Pierwsza rozmówczyni

Była mistrzynią zaciekawienia, świetnie wyczuwała każdy objaw nieszczerych tłumaczeń, łatwych samorozgrzeszeń.
Czyta się kilka minut

Przełomowy był rok 1984. Jeśli ktoś wcześniej nie wiedział, kim jest Teresa Torańska, to po ukazaniu się „Onych” – wiedzieli już wszyscy. Tom rozmów Torańskiej z prominentnymi aparatczykami komunistycznymi ukazał się w podziemnym wydawnictwie, w Polsce rządzonej przez generała Jaruzelskiego. Zadziałał jednak mocniej niż większość wydawanych wówczas pozycji odpowiadających na patriotyczne zapotrzebowania. Widać było, że autorkę bardziej niż formułowanie myśli krzepiących i słusznych niesie pasja poznawcza: ciekawość nieoczywistych ludzkich wyborów, ich skłamane lub rzeczywiste uzasadnienia, meandry losów...

W przedmowie do londyńskiego wydania „Onych” prof. Krystyna Kerstenowa pisała, że „jest w tym spotkaniu [Torańskiej i jej rozmówców – przyp. PM] pokaźny ładunek tragizmu, albowiem dziewczyna, która zadaje pytania i domaga się prawdy, zarazem oskarża i wzywa do obrachunku”. Wszystko to prawda, ale co znaczy „dziewczyna”? Torańska miała przecież wówczas około 40 lat. Autorka przedmowy nie liczy jej jednak lat, tylko nazywa metodę pracy Torańskiej – nie tylko w „Onych”. Żeby zadać pytanie, którego inni nie zadadzą, otrzymać odpowiedź, której inni nie otrzymali, Torańska potrafiła grać, jak często w „Onych”, pierwszą naiwną, ale w większości swoich rozmów jest po prostu mistrzynią zaciekawienia, świetnie wyczuwającą każdy objaw „mowy trawy”, nieszczerych tłumaczeń i uzasadnień, łatwych samorozgrzeszeń – „dziewczęco” ciekawa i nieustępliwa.

To świetnie sprawdzało się we wszystkich rozmowach polityczno-rozliczeniowych. Torańska była jednak również fantastyczną rozmówczynią-portrecistką, partnerką dla tych, którzy zechcieli się podzielić z nią (z nami) swoim losem, opowiedzieć swoje życie, jak Michał Bristiger, Michał Głowiński, Edmund Wnuk-Lipiński. W tym gatunku była też najbliżej literatury, a właściwie dramatu – żeby osiągnąć taki efekt (jako niedoszła pianistka mówiła, że „muzyczny”), musiała pewnie długo szlifować teksty i walczyć podczas ich autoryzacji. Kto chce się przekonać, czym jest robienie i konstruowanie wywiadów jako sztuka właśnie, niech sięgnie do rozmowy Teresy Torańskiej z Michałem Głowińskim. Rzecz toczy się chronologicznie, dotyczy żydowsko-polskiego węzła, strachu, wyparcia, traumy. Na początku, około czwartej strony, pada pytanie o szmalcowników, odpowiedź (nie wiemy: wymijająca czy bagatelizująca) do pytania w ogóle się nie odnosi. I nagle, wiele stron później – dosłownie wylewa się wręcz z bohatera, choć jesteśmy już w toku rozmowy ćwierć wieku później – w Warszawie 1968 roku. Pedantyczny, a więc i niewiele rozumiejący dziennikarz narzuciłby tu chronologiczny porządek, przerzucił odpowiedź tam, gdzie pada pytanie. Torańska – nie. Wiedziała, że na strunie milczenia można zagrać niejedną rzecz niewyrażalną albo zakazaną przez pamięć. Tak, to już było dużo więcej niż dziennikarska robota i tzw. „warsztat”.

Była osobą, której dziewczęca otwartość i temperament sprawiały wrażenie wiecznego zaangażowania, wkręcenia w niekończącą się polską sprawę. Ale miała też poczucie własnej wartości. Spytałem ją kiedyś, dlaczego nie zgłasza swoich wywiadów do licznych dziennikarskich nagród. Nie, nie odpowiedziała, że jest już przecież klasykiem. Odpowiedziała, że nie zniosłaby, gdyby była druga, i... roześmiała się.

Tak, na pewno nie była druga. Umarła Teresa Torańska – pierwsza autorka rozmów w III Rzeczypospolitej.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 02/2013