Płonąca studnia

Wiadomości o ich śmierci dotarły jedna po drugiej. I pierwsze, co przyszło mi do głowy – natychmiast, odruchowo – to myśl, że obaj pod koniec życia napisali książki o swoich matkach.

28.04.2014

Czyta się kilka minut

„Teraz, kiedy piszę te słowa, oczy matki spoczywają na mnie”, tak rozpoczyna się opowieść Tadeusza Różewicza „Matka odchodzi”. Ta „opowieść” jest napisana wierszami, dziennikiem, przede wszystkim jednak – wspomnieniami Stefanii Różewicz, opisującymi typową wieś w Kongresówce na początku XX w. Matka księdza Jana, Katarzyna Kracik, była niemal rówieśnicą Tadeusza Różewicza, tyle że urodziła się i wychowała w Galicji.

Kiedy w listopadzie 1944 r. pierwszy syn Katarzyny Kracikowej kończył trzy lata, Różewicz właśnie opuszczał oddział partyzancki. Wcześniej dla kolegów z oddziału napisał książkę „Echa leśne”. Opowiadał, że któregoś dnia zjawił się w lesie jakiś gospodarz i rozpytywał o „Satyra” (taki był konspiracyjny pseudonim Różewicza). Kiedy go w końcu odszukał, wręczył mu zawiniętą w papier i liście chrzanu osełkę masła. „To w nagrodę za to pisanie. Jak ludzie czytali, to płakali i śmiali się... No i żona to przesyła”. „Masło było żółciuteńkie i smaczne. Nagroda została mi wręczona między sosenkami”, wspominał Różewicz.

Ale dlaczego to właśnie mi się przypomniało? W drugiej połowie lat 90.pracowałem w redakcji miesięcznika „Znak”. Kiedy ksiądz Jan przynosił maszynopisy swoich artykułów, do poszczególnych stron pracowicie podoklejane były karteluszki z dopiskami. Czasem i na tych karteluszkach coś jeszcze przez autora zostało skreślone, więc trudno się było zorientować, co gdzie ostatecznie powinno się znaleźć. Po przepisaniu były konsultacje, potem kolejne, bo redakcja proponowała skróty lub poprawki. Prace ciągnęły się nieraz przez kilka tygodni. W końcu ksiądz Jan zjawiał się z podziękowaniami. Był to np. bochenek dobrego chleba i osełeczka masła.

W książce księdza Jana, „»I tak się żyło«. Opowieści mojej matki”, we wspomnieniach Katarzyny Kracikowej znalazłem taki obraz: „Miałam iść na pocztę, a tu zapaliła się studnia. Śmieszne, ale prawdziwe. Zamarzły rury w studni, trzeba było wodę gotować i palić w studni. Odmrozili, poprzykrywali deskami i słomą. Po chwili jakiś chłop, jadąc z dołu, woła: – Studnia się wam pali! Właściwie zrąb i dach. Chłopi polecieli gasić”.

Przez cały ten czas, kiedy był z oddziałem w lesie, Różewicz nosił przy sobie „Króla-Ducha”. Nie przeczytał go jednak. W końcu rzucił książkę w ogień, na ogniu w kotle topiła się słonina.

Z różnych powodów, ale do twórczości obu zawsze miałem i mieć będę stosunek bardzo osobisty. Byli pisarzami gorącymi i uczciwymi. Nie bać się prostoty – oto lekcja Różewicza. „Czas na mnie / czas nagli // co ze sobą zabrać / na tamten brzeg / nic...”. Oto wiersz rozebrany, oskrobany z mięsa, sam szkielecik. Różewicz często mówił: wierszyk. Nie bać się prawdy – oto lekcja Kracika. Nawet gdyby wszyscy wokół mówili ci: „Masz rację, ale po co o tym pisać, po co dostarczać paliwa wrogom” – wierzyć, że napisać prawdę to zawsze lepiej, niż zmilczeć.

Teraz jeszcze raz czytam te ich książki o matkach. Bieda, bieda, bieda. Głód. Dzieci umierające z głodu, niedożywienia, chorób (tak zmarło kilkoro rodzeństwa Katarzyny Kracikowej). „Czy w »niebie« jest morze, nad którym siedzą nasze Matki w biednych salopkach, płaszczach, starych pantoflach i kapeluszach?” – pyta Różewicz.

Każdy powinien napisać książkę o swojej matce.

Dziękujemy, że nas czytasz!

Wykupienie dostępu pozwoli Ci czytać artykuły wysokiej jakości i wspierać niezależne dziennikarstwo w wymagających dla wydawców czasach. Rośnij z nami! Pełna oferta →

Dostęp 10/10

  • 10 dni dostępu - poznaj nas
  • Natychmiastowy dostęp
  • Ogromne archiwum
  • Zapamiętaj i czytaj później
  • Autorskie newslettery premium
  • Także w formatach PDF, EPUB i MOBI
10,00 zł

Dostęp kwartalny

Kwartalny dostęp do TygodnikPowszechny.pl
  • Natychmiastowy dostęp
  • 92 dni dostępu = aż 13 numerów Tygodnika
  • Ogromne archiwum
  • Zapamiętaj i czytaj później
  • Autorskie newslettery premium
  • Także w formatach PDF, EPUB i MOBI
89,90 zł
© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]
Poeta, publicysta, stały felietonista „Tygodnika Powszechnego”. Jako poeta debiutował w 1995 tomem „Wybór większości”. Laureat m.in. nagrody głównej w konkursach poetyckich „Nowego Nurtu” (1995) oraz im. Krzysztofa Kamila Baczyńskiego (1995), a także Nagrody… więcej

Artykuł pochodzi z numeru TP 18/2014