Pochwała czystego okna

Nie ma bardziej żałosnego widoku niż uwięziony w domu przyrodnik.

Reklama

Pochwała czystego okna

Pochwała czystego okna

20.04.2020
Czyta się kilka minut
Nie ma bardziej żałosnego widoku niż uwięziony w domu przyrodnik.
„Ptak, który nie latał”, mural Sama Batesa ps. Smug, Glasgow JANE BARLOW / PA IMAGES / FORUM
N

Nie wiem tego na pewno, ale myślę, że mieszczuchom kochającym przyrodę śni się ten sam sen. Tylko oni, lornetka i przyroda. Poranny marsz przez budzący się las. Rezolutny strzyżyk przemykający wśród zielonych mchów. Harmider ptasich głosów, z wszechobecną piosenką zięby. „Czekaj, czekaj, coś zrobiła, a widzisz” – tłumaczy na ludzki niezastąpiony Sokołowski.

Ze snu na chwilę wyrywa wycie karetki. I znowu śni się mroźny poranek i podnoszące się nad rzeką mgły. Odległe nawoływanie żurawi. Polujący w trawie lis i pasące się spokojnie sarny. Znowu przebudzenie, tym razem z niejasnego niepokoju. O rodziców, o pracę, o to, co będzie za pół roku. Chwila wsłuchiwania się w bicie własnego serca i kolejny sen. Pole pulsujące elektryczną paplaniną skowronka i ta chwila, kiedy na białych prześcieradłach chmur zjawiają się krzyżyki wędrujących ptaków drapieżnych.

NA POCZĄTKU...

6443

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

W grudniu widzialam paki na krzewach i drzewach na moim osiedlu (poludnie Polski). Jeszcze przed swietami to bylo. Dziwnie jest.

@kade w czwartek, 23.04.2020, 03:29. No to pozamiatane! I jeszcze te holenderskie klimaty w artykule. Jest takie apokaliptyczne opowiadanie holenderskiego pisarza Maartena 't Harta "Pełnia lata w kwietniu". Z 1974 (!) roku. Nie znalazłem tekstu w sieci, więc muszę odesłać do antologii "Smutny kos" (PIW 1983). Zaczyna się tak: "Owego roku usłyszałem śpiew pierwszego kosa w noworoczny poranek, i jeszcze przed początkiem lutego rozśpiewały się sikorki ubogie. W dwa tygodnie po Nowym Roku zobaczyłem kwitnące kwiaty podbiału pospolitego na charakterystycznych nagich łodyżkach, a już w tydzień później przez zieleń po obu brzegach kanałów poczęły przeświecać bladożółte cętki ziarnopłonu wiosennego. Podczas świąt wielkanocnych, które — jakżeby inaczej - owego roku przypadły dość wcześnie, zakwitła rzeżucha łąkowa. Drzewa owocowe w sadzie wyglądały tamtej Wielkanocy tak, jak gdyby dosięgła je marcowa śnieżyca. Wieczorem w wigilię Wielkanocy po raz pierwszy pokąsały mnie komary, a w świąteczne dni pszczoły i bąki brzęczały w ogrodzie, zupełnie jakby zbliżał się już schyłek lata". Polecam.

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]