Piłka nożna

W koalicji awantura za awanturą; w radiu, w telewizji i w internecie roznamiętnione głosy o Pawlaku i o Misiaku. Także dlatego mam ochotę wrócić do sprawy wyciszonej już wprawdzie, ale niewątpliwie ciekawej.
Czyta się kilka minut

Jakiś czas temu (powiedzmy: trzy tygodnie; w dzisiejszych mediach to cała epoka) dziennikarze przygotowujący program "Teraz my" odkryli, że w czasie jednego z ważnych sejmowych głosowań premier Donald Tusk i wicepremier Grzegorz Schetyna zamiast siedzieć na Wiejskiej i przysłuchiwać się głosom politycznych przeciwników, oddawali się grze w piłkę. Uczestników i obserwatorów życia politycznego ogarnęło miłe podniecenie. Dziennikarze z zapałem zaczęli przesłuchiwać polityków z otoczenia premiera. Przesłuchiwani sprawiali wrażenie nieco bardziej zakłopotanych niż zwykle. Wszyscy zgadzali się, że sprawy państwa są ważniejsze od błahych rozrywek. Donald Tusk, jeśli dobrze pamiętam, obiecał poprawę.

Czy premier, przebierając się w sportowy strój (zdjęcia do wglądu w internecie), nie wiedział, że w sejmie trwają głosowania? Cóż, w naszej młodej demokracji możliwe jest prawie wszystko. Zatem: mógł nie wiedzieć. Ale też: prawdopodobieństwo takiego stanu rzeczy wydaje mi się bardzo małe. Jeszcze mniej prawdopodobne jest to, by o sytuacji w sejmie nic nie wiedział towarzyszący premierowi minister spraw wewnętrznych. Co nie znaczy, iż warto z tego powodu rozdzierać szaty.

Obecność premiera na wszystkich głosowaniach (proszę wybaczyć banał) nie jest rzeczą konieczną. Albo odwrotnie: jego nieobecność może być świadoma i zamierzona. Może być, na przykład, przypomnieniem opozycji, że rząd ma wyraźną przewagę i że nie grozi mu przegrana w konkretnym głosowaniu. Rzecz jasna: takie demonstracje siły bywają ryzykowne. O tym także Donald Tusk powinien pamiętać.

A może nie chodzi o sprawę nieobecności w sejmie, tylko o wybór właśnie gry w piłkę zamiast wykonywania obowiązków posła? Trudno mi uwierzyć w taką argumentację, jeszcze trudniej udawać oburzenie. Po pierwsze: gra w piłkę może być (jak przed chwilą wspomniałem) skutecznym gestem politycznym. Po drugie: polityk grający w piłkę bywa mniej szkodliwy niż polityk siedzący na sali sejmowej.

Krótko mówiąc: nie widzę powodów do potępiania premiera. To zaś, że bardziej od piłki nożnej ciekawią mnie inne rozrywki, należy do zupełnie innej bajki.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 12/2009