Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Papież, który nie milczał

Papież, który nie milczał

28.09.2010
Czyta się kilka minut
Beznadziejne... Pisanie o Piusie XII wydaje się beznadziejne. Przeczytałem o nim kilka znakomitych, ostatnio wydanych we Włoszech prac, opartych na szeroko dziś udostępnionych, kompletnych materiałach archiwalnych. Dawno nie mam wątpliwości. Pius XII ani nie był "papieżem, który milczał", ani "papieżem Hitlera".
N

Nie zdziwiła mnie wiadomość, że rabin David Dalin, praktykujący Żyd, wykładający na uniwersytecie Naple na Florydzie historię i nauki polityczne, zażądał nadania Piusowi XII tytułu Sprawiedliwego wśród Narodów Świata. Nie sądzę jednak, by moje relacje z tych lektur kogoś przekonały.

"Namiestnik" Rolfa Hochhutha (obowiązkowo wystawiany raz w roku w krajach bloku wschodniego) przeorał świadomość, wbił w nią obraz "papieża-potwora", zimnego, wyrachowanego polityka, który w hitlerowskich Niemczech widział tarczę chroniącą przed komunizmem. A Hochhuth nie był jedyny. W 1999 roku brytyjski dziennikarz John Cornwell dodał kilka nowych elementów: w biografii zatytułowanej "Papież Hitlera" ukazał Pacellego jako notorycznego antysemitę. Potem Amerykanin Daniel Jonah Goldhagen w książce "Kościół katolicki a Holokaust" ogłosił, że antysemityzm Kościoła był główną przyczyną ludobójstwa.

Zdumiewające! Choć już wiadomo, że dzięki działalności Kościoła za pontyfikatu Piusa XII i w znacznym stopniu dzięki jego osobistemu zaangażowaniu ocalało około 850 tysięcy Żydów, w Yad Vashem na tablicy umieszczonej obok zdjęcia papieża umieszczono napis, że Pacelli milczał w obliczu zbrodni nazistowskich, aby móc zachować neutralność w czasie wojny. Choć już wiadomo, że "Namiestnik" był produktem operacji KGB zmierzającej do zdyskredytowania Kościoła, opartym na sfałszowanych (fotokopie dołączono do wydanego tekstu sztuki) dokumentach, ten kiczowaty utwór wciąż zaliczany jest do kanonu niemieckiej literatury współczesnej. Podobno Jurij Andropow jeszcze jako szef KGB tak wyjaśnił niebywały sukces sztuki w latach 70.: "Ludzie raczej wolą wierzyć w brud niż w świętość". Coś w tym jest.

Michael Hesemann, urodzony w 1964 roku dziennikarz, który na uniwersytecie w Getyndze studiował historię, antropologię kultury, literaturę i dziennikarstwo, mieszkający obecnie w Düsseldorfie i Rzymie, autor wielu książek, m.in. także dotyczących papiestwa oraz czasów i osoby Hitlera, dokonał niebywałego dzieła. W stosunkowo niewielkiej książce (polskie wydanie liczy 275 stron) zawarł wszystkie istotne informacje, które znalazłem wcześniej w obszernych tomach. Książka ma ton lekko polemiczny z oskarżycielami Piusa XII, a polemika polega na ukazywaniu mechanizmów produkowania kłamstw. Nie tylko czarnej legendy made in KGB, ale na przykład zapisków we wspomnieniach jednego z ostatnich przed Hitlerem niemieckich kanclerzy, Heinricha Brüninga, na które rzucił się Cornwell, poświęcając im aż szesnaście stron swojej książki.

Jednak wątek polemiczny znajduje się niejako w tle. Najważniejszy jest znakomity, klarowny opis wydarzeń związanych z relacjami między Pacellim a nazizmem i samym Hitlerem. Wiele z nich przedstawiono skrótowo, inni poświęcili im znacznie więcej miejsca, ale bardziej szczegółowa znajomość tych historii nie jest dla uchwycenia istotnego wątku książki niezbędna.

Niezwykle ważnym dopełnieniem jest opis procedur ułatwiania ucieczki byłym nazistom z Europy. Trasa ucieczki prowadziła najczęściej przez Włochy. Istotnie, powstała lista klasztorów, w których udzielano gościny uchodźcom, nie wypytywano ich o pochodzenie, wierzono we wzruszające opowieści. Nazwano to "trasą klasztorną" albo "linią szczurów". Człowiekiem, który poczuł się powołany do niesienia pomocy dawnym hitlerowcom, był Austriak, były pracownik Watykanu, biskup Alojzy Hudal, zwany też "brunatnym biskupem", postać niezwykle kontrowersyjna. Był doradcą Świętego Oficjum w kwestii krytyki nazistowskiego katechizmu - książki Rosenberga "Mit XX wieku", ale też autorem wydanej w 1936 roku i dedykowanej Hitlerowi książki "Podstawy narodowego socjalizmu", w której wykładał zasady chrystianizacji ideologii nazistowskiej.

Niezwykle ambitny, uległ fascynacji nazizmem. Czuł się pośrednikiem między narodem niemieckim a Kościołem w Rzymie. Otrzymał złotą odznakę partii nazistowskiej i Hitler myślał o ukoronowaniu go na niemieckiego antypapieża. Książka, potępiona przez Watykan, nie znalazła jednak uznania u Hitlera i Hudal wypadł z jego łask. Papież zachowywał wobec niego surowy dystans. Raz tylko skorzystał z pomocy Hudala i jego możliwości dostępu do władz nazistowskich - wtedy, kiedy chodziło o ratowanie rzymskich Żydów.

Surowo potraktowany przez Watykan, Hudal zamknął w 1950 roku swoje biuro dla uciekinierów, a w 1951 ustąpił ze stanowiska dyrektora Aryjskiego Kolegium "Anima". Ostatnie

11 lat życia, zgorzkniały, spędził w swojej willi w Grottaferrata. Tam przyjął kiedyś Rolfa Hochhutha. Akcję Hudala przypisano Piusowi XII, choć nawet Szymon Wiesenthal przyznawał: "Nie ma żadnych dowodów, że Pius XII cokolwiek zarządził czy nawet cokolwiek o tym wiedział".

Wśród różnych wątków książki warto zwrócić uwagę na opis kolejnych etapów walki Hitlera z Kościołem w Niemczech: nagłaśniane procesy o finansowe przestępstwa księży, nagłaśniane (rzekome) skandale obyczajowe. Nawet w hitlerowskich Niemczech sądy oddaliły zresztą ogromną większość fałszywych, jak się okazało, oskarżeń. Dopiero potem przystąpiono do coraz ostrzejszych represji.

Autor nie bez zdumienia konstatuje, że sześciotomowe Positio procesu beatyfikacyjnego Piusa XII zostało gruntownie zbadane przez komisje historyków, teologów, wreszcie kardynałów i biskupów. 8 maja 2007 roku gremium Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych jednogłośnie uchwaliło dekret o heroiczności cnót papieża czasów II wojny. Na dokumencie brakuje tylko jednego podpisu, podpisu Benedykta XVI.

Czytasz ten tekst bezpłatnie, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Urodził się 25 lipca 1934 r. w Warszawie. Gdy miał osiemnaście lat, wstąpił do Zgromadzenia Księży Marianów. Po kilku latach otrzymał święcenia kapłańskie. Studiował filozofię na Katolickim...

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]