Pedofilia: czubek góry lodowej

Problem pedofilii jest drastyczny, ale i dramatyczny. Przede wszystkim dla ofiar, ale także - niech mi będzie wolno to powiedzieć - dla ludzi dotkniętych tą patologią. Dlatego i ich dzisiaj dopuszczamy do głosu.

05.01.2010

Czyta się kilka minut

Równie słynna, co niefortunna wypowiedź premiera Donalda Tuska o pedofilach: "nie sądzę, żeby wobec takich indywiduów, takich kreatur, można było zastosować termin »człowiek« i w związku z tym nie sądzę, żeby obrona praw człowieka dotyczyła tego typu zdarzeń" - nie posłużyła do lepszego zrozumienia problemu, a co za tym idzie do znalezienia sposobu jego rozwiązania. Ogrom wyrządzanej dziecku krzywdy i w ogóle okropność "tego typu zdarzeń" budzą - co jest zrozumiałe - najgorsze emocje. O pedofilach myśli się i mówi jak o wściekłych psach. Tak, słowa premiera Tuska trafiły do przekonania opinii publicznej. W referendum na pytanie "czy pedofilów chirurgicznie kastrować?" - większość z nas odpowiedziałaby "tak". Czy poddawać torturom? Tak. Czy zabijać? Tak. Powinno się ich po prostu unicestwić.

Ale rzecz w tym właśnie, że pedofil człowiekiem jest. Zatrzymani przez policję często mówią: "dobrze, żeście mnie wreszcie złapali. Bałem się, co jeszcze mogę zrobić…"

Niestety, wpisana do ustawy "chemiczna kastracja" problemu nie rozwiąże, jak nie rozwiązałaby go kara śmierci.

Zaradzenie złu, a także ocena przez opinię publiczną podejmowanych w tym kierunku kroków, wymaga zrozumienia jego źródeł i mechanizmów działania. Dlatego refleksji nad tym wszystkim poświęcamy tyle miejsca w tym numerze "TP". Być może, ktoś uzna, że zamieszczone tu materiały są zbyt drastyczne. Tak, są drastyczne, ale temat jest drastyczny i nie na wiele się tu zda używanie eufemizmów.

Problem pedofilii jest drastyczny, ale i dramatyczny. Przede wszystkim dla ofiar, ale także - niech mi będzie wolno to powiedzieć - dla ludzi dotkniętych tą patologią. Dlatego i ich dzisiaj dopuszczamy do głosu.

Na razie nasze państwo, poza procesami, uwięzieniem (niekiedy połączonym z terapią) i "chemiczną kastracją", niewiele ma do zaofiarowania. Pedofile zaś bywają przerażeni własnymi skłonnościami, od których nie potrafią się uwolnić, świadomi wyrządzonego zła, po wyjściu z więzienia są pozostawieni sami sobie. Nie bardzo mogą na coś liczyć. Projekty sposobów niesienia im pomocy są mizerne. Bo jeden duży ośrodek terapeutyczny i system GPS (Global Positioning System), czyli coś w rodzaju kołatek, którymi trędowaci w średniowieczu ostrzegali o swojej bliskości, trudno uznać za wielkie osiągnięcie.

Nie zapominajmy jednak, że to, czym się zajmuje ustawa, to zaledwie czubek góry lodowej. Problemem globalnym jest dzisiaj światowy pedofilski biznes. Świetnie zorganizowane, trudno uchwytne i zdeterminowane gangi. W grę wchodzą ogromne pieniądze. Bywa, że ich członkowie wchodzą do organizacji zwalczających pedofilię. By wyeliminować z gry skutecznie działających wrogów, gangi nie cofają się przed niczym. Przykładem mogą być dzieje francuskiego księdza-lekarza François’a Leforta, zażartego i skutecznego obrońcy i opiekuna pokrzywdzonych dzieci w Senegalu. Kiedy w 1985 r. zdemaskował jedną z takich organizacji "Spartakus" (dzieci do adopcji, przeszczepów lub celów seksualnych dostarczamy do każdego punktu Europy w ciągu 24 godzin), ledwie uszedł z życiem. Ale i tak zniszczyli go, został w 2005 r. skazany na osiem lat więzienia za... pedofilię. Co z tego, że wykazał fałszywość oskarżeń? Udowodnienie, że się nie jest wielbłądem, czasem bywa trudne. Sędziowie jednak musieli mieć wątpliwości, bo wymierzyli karę względnie niewielką. Od kilku miesięcy ks. Lefort jest na warunkowym zwolnieniu i przygotowuje się do wystąpienia o rehabilitację.

Albo głośna sprawa (z 2004 r.) Marca Dutroux - Belga, sądzonego za porwanie, uwięzienie i zgwałcenie sześciu dziewczynek, z których dwie zamordował. Wielu świadków w tej sprawie (podobno koło trzydziestu), którzy wspominali o działaniach siatki pedofilskiej, zginęło w niewyjaśnionych okolicznościach.

Według danych UNICEF-u każdego roku na świecie wykorzystuje się do uprawiania prostytucji ok. 2,5 mln dzieci (blisko 800 tysięcy więcej niż mieszkańców Warszawy), z tego ok. 30 proc. zarażonych jest wirusem HIV.

Być może w Polsce powstanie (kiedy?!) sieć specjalistycznych ośrodków terapeutycznych dla pedofili, co jednak w niczym nie osłabi globalnej potworności, którą jest potężny, międzynarodowy biznes pedofilski.

Dziękujemy, że nas czytasz!

Wykupienie dostępu pozwoli Ci czytać artykuły wysokiej jakości i wspierać niezależne dziennikarstwo w wymagających dla wydawców czasach. Rośnij z nami! Pełna oferta →

Dostęp 10/10

  • 10 dni dostępu - poznaj nas
  • Natychmiastowy dostęp
  • Ogromne archiwum
  • Zapamiętaj i czytaj później
  • Autorskie newslettery premium
  • Także w formatach PDF, EPUB i MOBI
10,00 zł

Dostęp kwartalny

Kwartalny dostęp do TygodnikPowszechny.pl
  • Natychmiastowy dostęp
  • 92 dni dostępu = aż 13 numerów Tygodnika
  • Ogromne archiwum
  • Zapamiętaj i czytaj później
  • Autorskie newslettery premium
  • Także w formatach PDF, EPUB i MOBI
89,90 zł
© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]
Urodził się 25 lipca 1934 r. w Warszawie. Gdy miał osiemnaście lat, wstąpił do Zgromadzenia Księży Marianów. Po kilku latach otrzymał święcenia kapłańskie. Studiował filozofię na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim. Pracował z młodzieżą – był katechetą… więcej

Artykuł pochodzi z numeru TP 02/2010