Reklama

Po literackim Noblu

Po literackim Noblu

17.10.2016
Czyta się kilka minut
Jestem wyznawcą Boba Dylana. Wyznawcą, a nie znawcą jego muzyki czy poezji, którą zdecydował się śpiewać, a nie zamykać w twardych okładkach książek.
Fot. Adam Kozak dla „TP”
D

Dlatego wieść, że przyznano mu Nagrodę Nobla w dziedzinie literatury, niezmiernie mnie ucieszyła, choć nie uważam, żeby była mu do czegokolwiek potrzebna. Nie zdziwi mnie też, jeśli postanowi jej nie przyjąć, jak przed pół wiekiem francuski pisarz Jean-Paul Sartre. Wydaje mi się, że Dylanowi, który przez całe życie robił, co mógł, by nie dać się zaszufladkować, bliska jest myśl, iż sztuka nie powinna być przedmiotem konkursów i rankingów, a przyznawane za nią nagrody upokarzają jedynie artystów i odbierają wolność tworzenia. 

Sartre’a, mimo oficjalnej odmowy przyjęcia nagrody, i tak zaliczono w poczet noblistów. Zaliczą doń również Dylana. Czy będzie tego chciał, czy nie. Ale i tym też się pewnie zbytnio nie przejmie. Nigdy nie przywiązywał większego znaczenia do tego, jak postrzegają go nawet najzagorzalsi zwolennicy. Zwłaszcza oni. „Za kogokolwiek mnie uważacie, tym kimś nie jestem” – mawiał. A kiedy ogłaszano go prorokiem, przewodnikiem i głosem pokolenia, odpowiadał, że nikogo nigdy nie chciał zbawiać i przemawia w swoim jedynie imieniu. „Nie jestem wam nic winien” – powtarzał. Nie oglądał się na innych, za to inni byli w niego wpatrzeni. 

Jedną z moich ulubionych koncertowych płyt Dylana jest ta nagrana podczas występu w Manchesterze w 1966 r. Jego najwierniejsi wielbiciele, nie mogąc pogodzić się, że zarzucił akustyczną gitarę, ballady i pieśni protestu, wyzwiskami i gwizdami próbowali zagłuszyć dźwięk jego elektrycznej gitary. „Judasz!” – krzyknął ktoś z widowni. „Nie wierzę ci. Kłamiesz” – odpowiedział Dylan. A potem rzucił towarzyszącym mu muzykom: „Zagrajmy to, kur..., głośno”. Zagrali najsławniejszy chyba jego utwór, „Like a Rolling Stone”, uznany potem za jeden z najważniejszych w historii rocka. Słowa „kiedy nie masz nic, nie masz też niczego do stracenia” potrafią zabrzmieć jako otucha, ale i jak gorzka przestroga. 

Jego pieśni są śpiewaną poezją, a niektóre – jak opowieść o farmerze Hollisie Brownie, który popadłszy w bankructwo, zabija własną rodzinę i samego siebie, czy ta o Rubinie „Huraganie” Carterze, czarnoskórym pięściarskim mistrzu wrobionym przez policję w morderstwo i skazanym na dożywocie – przypominają bliską mi literaturę faktu. Towarzyszył mi zresztą zawsze we wszystkich podróżach. I tych dziennikarskich, i zwykłych włóczęgach po kraju i świecie. A pieśń „All Along The Watchtower” stała się ścieżką dźwiękową jednego z najtrudniejszych momentów mojego życia, gdy podczas wojny rosyjsko-gruzińskiej z 2008 r., pod południowoosetyjską stolicą Cchinwali, wpakowałem się pod ostrzał żołnierzy strzegących miasta. Skulony, siedziałem pod płotem, sam jeden, nie mogąc nawet oszukiwać się, że nie ja jestem celem strzelających. Ciężką ciszę pomiędzy kolejnymi seriami przerywał Dylan, zawodząc z wciśniętego do kieszeni telefonu. „Stąd musi dać się uciec – do Łotra Głupiec rzekł” (przeł. Filip Łobodziński) – brzmiały pierwsze słowa pieśni. © 

O Bobie Dylanie więcej w kolejnym numerze "Tygodnika Powszechnego".

Autor artykułu

Reporter, pisarz, były korespondent wojenny. Specjalista od spraw Afryki, Kaukazu i Azji Środkowej. Ponad 20 lat pracował w GW, przez dziesięć - w PAP. Razem z wybitnym fotografem...

Napisz do nas

Chcesz podzielić się przemyśleniami, do których zainspirował Cię artykuł, zainteresować nas ważną sprawą lub opowiedzieć swoją historię? Napisz do redakcji na adres redakcja@tygodnikpowszechny.pl . Wiele listów publikujemy na łamach papierowego wydania oraz w serwisie internetowym, a dzięki niejednemu sygnałowi od Czytelników powstały ważne tematy dziennikarskie.

Obserwuj nasze profile społecznościowe i angażuj się w dyskusje: na Facebooku, Twitterze, Instagramie, YouTube. Zapraszamy!

Newsletter

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]