Pastor, co wspierał „kontrrewolucję”

Za działalność na rzecz pojednania polsko- -niemieckiego i zbliżenia katolicko-ewangelickiego: tak jury Nagrody im. Brata Alberta uzasadnia fakt, że wśród tegorocznych jej laureatów jest Erich Busse.
Czyta się kilka minut

Ten niemiecki pastor (rocznik 1949) przed rokiem 1989 był w komunistycznej NRD jednym z głównych animatorów Akcji Znaków Pokuty - organizacji, w której młodzi Niemcy pracą swych rąk na terenie m.in. Polski chcieli pokutować za niemieckie zbrodnie z lat II wojny światowej. Już od ponad 40 lat jest zaangażowany w sprawy polsko-niemieckie - i jest też przyjacielem "Tygodnika", w którym na początku lat 70. odbył nawet praktykę-wolontariat, ucząc się języka.

Po raz pierwszy przyjechał do Polski w 1968 r., na letni obóz Akcji na terenie Majdanka; miał 19 lat. Wspomina, że Polska go zachwyciła - kraj i ludzie. Potem przyjeżdżał niemal co roku, chyba że uniemożliwiła mu to NRD-owska bezpieka (Stasi), która od pewnego momentu miała go na celowniku; inwigilowano też jego rodzinę. W latach 80. Busse był aktywny również w NRD-owskiej opozycji - nie krył, że inspirowały go do tego polskie doświadczenia. Jesienią 1989 r. jego parafia w Berlinie-Schöneweide stała się jednym z ośrodków formującej się opozycji.

Stasi nie podobała się zwłaszcza jego "polska aktywność": częste wyjazdy do Polski, razem z kierowanymi przezeń grupami młodzieży, jego kontakty z takimi środowiskami jak "Tygodnik" czy Kluby Inteligencji Katolickiej. Przed Bożym Narodzeniem 1980 r. - w NRD trwała antypolska kampania, władze NRD nalegały na udział swej armii w ewentualnej interwencji Układu Warszawskiego w Polsce - Busse tak mówił w kazaniu (nagranym przez Stasi): "Minione miesiące wypełniał lęk, że w Polsce może dojść do jakichś akcji wojskowych. Szkoda, jaka z tego by wynikła, byłaby nie do zadośćuczynienia przez dziesięciolecia. Dlatego powinniśmy nie tylko modlić się w ciszy, ale także głośno i publicznie domagać się, by Polacy mogli sami decydować o swoim losie". Po 13 grudnia 1981 r. zbierał w kościele pieniądze na pomoc dla Polaków, organizował transporty z żywnością do zaprzyjaźnionych parafii w Polsce. W aktach Stasi nazwano to "gospodarczym wspieraniem kontrrewolucji".

Laureaci tegorocznej Nagrody Brata Alberta odbiorą ją 15 grudnia, podczas uroczystości w Muzeum Niepodległości w Warszawie. Patron nagrody - Brat Albert, Adam Chmielowski - nazywany jest "polskim świętym Franciszkiem". Uczestnik powstania styczniowego, pracował w XIX-wiecznym Krakowie wśród najbiedniejszych. Zmarły w 1916 r., przez Jana Pawła II został ogłoszony świętym. Nagroda jego imienia ma charakter ekumeniczny (w jury są katolicy, ewangelicy, prawosławni) i przyznawana jest od 1976 r. za promowanie wartości chrześcijańskich w społeczeństwie. Przewodniczącym jury jest dziś o. Wacław Oszajca SJ. Wśród osób i instytucji dotąd wyróżnionych tą nagrodą byli politycy, pisarze, działacze społeczni, w tym Lech Wałęsa (otrzymał ją w 1980 r.) i Jan Karski (1996).

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 51/2011