Reklama

Pamięć i niepamięć

17.03.2009
Czyta się kilka minut
Jak długo ufać można własnej pamięci i własnej biografii? Przecież nie zapomniałam, przecież to wszystko było naprawdę. Aktion Sühnezeichen (dla bardzo młodych przypomnienie: to pokutne prace grup młodzieży niemieckiej na terenach dawnych kacetów niemieckich w Polsce). Nasze, razem z niemiecką Pax Christi, organizowane na przemian w obu krajach seminaria oświęcimskie, z których pierwsze miało miejsce w Auschwitz. Maximilian-Kolbe-Werk, założona przez Niemców a wspomagająca schorowanych byłych więźniów. Ogromna fala pomocy spontanicznie organizowana dla Polski stanu wojennego, spotkania w Krzyżowej... I jeszcze, i jeszcze. Przecież ci wszyscy ludzie żyli albo żyją dalej, można do nich dotrzeć, z nimi pracować, z nimi wymieniać opinie i naradzać się nad dzisiejszymi problemami unijnego sąsiedztwa i unijnej wspólnoty. Dlaczego od pewnego czasu nie słychać ani ich, ani o nich? Dlaczego jedynym sygnałem wywoławczym jest ta jedna twarz i jedno nazwisko, potrafiące wywoływać tylko reakcje negatywne? Czy to naprawdę unieważnienie tego wszystkiego, co budowało się na dobrą przyszłość po obu stronach granicy, której zresztą od pięciu lat już oficjalnie nie ma?
N

Najprościej pamiętać krzywdy. Niedawno prasa doniosła, że pani senator, przewodnicząca Powiernictwa Polskiego, wysuwa ideę zbudowania w Gdyni Centrum Wypędzonych Obywateli II RP "pokazujące martyrologię Polaków ze Wschodu i Zachodu". Zastrzega się wprawdzie, że to nie żadna kontra dla planowanego w Berlinie "Widocznego znaku", tylko dług spłacany tym rodakom, którzy tyle wycierpieli niewinnie, ale intencja "dania odporu" steinbachowskiemu Związkowi Wypędzonych jest oczywista. I gdybyż to tylko! Pani senator nie bierze pod uwagę ogromnego splotu problemów, zapytań i kontrowersji, jakie idea taka wywołałaby natychmiast u naszych trzech wschodnich sąsiadów, których granice przesunęły się po Jałcie na nasze przedwojenne Kresy. Jak byśmy to w owym Muzeum przedstawili? Jakie obudzili demony i z jakim skutkiem? Co zostałoby wtedy z idei Jerzego Giedroycia: budowania nowego...

1492

DZIĘKUJEMY, ŻE NAS CZYTASZ!

Żeby móc dostarczać Ci więcej tekstów najwyższej dziennikarskiej próby, prosimy Cię o wykupienie dostępu. Wykup i ciesz się nieograniczonym zasobem artykułów „Tygodnika”!

Tak, chcę
czytać więcej »

Masz już konto? Zaloguj się

Napisz do nas

Chcesz podzielić się przemyśleniami, do których zainspirował Cię artykuł, zainteresować nas ważną sprawą lub opowiedzieć swoją historię? Napisz do redakcji na adres redakcja@tygodnikpowszechny.pl . Wiele listów publikujemy na łamach papierowego wydania oraz w serwisie internetowym, a dzięki niejednemu sygnałowi od Czytelników powstały ważne tematy dziennikarskie.

Obserwuj nasze profile społecznościowe i angażuj się w dyskusje: na Facebooku, Twitterze, Instagramie, YouTube. Zapraszamy!

Newsletter

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]