory. Inne, niepokojące, niekoniecznie dostępne w świetle dnia. Po chwili jednak ciemność zaczyna się różnicować, ujawniać swoją strukturę, bo sama w sobie jest nieznośna – tak jakby nie sposób było utrzymać stan jednolitego niewidzenia. Pojawiające się pod zamkniętymi powiekami struktury są rodzajem obrony przed homogeniczną ciemnością.
„Zamknij oczy i zobacz” – tegoroczna edycja Festiwalu Ars Cameralis skupia się właśnie na patrzeniu przez zamknięte oczy. Takie widzenie jest zwornikiem fantazji, która może podsuwać kształty, figury i widma zaludniające ciemność – wszystko to, co niemożliwe do ujrzenia w świetle dnia, gdy kontury rzeczy są wyostrzone, a ufność w widziane kształty wydaje się bezgraniczna. Ale to z pewnością nie będzie festiwal o upiorach, które wymyślamy, by wystrzec się konfrontacji z ciemnością.
Zobaczyć spojrzenie
W „Ulissesie”, z którego zaczerpnięte zostało motto tegorocznej edycji, pojawia się bowiem jeszcze inne określenie tego specyficznego sposobu patrzenia: „nieunikniona modalność widzialnego”. Nie tyle więc twory fantazji jako opozycja wobec widzialnej rzeczywistości, ale raczej sama widzialność, która jawi się jako przedmiot widzenia. „Widzialność” to nie przedmioty, rzeczy, postaci, na które pada wzrok, lecz sam akt; to, w jaki sposób widzimy, jakie są warunki widzenia, jak konstruowany jest wzrok. Wszystko to w świetle dnia pozostaje ukryte, gdy skupiamy się jedynie na przedmiocie widzenia. Zamknięte oczy, noc pod powiekami otwierają nas na możliwość konfrontacji z samym widzeniem. Uświadamiają, w jaki sposób otwarte oczy mamią nas przejrzystością rzeczy i łatwością percepcji. Widzenie staje się wówczas procesem krytycznym, umożliwiającym rozpoznanie warunków, w których rodzi się samo spojrzenie, a ono przecież nigdy nie jest niewinne, bo zawsze wyraźnie kształtuje i ustawia swój przedmiot. Właśnie z tym mitem niewinności pozwalają rozprawić się zamknięte oczy.
Wystawa artystów wizualnych „Rysa na powiece” w katowickim BWA zbiera prace twórców, którzy problematyzują ową niepozorność spojrzenia. Krzysztof Wodiczko czy Zbigniew Libera podsuwają narzędzia, które umożliwiają inne widzenie – widzenie samego spojrzenia. Pojawiająca się w tytule wystawy rysa zwraca uwagę na coś, co zakłóca pole widzenia i jego przejrzystość. Rysa wykrzywia obraz, przeszkadza w jego pełnym uobecnieniu, gdyż skupia uwagę na sobie. Obraz nas zawodzi, nie jest już przeźroczysty, bo staje się uwikłany w samo widzenie, w rysę.
Wykrzywione spojrzenie to również właściwość prozy Rolanda Topora, o którego twórczości rozmawiać będą podczas Festiwalu – Nicolas Topor, Hélène d’Almeida-Topor i Agnieszka Taborska. Kojarzony z surrealizmem autor to mistrz mrocznego spojrzenia z ukosa, dzięki któremu fantazja nabiera dystansu, a dystans to możliwość poznania, które w świetle dnia wydaje się czymś bezproblemowym i skutecznym.
Pragnienie istoty
Za Joyce’em twórcy Festiwalu zdają się wskazywać, że nie ma jednego rodzaju widzenia, podobnie jak nie ma jednego spojrzenia i obrazu rzeczywistości. By to zrozumieć, potrzebne jest przekroczenie oczywistości, jaką daje nam wzrok, a także jego bezproblemowej naoczności, której iluzję podsuwają otwarte oczy i światło dnia. Pod zamkniętymi powiekami rodzi się fantazja, która broni nas przed doświadczeniem ciemności, ale wraz z nią powstaje również ikonoklastyczne pragnienie widzenia głębszego, ponadzmysłowego. Ucieczka z widzialnego świata to ucieczka w stronę tego, co poza zwodniczymi zmysłami, pragnienie wniknięcia w istotę rzeczy, nie w ich pozorną powłokę. Zmysłowa przygodność oferuje iluzję, zamknięte oczy to pragnienie istoty, nie iluzorycznych wizerunków. Poznanie zmysłowe może być złudne, czy jednak możliwe jest przeniknięcie istoty rzeczy bez ich pośrednictwa? Widzenie przez zamknięte oczy inicjuje więc także refleksję nad zmysłami i zmysłową percepcją. Dlatego podczas Festiwalu zmysły prezentowane będą z różnych perspektyw, zgodnie z założeniem modalności widzenia.
Nieobecność
Zamknięte oczy oznaczają wreszcie znikanie naocznej rzeczywistości, ale bez tego nie można jej zarejestrować. Świat uobecniony przed oczami jest zbyt bliski, by mogło pojawić się pismo, które rodzi się dopiero w dystansie. Nie ma pisma, bo nie ma potrzeby zapisywania, gdy rzeczy są bezpośrednio dostępne. Zapisywanie jest właściwością dystansu, na którym zbudowana jest wszelka reprezentacja rzeczywistości. Dlatego zamknięcie oczu można traktować jako warunek samej sztuki zapośredniczającej. Ale to ruch zwrotny – pismo jest zwornikiem nieobecności. Sztuka możliwa jest tylko pod nieobecność tego, co przedstawia, a samo przedstawienie tę nieobecność podkreśla. Rzeczywistość znika, by mogło pojawić się pismo. I sztuka. Ale jak zapisywać to znikanie rzeczywistości? To w końcu sprawa pisma. I reporterów. Dlatego to oni, Artur Domosławski i Dariusz Rosiak, opowiedzą o kolejnym poziomie widzenia i zapisywania świata.
„Zamknij oczy i zobacz” to hasło największego festiwalu widzialności i spojrzeń, które zawsze są winne, uwikłane, ale i najbardziej interesujące właśnie wtedy, gdy wyrwane przejrzystości dnia. Ale to nie tylko zachęta do kontemplacji i biernego zachwytu. Ars Cameralis to również przestrzeń mowy, dyskusji i języka, które pozwalają na wypowiedzenie potencjału ciemności – jej krytycznych właściwości wobec tyranii dnia i światła. W końcu Joyce mówi także „zamknij oczy i otwórz usta”. ©

​KATARZYNA TRZECIAK (ur. 1987) jest krytyczką i badaczką literatury. Doktorantka na Wydziale Polonistyki Uniwersytetu Jagiellońskiego. Dyrektorka programowa Festiwalu im. Jana Błońskiego.

Czytasz ten tekst bezpłatnie, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]