Reklama

Pietia uderza z ukrycia

30.06.2017
Czyta się kilka minut
Piotr Szeptyński, ekspert w dziedzinie bezpieczeństwa informatycznego: Pojawiły się hipotezy, że ostatni atak wirusowy to zasłona dymna dla czegoś większego. Na przykład preludium do militarnej interwencji na Ukrainie.
ALEXANDER RYUMIN / GETTY IMAGES
M

MICHAŁ KUŹMIŃSKI: Co uderzyło w sieci we wtorek, 27 czerwca?

PIOTR SZEPTYŃSKI: Początkowo wydawało się, że komputery – najpierw na Ukrainie, a potem w innych miejscach tego regionu i świata – zaatakował wirus Petya, który jest złośliwym oprogramowaniem typu ransomware. Czyli takim, które szyfruje pliki użytkownika, aby wymusić na nim okup za odszyfrowanie.

Szybko się jednak okazało, że to nie do końca tak...

Owszem, użytkownicy tracili dostęp do swoich danych na komputerach, na ekranach pojawiało się żądanie zapłaty 300 dolarów w bitcoinach [rodzaj quasi-waluty, używanej w transakcjach w internecie – red.]. Ale badacze udowodnili, że utraconych danych nie uda się odszyfrować mimo zapłaty okupu. Co więcej, cyberprzestępcy polecili wysyłać sobie...

16529

DZIĘKUJEMY, ŻE NAS CZYTASZ!

Żeby móc dostarczać Ci więcej tekstów najwyższej dziennikarskiej próby, prosimy Cię o wykupienie dostępu. Wykup i ciesz się nieograniczonym zasobem artykułów „Tygodnika”!

Tak, chcę
czytać więcej »

Masz już konto? Zaloguj się

Napisz do nas

Chcesz podzielić się przemyśleniami, do których zainspirował Cię artykuł, zainteresować nas ważną sprawą lub opowiedzieć swoją historię? Napisz do redakcji na adres redakcja@tygodnikpowszechny.pl . Wiele listów publikujemy na łamach papierowego wydania oraz w serwisie internetowym, a dzięki niejednemu sygnałowi od Czytelników powstały ważne tematy dziennikarskie.

Obserwuj nasze profile społecznościowe i angażuj się w dyskusje: na Facebooku, Twitterze, Instagramie, YouTube. Zapraszamy!

Newsletter

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]