Oswajanie absurdu

Czemu jesteście zmieszani i dlaczego wątpliwości budzą się w waszych sercach? Popatrzcie na moje ręce i nogi: to Ja jestem. Łk 24, 38n
Czyta się kilka minut

Aby przezwyciężyć poczucie bólu doświadczanego przez Apostołów, Jezus wskazuje im swoje rany i przypomina o swej tożsamości. To On przychodzi wówczas, gdy widzimy przede wszystkim rany. Oznakę Jego tożsamości wyraża zarówno dar pokoju akcentowany wielokrotnie w kolejnych przyjściach, jak i poranione ręce uniesione ku górze w pożegnalnym błogosławieństwie w dzień Wniebowstąpienia (Łk 24, 50n). Znamienne jest natomiast, że Jezus nigdy nie mówi o swej Męce w kategoriach poszukiwania winnych, wskazywania spisków, rekonstrukcji intryg, hermeneutyki podejrzeń.

W naszym doświadczeniu wyjątkowej dawki narodowych ran pragniemy obecnie również naśladować Chrystusa we wspólnocie duchowej jedności i solidarnej modlitwy, która ma odkrywać głęboki sens bólu. Jeśli dla jakichś środowisk zadanie to okazuje się jednak zbyt trudne, powstaje wtedy pokusa, aby pustkę znaczoną przez ból wypełnić prywatnymi podejrzeniami lub wskazaniem kręgów, które spełniłyby funkcję kozła ofiarnego. Ktoś, kto nie potrafi przeżywać cierpienia jako dramatu i tajemnicy, natychmiast będzie usiłował zracjonalizować bolesne sytuacje z pogranicza absurdu, podejmując działania na poziomie detektywa-amatora. Można zrozumieć pozytywne motywy podobnych inicjatyw inspirowanych poszukiwaniem sensu w tym, co jawi się jako tragiczne, niesprawiedliwe, absurdalne. Trudniej natomiast usprawiedliwić zastępowanie logicznego rozumowania przez emocjonalne pomówienia. Chrystus ukazujący swe rany nie proponuje logiki alternatywnej, kiedy mówi "to Ja jestem".

Rozpacz ułatwia bicie na oślep traktowane jako główna forma samoobrony. Jakże często prowadzi to do rażąco niesprawiedliwych oskarżeń; jak wtedy, gdy usiłowano "racjonalizować" tragedię 11 września 2001 r. tłumacząc, że to spisek żydowski, gdyż żaden z Żydów rzekomo nie przyszedł wtedy do pracy. Jak wtedy, gdy dramat śmierci generała Sikorskiego usiłowano fantazyjnie tłumaczyć współdziałaniem wywiadów, której to fantazji nie potwierdziła jednak ekshumacja zwłok. Kiedy obecnie pojawia się nowa wersja antyrosyjskich podejrzeń oferowanych przez detektywów-amatorów, musimy stawiać sobie pytanie: jakiej postawy w obliczu miażdżącej dawki cierpienia oczekuje od nas Chrystus? Pokój i błogosławieństwo wskazują alternatywę dla łatwego tropienia winnych.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 17/2010