Reklama

Ostatnia audycja

Ostatnia audycja

13.09.2019
Czyta się kilka minut
Tym razem nie chodzi o politykę, ale żal jest przecież nie mniejszy: w wieku 70 lat z Polskim Radiem żegna się jeden z jego najważniejszych dziennikarzy muzycznych, Włodzimierz Kleszcz.
Trebunie-Tutki i Twinkle Brothers na koncercie "Wschód Kultury" w Białymstoku, 1 września 2019 r. Nie byłoby ich spotkania bez Włodzimierza Kleszcza. / Fot. Jerzy Doroszkiewicz / Polska Press / East News
O

Osiemdziesiąte lata brata szuka punk rock / Z Londynu na Jamajkę tylko jeden tylko jeden krok / A Włodek Kleszcz i Sławek Gołaszewski / Nadają przez radijo dijo Wędrowców Pieśni” – to fragment piosenki zespołu Vavamuffin, w której Pablopavo streszczał historię polskiego reggae. Trudno się dziwić, że nazwiska dwóch dziennikarzy muzycznych padały w niej na równi z nazwami zespołów, których koncerty nagrywaliśmy wówczas na trzymane w zmęczonych i chwiejących się nad głowami dłoniach nieporęczne kasetowe grundigi, modląc się, by włożone do nich przed koncertem baterie nie wysiadły: tak, czasy były takie, że na równi z piosenkami Kryzysu, Izraela, Kultury, Bakshishu czy R.A.P-u, stawialiśmy słowa wypowiadane w radiowych audycjach przez Sławomira Gołaszewskiego czy Włodzimierza Kleszcza – a właściwie, w tym drugim przypadku, przez czytającego napisane przez dziennikarza teksty lektora, bo Kleszcz nigdy nie przepadał za swoim głosem. „Reggae pieśni wędrowców” Gołaszewskiego – nadawane w Trójce o 15.05, przez równy rok uciekałem z lekcji niemieckiego, żeby na nią zdążyć – i „Nocne muzykowanie” braci Kleszczów o północy w Dwójce, były dla polskich rastamanów jazdą obowiązkową; nagrywaliśmy nie tylko puszczane przez Gołaszewskiego i Kleszcza piosenki Boba Marleya, Petera Tosha, Burning Speara, Tootsa Hibberta i tylu innych, ale także każde słowo umieszczanego między nimi komentarza. W czasach przedinternetowych to, co mówił i pisał Kleszcz – oraz jakie organizował muzyczne imprezy, bo w grudniu 1989 r. w hali Stoczni Gdańskiej dzięki jego zaangażowaniu odbył się znakomity minifestiwal „Solidarność Anti-Apartheid”, na którym obok gości z zagranicy, poetów reggae Lintona Kwesi Johnsona i Benjamina Zepaniaha, objawiła się m.in. miejscowa formacja Rockas Delight – było dla nas gigantycznym źródłem wiedzy o muzycznych światach.

Włodzimierz Kleszcz jak mało kto potrafił je zresztą łączyć. Pracując nie tylko w Rozgłośni Harcerskiej (gdzie debiutował w 1972 r.) i wszystkich stacjach „numerowanych” Polskiego Radia, jako pierwszy czy jeden z pierwszych puszczając polskim słuchaczom reggae, bluesa czy wiele gatunków muzyki afrykańskiej, był także członkiem Radiowego Centrum Kultury Ludowej, jeździł po polskich festiwalach folklorystycznych i dokumentował występy lokalnych muzyków. Na kanwie tego doświadczenia wymyślił i doprowadził do wspólnej sesji nagraniowej rodziny Trebuniów-Tutków z Białego Dunajca i zespołu Twinkle Brothers z położonego na Jamajce getta w mieście Falmouth. Na polskim rynku wydana w 1992 r. pierwsza góralsko-rastafariańska płyta była objawieniem – i dała początek zarówno karierze Trebuniów-Tutków, nagrywających później m.in. z zespołem Voo Voo czy gruzińskim Quintet Urmuli, jak otworzyła drogę do kolejnych eksperymentów związanych z poszukiwaniem współczesnych brzmień dla muzyki tradycyjnej. To Włodzimierz Kleszcz był producentem pierwszego albumu Kapeli ze Wsi Warszawa – zespołu, w którym zresztą po raz pierwszy mogliśmy usłyszeć głos jego córki Mai.


Czytaj także: Nauczyciel oddychania - Michał Okoński wspomina Sławomira Gołaszewskiego


Jak widać, ta historia ma dla mnie wymiar osobisty. Wielorako zresztą: wkrótce po tym, jak rodzina Trebuniów-Tutków nagrała płytę z Twinkle Brothers, pojechałem z redakcyjną koleżanką do Białego Dunajca. Z rozdziawionymi gębami, nie wierząc własnemu szczęściu, spędziliśmy kilka godzin na słuchaniu muzyki i opowieści pana Władysława, jego żony i dzieci, a parę dni później wybrałem się także do Warszawy, by dograć świadectwo Włodzimierza Kleszcza, niekryjącego wzruszenia z powodu faktu, że chłopak, który parę lat temu wychowywał się na jego audycjach, i który po zakończonej rozmowie chciałby jeszcze raz posłuchać zmiksowanych przez Aleksa Sadkina dubowych wersji utworów Boba Marleya, pracuje w redakcji drukującej teksty księdza Tischnera.

Rzecz w tym, że nagrania z tamtych spotkań gdzieś zaginęły, a tekst o spotkaniu górali z Jamajczykami (mający wszelkie szanse na bycie pierwszym w polskich mediach) nigdy nie powstał, co w mojej dziennikarskim życiorysie stanowi do dziś bodaj największy wyrzut sumienia. Chociaż tyle, że teraz mogę powiedzieć „dziękuję”. Jak to śpiewał Pablopavo w „Poland story”? „Ojcowie polskiego reggae nigdy nie będą zmarli / Ani zapomniani ani zasuszeni / Muzyka bez historii jest jak drzewo bez korzeni”.


Włodzimierz Kleszcz z muzykiem i lekarzem Mamadou Dioufem w 2011 r. / Fot. Wikipedia

Ostatnie „Kleszczowisko”, audycja przechodzącego na radiową emeryturę Włodzimierza Kleszcza, zostanie wyemitowane w Programie Drugim Polskiego Radia, o godz. 23.30.

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Dziennikarz, redaktor wydań specjalnych i publicysta działu krajowego „Tygodnika Powszechnego”, specjalizuje się w pisaniu o piłce nożnej i o stosunkach polsko-żydowskich. W redakcji od...

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]