Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Po orędziu prezydenta

Po orędziu prezydenta

06.08.2015
Czyta się kilka minut
Piotr Mucharski, redaktor naczelny "TP" i Michał Okoński, zastępca redaktora naczelnego "TP" komentują orędzie prezydenta Andrzeja Dudy.
Zaprzysiężenie prezydenta Andrzeja Dudy. Fot: TOMASZ URBANEK/EastNews
W

Wielu z nas na niego nie głosowało, ale jest naszym prezydentem – to pierwsze, co wypada powiedzieć po zaprzysiężeniu Andrzeja Dudy (tak samo jak wypadało to powiedzieć po zaprzysiężeniu Bronisława Komorowskiego, Lecha Kaczyńskiego, Aleksandra Kwaśniewskiego i Lecha Wałęsy).

Jest naszym prezydentem, reprezentuje nasze państwo, winniśmy mu więc szacunek – co wyklucza, rzecz jasna, buczenie w trakcie inauguracyjnego wystąpienia, ale co wyklucza również wznoszenie bałwochwalczych okrzyków z gatunku tych, które unoszą się właśnie nad prawą stroną sceny politycznej. Szacunek, o którym zresztą mówił i o który apelował sam prezydent, zakłada trzeźwą ocenę i realizm: świadomość ograniczonych kompetencji głowy państwa, a w związku z tym niewielkich możliwości spełnienia przezeń obietnic, które składał w kampanii (przynajmniej do czasu ewentualnej zmiany władzy po wyborach parlamentarnych). Szacunek zakłada też szczerość, między innymi na temat różnic w podejściu do – by zacytować orędzie prezydenta – „naprawiania Rzeczypospolitej”.

Sprawy, o których mówił Andrzej Duda – kwestia przyszłości młodych Polaków, emigrujących w poszukiwaniu pracy za granicę, czy zwiększenie gwarancji bezpieczeństwa w ramach NATO – nie powinny Polaków dzielić. Problem „aktywnej polityki historycznej” i mecenatu państwa nad kulturą również, o ile oczywiście nowy prezydent nie rozumie pod tymi słowami negacjonizmu, jaki można było wyczytać z jego filipiki na temat Jedwabnego podczas telewizyjnej debaty z Bronisławem Komorowskim. Na temat obniżenia wieku emerytalnego w wywiadzie dla PAP prezydent powiedział już, że nie ma mowy o powrocie do przepisów sprzed reformy, a problem tkwi w orzeczeniu Trybunału Konstytucyjnego, który orzekł, że kobiety powinny tu zostać potraktowane na równi z mężczyznami.

Nad sejmowym wystąpieniem prezydenta – i nad pierwszymi reakcjami na nie – unosił się jednak duch polskich podziałów: słuchając Andrzeja Dudy trudno było zapomnieć o zbliżającej się kampanii przed wyborami do Sejmu i Senatu (zwłaszcza, że on sam już deklarował, iż w najbliższych miesiącach ruszy w Polskę, co można interpretować jako zapowiedź mniej lub bardziej bezpośredniego wsparcia dla lokalnych kandydatów Prawa i Sprawiedliwości). W tym przypadku jednak przedstawicielom obozu rządzącego wypada przypomnieć słowa z samego orędzia. „Wielokrotnie słyszałem: niemożliwe” – mówił Andrzej Duda i przyznajmy to: jeszcze na przełomie kwietnia i maja liderzy Platformy Obywatelskiej i sprzyjający tej partii przedstawiciele mediów mówili o rozstrzygnięciu sprawy w pierwszej turze. Otóż rzeczywiście: wiele jest możliwe, także odwrócenie trendów w obecnych sondażach, ale na pewno nie w stylu, w którym oderwane od rzeczywistości ugrupowanie Ewy Kopacz zabrało się za konstruowanie list wyborczych. I nie za pomocą dzisiejszego zachowania wobec Andrzeja Dudy.

O bieżącej polityce nie wypada jednak mówić w dniu zaprzysiężenia prezydenta RP. O czym mówić wypada? O dwóch najważniejszych tak naprawdę deklaracjach Andrzeja Dudy – o słowach „Jestem człowiekiem niezłomnym. Jestem człowiekiem wiary”. Pewnie wielu z nas czułoby się bezpieczniej, gdyby zamiast o swojej niezłomności, nowy prezydent mówił o pokorze, w kwestii wiary zaś wypada przypomnieć fragment przemówienia, które podczas swoich 80. urodzin wygłosił inny krakowski chrześcijanin i polityk, Krzysztof Kozłowski. Opisując swoją rozmowę z ks. Józefem Tischnerem na temat wartości chrześcijańskich, których sednem jest osiem błogosławieństw, wieloletni zastępca redaktora naczelnego „Tygodnika Powszechnego” powiedział wówczas, że siedem z tych błogosławieństw skierowanych było do utrudzonych, sponiewieranych, skrzywdzonych, borykających się z losem, a do życia publicznego odnosiło się tylko jedno. „Byłoby może dobrze, gdyby nad tym jednym publicznym błogosławieństwem zastanowili się dzisiejsi i przyszli politycy – mówił Kozłowski. – Bo jest powiedziane: »Błogosławieni, którzy wprowadzają pokój, albowiem oni będą nazwani synami Bożymi«. Nie ci od walki, nie ci od zwycięstw, nie ci od siłowych rozwiązań i nie ci, których uważa się dumnie, a jakże, za nieugiętych, bezkompromisowych, którzy nigdy nic, broń Boże, nie odpuszczą. A właśnie ci, »którzy wprowadzają pokój«. Może w tym chrześcijańskim skądinąd kraju warto przez chwilę się nad tym zastanowić i tak po prostu zrozumieć, o co tu chodzi – co znaczy zaprowadzanie pokoju, a co się jaskrawie, w sposób oczywisty, z tym błogosławieństwem kłóci”.

Panie prezydencie, dziś – tak samo jak wczoraj, w trakcie kadencji Pańskiego poprzednika, któremu za służbę Rzeczypospolitej również wypadałoby podziękować, i tak samo jak od 26 lat – śpiewamy „Ojczyznę wolną pobłogosław Panie”. Ze słowami tej pieśni chcielibyśmy życzyć, by stał się Pan w polskiej polityce jednym z tych ludzi, o których mówił Krzysztof Kozłowski.

Czytasz ten tekst bezpłatnie, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Redaktor naczelny „Tygodnika Powszechnego”, dziennikarz, publicysta, autor wywiadów, kierownik działu Kultura. W „Tygodniku” od 1988 r., Współtwórca telewizyjnych cykli wywiadów „Rozmowy na...

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Czy profanum polityki wkroczy w przestrzen sakralna ?... A moze warto przeczytac „ Folwark zwierzecy“ G. Orwella, zeby przy „ naprawianiu Rzeczypospolitej” nie podzielic narod do tego stopnia, ze zbudowany zostanie jeszcze wiekszy mur nienawisci.

i tyle w temacie teletubisia

Nie tylko politycy dzielą polaków, na tych prawdziwych i nieprawdziwych. Podziału dokonuje również zepsuty do granic kościół, który już od dawna jest mocno uwikłany w politykę i nie ma w Polsce nic wspólnego z chrześcijaństwem. Stan rzeczy przypomina dochodzące do władzy Austriackie partie nazistowskie, które budują swoją pozycje na nienawiści do mniejszości. Ideologia usprawiedliwiania swoich niepowodzeń lub urojonych krzywd poprzez obwinianie innych ludzi jest bardzo chwytliwa i jak widać z dużym skutkiem odnosi sukcesy manipulując nieświadomymi do końca wyborcami. Myślę, że na takiej frustracji i rządzie zemsty buduje swoją siłę partia popierana przez ePISkopat. Widać to w orędziu, zjednoczenie Polski jest wątpliwe, zbliża się państwo Pislamskie. Arabia saudyjska będzie oazą demokracji w porównaniu do naszego kraju w 2016.

Przecież w narodzie już tkwi jakiś bakcyl obojętności, który paraliżuje wszelkie inicjatywy naprawy i to co wyżej jest wielką prawdą, człowieka rozgoryczonego, a widzącego ukrytą rzeczywistość.To go boli. Ale gdzie są tacy, którzy chcą się podjąć czynu naprawczego, który to wszystko odmienią. Dziś ci, którzy idą do działalności politycznej, patrzą tylko na słupki wyborcze i dla tych celów się angażują.Zaistnieć, choć na krótki czas.Żyć beztrosko na koszt państwa, a potem jakoś tam będzie. Nie ma:Judymów,Wokulskich,Korczyńskich, ale oni występują tylko w literaturze, a w rzeczywistości naśladowców jak widać brak. Lud zabawia się w internetowe docinki przeciwnikom oraz negatywnymi ocenami tych, którzy im się nie podobają.Chociaż często właśnie ci negatywnie oceniani wiele zrobiło dobrego właśnie dla jego korzyści i korzysta z tych dobrodziejstw, które oni wypracowali. Wypowiedziane w tłum ogromny,pozornie uduchowiony,lecz obojętny na wyzwania,nie przyjmujący do realizacji, a nawet świadomości, że to jest wyzwanie do wyrzeczeń i obowiązków na rzecz kraju i innych współobywateli, stało się puste i już nadmiernie zużyte powiedzenie św.Jana Pawła II-"wymagajcie od siebie jeśli inni nie wymagają od was".Przeważnie wskazuję się nie na siebie,lecz że to innych dotyczy nie mnie.Roszczenia,roszczenia i cała paleta roszczeń. A potem, że państwo jest nadmiernie zadłużone i bezradne.
Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]